www.niepelnosprawny.org

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

1

Stanley Frodsham

Smith Wigglesworth – apostoł wiary

SPIS TRESCI

1. Najpierw zdzbło / 2. Nadeszła pomoc / 3. Potem kłos / 4. Obdarzony moca z wysokosci / 5. Po otrzymaniu chrztu Ducha

6. W słubie uzdrawiania / 7. Niestrudzony w pracy / 8. Cuda w Australii i Nowej Zelandii / 9. Posługa w Szwajcarii i Szwecji

10. Tajemnica duchowej siły / 11. Prowokator / 12. Wolny od chciwosci / 13. Wielki bój wiary /14. ycie w radosci

15. Pełne ziarno w kłosie / 16. Czynna wiara

01. NAJPIERW ZDZBŁO

Rok 1859 znany jest jako rok wielkiego, irlandzkiego odrodzenia duchowego. Dwa lata wczesniej

potena fala odrodzenia przeszła przez Ameryke. W kadym wielkim miescie odbywały sie

zgromadzenia modlitewne, na które uczeszczały tysiace ludzi. Duch działał tak potenie, e według ocen

kadego miesiaca było piecdziesiat tysiecy nawróconych. Radosna wiesc o odrodzeniu duchowym w

Irlandii i Ameryce pobudziła take wierzacych w Anglii do szukania Pana w modlitwie. Wkrótce w

całym kraju zaczał płonac ogien odrodzonej wiary. Spurgeon głosił ewangelie wielkim tłumom w

Londynie i na kadym zgromadzeniu wielu przyjeło Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela.

Na południu Walii Christmas Evans pełnił wspaniała posługe ewangelizacyjna. Nawróceni ludzie byli tak

bardzo szczesliwi, e w czasie spotkan tanczyli z radosci, a Evans im tego nie zabraniał. Ta niewymowna

radosc sprawiała, e rzesze grzeszników szukały Chrystusa, aby osiagnac ten błogi stan. W tym samym

czasie zostali w niezwykły sposób pobudzeni do wiary ludzie uczeszczajacy do Koscioła metodystów.

Jeden z ich ewangelistów, William Booth, został szczególnie natchniony przez Pana. W roku 1859

oddzielił sie od metodystów, aby całkowicie poswiecic sie pracy ewangelizacyjnej. Bóg tak nim

pokierował, e jako pierwsze miejsce swej działalnosci obrał dzielnice biedoty we wschodniej czesci

Londynu. Najgorsi grzesznicy przemienieni zostali w tym czasie w swietych i idac potem przez kraj,

głosili ewangelie. William Booth załoył pózniej Armie Zbawienia.

Było to w roku odrodzenia 1859. W małej miejscowosci o nazwie Menston w hrabstwie Yorkshire w

Anglii urodził sie Smith Wigglesworth. Pewnego dnia, kiedy w Riverside, w Kalifornii wygłaszał

kazanie, poprosilismy, aby opowiedział nam historie swego ycia. Oto co usłyszelismy.

Ojciec mój był bardzo ubogi i pracował wiele godzin dziennie za niskie wynagrodzenie, aby wyywic

one, trzech synów i córke. Przypominam sobie pewien zimowy mrozny dzien, w którym mój ojciec za

trzy i pół szylinga miał wykopac rów o długosci 6,5 m i głebokosci 1 m, a nastepnie zasypac go. Matka

mówiła, eby choc troche poczekał, moe nadejdzie odwil i jego praca bedzie lejsza. Lecz on nie mógł

czekac, bo potrzebował pieniedzy na ywnosc, której nie było w domu. Zaczał pracowac ostra motyka.

Ziemia była zamarznieta na głebokosc prawie jednego metra, a pod ta warstwa – miekka. Gdy usypał

troche tej ziemi, przyleciała nagle pliszka i wydłubała z niej robaka. Potem usiadła wysoko w górze, na

gałazce pobliskiego drzewa i radosnie zaspiewała. Ojciec był zrozpaczony, lecz dziekczynny spiew ptaka

zachwycił go i dodał mu otuchy do dalszej pracy. Zaczał pracowac z nowa energia mówiac do siebie:

Jesli ta pliszka za jednego robaka potrafi tak pieknie spiewac, wiec i ja moge pracowac dla mojej ony i

czworga dzieci”.

W wieku szesciu lat pracowałem na polu wyrywajac i czyszczac buraki. Przypominam sobie, jak bardzo

poranione były moje małe dłonie przez te trwajaca od rana do wieczora prace.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

2

Gdy miałem siedem lat, chodziłem ze starszym bratem do pracy w przedzalni wełny, w której mój ojciec

pracował jako tkacz. Odtad sytuacja w naszym domu poprawiła sie i było wiecej jedzenia. Mój ojciec był

wielkim miłosnikiem ptaków. W pewnym okresie trzymał w domu 16 ptaków spiewajacych. Podobnie

jak on, ja równie pałałem wielka miłoscia do ptaków. Na dworze przy kadej okazji ogladałem ich

gniazda. Zawsze wiedziałem, gdzie było ich 80–90. Pewnego razu znalazłem gniazdo pełne młodych

pisklat. Myslac, e sa opuszczone, zabrałem je do domu i umiesciłem w mojej sypialni. Wkrótce zostały

wykryte przez stare ptaki – rodziców – które karmiły je w moim pokoju wlatujac i wylatujac przez

otwarte okno. Moi bracia i ja chwytalismy spiewajace ptaki i sprzedawalismy je pózniej na targu.

Moja matka była kobieta bardzo pilna i pracowita. Sama szyła i przerabiała stare ubrania, jakie

otrzymywała dla nas w podarunku. Przewanie nosiłem płaszcz, którego rekawy były o wiele za długie,

co przy zimnej pogodzie było bardzo przyjemne. Nigdy nie zapomne tych długich nocy, gdy o piatej rano

musiałem wstawac z łóka, szybko jesc sniadanie i isc trzy kilometry, aby o szóstej byc w pracy.

Codziennie pracowalismy 12 godzin. Czesto mówiłem mojemu ojcu: „Zbyt wiele czasu spedzamy w tej

przedzalni – od szóstej rano do szóstej wieczór”. Miał łzy w oczach, kiedy mi odpowiedział, e szósta

godzina zawsze kiedys nadejdzie. Czasem to oczekiwanie na szósta dłuyło sie jak cały miesiac.

Nie przypominam sobie takiego okresu, abym nie tesknił za Bogiem. Ani ojciec, ani matka nie znali

Boga, a jednak ja zawsze Go szukałem. Czesto klekałem w polu i prosiłem, aby mi pomógł. Dotyczyło to

w szczególnosci umiejetnosci znajdowania gniazd ptasich. Po modlitwie instynktownie wiedziałem – jak

mi sie zdawało – gdzie ich szukac.

Pewnego razu, idac do pracy w czasie gwałtownej burzy, miałem wraenie, jakbym przez pół godziny

znajdował sie w ogniu, tak trzaskały grzmoty i płoneły błyskawice. Z całego serca modliłem sie do Boga

o pomoc i ochrone. Pomimo straszliwej burzy, deszczu i kompletnego przemokniecia, nie odczuwałem

adnego leku i trwogi, poniewa wierzyłem, e jestem pod opieka boska.

Moja babcia naleała do starodawnych metodystów i zabierała mnie na swoje zebrania. Gdy miałem

osiem lat, byłem obecny na zebraniu poswieconym głównie odrodzeniu przez Ducha Boego.

Przypominam sobie pewien niedzielny poranek, kiedy około godziny siódmej rano wszyscy ci prosci

ludzie plasali dookoła wielkiego pieca stojacego na srodku koscioła, klaskali i spiewali:

O, Baranek, krwawiacy Baranek, Baranek z Golgoty.

Był zabity – jednak yje na zawsze i wstawia sie za mna.

Gdy klaskałem i spiewałem z nimi, zrozumiałem jasno, e dusza moja odrodziła sie na nowo.

Spogladałem w góre na Baranka z Golgoty. Wierzyłem, e On mnie kocha i za mnie umarł. Weszło we

mnie ycie – wieczne ycie, wiedziałem, e otrzymałem od Boga nowe ycie. Byłem na nowo narodzony.

Spostrzegłem, e Bóg chce nas miec takimi, jakimi jestesmy, e dał tak prosty warunek, jak tylko mógł,

to znaczy „tylko wierz”. To doswiadczenie było tak rzeczywiste, e od tego dnia nigdy nie watpiłem w

moje zbawienie.

Ale nie umiałem sie wyraac słowami. Im dłuej yłem i im wiecej myslałem, tym bardziej rozumiałem,

e posiadam za mały zasób słów, aby móc wyraac swoje mysli. Byłem podobny pod tym wzgledem do

mojej matki. Kiedy zaczeła opowiadac jakas historie, było to tak zagmatwane, e ojciec przerywał jej

mówiac: „Matko, bedziesz chyba musiała zaczac od poczatku”. Nie potrafiła sie własciwie wysłowic. Ze

mna było podobnie.

Odczuwałem wielka radosc z uczeszczania na zgromadzenia, szczególnie na takie, na których kady sie

wypowiadał. Ja te nieraz wstawałem, ale brakowało mi słów, aby wypowiedziec, co w głebi duszy

czułem. Wtedy zalewałem sie łzami. Pewnego dnia, gdy płakałem nie mogac sie wypowiedziec, przyszli

do mnie trzej starsi, bardzo serdeczni meczyzni i połoyli rece na mojej głowie. Duch Pana zstapił na

mnie i zostałem natychmiast uwolniony z moich zahamowan. Teraz nie tylko wierzyłem w sercu, lecz

take umiałem sie wypowiedziec.

Od czasu tej przemiany stałem sie zdobywca dusz. Pierwsza osoba, która zdobyłem dla Chrystusa, była

moja matka.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

3

W wieku dziewieciu lat zostałem zaliczony do dorosłych i odtad pracowałem jako pełnozatrudniony w

przedzalni. W tamtych czasach uczeszczanie do szkoły nie było obowiazkowe i w ten sposób zostałem

pozbawiony wykształcenia szkolnego.

Mój ojciec yczył sobie, abysmy wszyscy uczeszczali do koscioła anglikanskiego. Sam nie odczuwał

pragnienia chodzenia do koscioła, ale lubił ksiedza, którego spotykał w gospodzie i z którym pili piwo.

Mój brat i ja spiewalismy w chórze w tej samej parafii i chocia nie umiałem czytac, nauczyłem sie

szybko melodii i tekstu piesni. Wiekszosc chłopców z chóru osiagajac dwanascie lat było

konfirmowanych przez biskupa. Ja nie miałem jeszcze dziesieciu lat, kiedy biskup połoył na mnie rece.

Przypominam sobie, e kiedy to czynił, doznałem podobnego przeycia jak to, którego doswiadczyłem 40

lat pózniej, kiedy zostałem ochrzczony w Duchu Swietym. Całe moje ciało było napełnione

swiadomoscia obecnosci Boga, która pozostała we mnie wiele dni. Po naboenstwie konfirmacyjnym

obserwowałem moich kolegów, klnacych i kłócacych sie wiec dziwiłem sie, co sprawiło te rónice

miedzy mna, a nimi.

Gdy miałem trzynascie lat, przeprowadzilismy sie do Bradfordu. Tutaj poszedłem do koscioła

metodystów i zaczałem wnikac w głebsze ycie duchowe. Bardzo pragnałem Boga. Ten zbór organizował

te szczególne zgromadzenie misyjne. Wybrano siedmiu chłopców do wygłoszenia przemówien. Byłem

jednym z nich. Miałem trzy tygodnie na przygotowanie sie do 15-minutowego przemówienia. Te trzy

tygodnie yłem w modlitwie. Przypominam sobie głosne „amen” i „alleluja” słuchaczy, kiedy zaczałem

mówic. Nie pamietam tresci mojego przemówienia, lecz wiem, e pałałem ogromnym pragnieniem

zapoznania słuchaczy z moim Zbawicielem. W tym okresie, w czasie spotkan z chłopcami, opowiadałem

im zawsze o wspaniałym zbawieniu. Oni jednak nie zawsze chcieli mnie słuchac. Pomimo tego chciałem

te wielka radosc, jaka była we mnie, dzielic z innymi i dziwiłem sie, dlaczego wielu ludzi te sprawy nie

interesowały. Przypuszczam, e nie byłem dostatecznie taktowny. Zawsze nosiłem przy sobie Nowy

Testament, chocia bardzo słabo umiałem czytac.

Miałem szesnascie lat, kiedy Armia Zbawienia w Bradford rozpoczeła działalnosc. Cieszyłem sie, e

moge byc wsród tych powanych ludzi. W tych dniach ostro nakazano mi, abym modlił sie i poscił w

intencji zbawienia dusz. Kadego tygodnia widzielismy wielu grzeszników, którzy oddawali swe serce

Chrystusowi.

W przedzalni, w której pracowałem, był pewien bogobojny człowiek, któremu zostałem przydzielony

jako pomocnik. On nauczył mnie zawodu hydraulika. Ten człowiek opowiedział mi równie o chrzcie

wodnym i zwrócił uwage na jego znaczenie. Przypominam sobie, jak powiedział do mnie: „Jeeli

bedziesz posłuszny Panu oczekuja cie rzeczy wielkie”. Chetnie posłuchałem Słowa Panskiego

dotyczacego przyjecia chrztu wodnego, aby sie z Nim połaczyc i uzyskac nowe ycie w Bogu. Miałem

wtedy 17 lat.

Ten wierzacy człowiek był pierwszym, który opowiedział mi o powtórnym przyjsciu Pana. Niepokój

ogarniał moja dusze na mysl, e Pan przyjdzie, a ja nie bede jeszcze gotowy na Jego spotkanie. Czułem

sie człowiekiem grzesznym. Czasami było dla mnie wielka ulga pójscie do pracy i zobaczenie tam tego

pobonego człowieka. Spotkanie z nim upewniało mnie, e Pan nie przyszedł ostatniej nocy i nie

pozostawił mnie samego.

Pozostałem w Armii Zbawienia, poniewa wydawało mi sie, e miała ona wiecej siły do słuenia Panu,

anieli jakakolwiek inna społecznosc. Przywyklismy całe noce spedzac na modlitwie. Wielu z nas pod

wpływem Ducha leało na podłodze modlac sie, nawet do 24 godzin. Nazywalismy to w owych dniach

chrztem Ducha. Ci pierwsi ołnierze Armii Zbawienia posiadali wielka siłe – moc, która objawiała sie

poprzez ich swiadectwa i ich ycie. Połaczylismy sie wszyscy pragnieniem nawrócenia 50 lub 100 dusz

tygodniowo. Bylismy pewni, e tak sie stanie. Jake inaczej jest dzis, kiedy wielu ludzi nie usiłuje

zdobywac dusz dla Jezusa, lecz zabiega o rzeczy materialne.

yłem w Panu i niewatpliwie to On pomagał mi we wszystkich sprawach. W wieku osiemnastu lat

starałem sie o zatrudnienie u hydraulika. Wyczysciłem swoje buty, nałoyłem nowy kołnierz i poszedłem

do jego domu. Powiedział mi, e nie potrzebuje adnej pomocy. Odpowiedziałem: „Dziekuje serdecznie

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

4

mój panie, przykro mi”. Człowiek ten pozwolił mi dojsc a do bramy, potem zawołał mnie i powiedział:

Rónisz sie jakos od innych, nie moge cie odesłac”. Potem dał mi zlecenie załoenia wodociagów w

kilku domach. W ciagu tygodnia zakonczyłem te prace. Mistrz był tak zdziwiony, e powiedział: „To w

aden sposób nie mogło byc zrobione tak szybko”. Kiedy sprawdził, e praca została dobrze wykonana i

zakonczona, zwolnił mnie z pracy uwaajac, e jestem zbyt szybki.

W wieku 20 lat przeniosłem sie do Liverpoolu i moc Boa była we mnie. Pałałem pragnieniem

pomagania młodziey. Kadego tygodnia zbierałem koło siebie gromady bosych, obszarpanych, głodnych

chłopców i dziewczat. Zarabiałem dobrze, ale wydawałem wszystko na ywnosc dla tych dzieci.

Spotykały sie one ze mna w szopach zakładów okretowych. Setki z nich zostały zbawione. Wraz z

jednym z moich przyjaciół odwiedzałem szpitale i okrety. Bóg dał mi wielkie serce dla ubogich.

Pracowałem cieko i oddawałem wszystko, co zarabiałem. Dla siebie nie zostawiałem nic. Kada

niedziele posciłem i modliłem sie. Nie przypominam sobie, aby mniej ni 50 osób zostało zbawionych

przez moc Boa w czasie spotkan z dziecmi, w szpitalach, na statkach i w Armii Zbawienia. Były to dni

wielkiego odrodzenia duchowego. Na zgromadzeniach Armii Zbawienia przewodniczacy (kaznodzieja)

stale prosił mnie o wygłaszanie kazan. Nie rozumiem, dlaczego zwracał sie z tym własnie do mnie, moja

mowa nie była przecie gładka; stojac przed ludzmi płakałem, nie mogłem powstrzymac łez. Oddałbym

cały swiat za dar wymowy, ale podobnie jak Jeremiasz byłem zawsze skłonny do płaczu. Kiedy płakałem

stojac przed ludzmi i wzywałem ich, aby poswiecili sie Jezusowi, doprowadzało to do tego, e byli

posłuszni i zgłaszali chec słuby dla Pana. Wspomnienia tych dni w Liverpoolu sa dla mnie bardzo cenne.

W 23 roku ycia powróciłem do Bradfordu z zamiarem otwarcia własnego warsztatu hydraulicznego.

Wolny czas chciałem poswiecic pracy w Armii Zbawienia. Tu własnie spotkałem najlepsza dziewczyne

na swiecie.

02. NADESZŁA POMOC

Mary Jane Feathersone, która Bóg wybrał jego towarzyszka ycia, pochodziła z dobrej, metodystycznej

rodziny. Ojciec jej był znanym propagatorem abstynencji i wstrzemiezliwosci w yciu. Kiedy otrzymał

duy spadek pochodzacy z handlu alkoholem, przekonany, e jest to zysk nieczysty, wzbraniał sie przed

przyjeciem tych pieniedzy. Uwaał, e powodowały one deprawowanie ludzi. Córka była mu posłuszna i

yła według jego zasad prawosci i swietosci. Była odwana, jeeli chodziło o wyraanie swoich

pogladów.

W wieku siedemnastu lat Mary Jane lub Polly, jak ja te nazywano, podjeła prace u modystki, by nauczyc

sie zawodu. Praca ta wydawała sie jej jednak mało wartosciowa i po miesiacu wyjechała ze swego

rodzinnego miasta, aby szukac szczescia w Bradford. Pan czuwał nad swa słuebnica, aby ustrzec ja

przed jakimkolwiek złem.

Polly podjeła prace w pewnej licznej, dobrej rodzinie w Bradford. Pewnego wieczoru, gdy była w

centrum miasta, zainteresowała sie dzwiekiem trabki i odgłosem bebna pochodzacymi ze zgromadzenia

ulicznego. W tym czasie Armia Zbawienia rozpoczeła dopiero swoja działalnosc. Polly patrzyła na tych

ludzi z wielkim zainteresowaniem. Gdy spotkanie uliczne skonczyło sie, ludzie ci maszerowali ulicami

Bradfordu. Pomyslała sobie: „Dokad ida ci prosci ludzie, kto gra, kiedy maszeruja?”. Poszła za nimi do

budynku, gdzie miescił sie teatr. Pytała siebie, czy wolno jej tam wejsc, poniewa w domu uczono ja, e

teatr to miejsce zła i zepsucia. Patrzac na prawo i lewo, czy ktos znajomy jej nie widzi, weszła do teatru i

zajeła miejsce wysoko na galerii.

Zaczeło sie zebranie. Jej zainteresowanie pogłebiło sie, gdy słuchała pieknych spiewów i ywych

swiadectw nowo narodzonych ludzi. Tej nocy ewangelistka była Gipsy Tillie Smith, siostra znanego

Gipsy Rodney’a Smitha, kaznodziei Armii Zbawienia we wczesniejszym okresie. Młoda dziewczyna na

galerii zapragneła poznac Chrystusa i oczyszczajaca moc Jego krwi. Zapragneła byc obmyta z grzechów.

Gdy zaproszono grzeszników, aby szukali Zbawiciela, Polly zeszła z galerii do ławki dla pokutujacych.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

5

Najpierw sama prosiła Pana o odpuszczenie jej grzechów. Potem Tillie Smith, ewangelistka, uklekła obok

niej, aby pomóc jej osiagnac wiare w Pana, Jezusa Chrystusa. Gdy miała pewnosc, e wszystkie jej

grzechy sa odpuszczone, skakała z radosci i głosno wołała: „Alleluja, stało sie!”

Smith Wigglesworth, wtedy jeszcze młody meczyzna, te był obecny na zebraniu. Obserwował ja, gdy

modliła sie i wołała „alleluja”. Pózniej powiedział: „Zdawało mi sie, jakby natchnienie Boe było w niej

od pierwszej chwili”. Była piekna dziewczyna. Jej skromny ubiór i cała postac wydawała mu sie bardzo

sympatyczne. Od pierwszej chwili, gdy słyszał ja wypowiadajaca swiadectwo, czuł, e ona naley do

niego. Wkrótce powstała serdeczna przyjazn miedzy nimi. Nowo nawrócona dziewczyna była bardzo

gorliwa i robiła szybkie postepy w yciu duchowym. Przebywajac stale w towarzystwie Tillie Smith, jej

brata i innych oficerów Armii Zbawienia, Polly poznała generała Bootha. Pozwolił jej udzielanie sie w

Armii Zbawienia bez obowiazkowego okresu przygotowawczego.

Armia Zbawienia wywierała na młodym Wigglesworthcie ogromne wraenie ze wzgledu na jej wspaniała

słube dla zbawienia ludzi. Całym sercem oddał sie tej sprawie. W niej znajdował zadowolenie i ujscie

dla swojej płomiennej miłosci do bliznich. Cieszył sie widzac zmiane w yciu wielu ludzi, dokonana

dzieki mocy ewangelii. Ponadto obecnosc Polly w zgromadzeniach była dla niego czynnikiem

przyciagajacym. Oficerowie Armii Zbawienia szybko rozpoznali, e miedzy nimi „cos” sie dzieje. Było

to wbrew zasadom Armii Zbawienia, eby oficer – a takim uczynili Polly – wiazała sie ze zwykłym

ołnierzem, za którego uwaali Wiggleswortha. W rzeczywistosci nigdy nie został on członkiem Armii

Zbawienia.

Pewnego dnia do Polly przyszedł oficer Armii Zbawienia i zaproponował jej wyjazd do Leith, portowego

miasta w Szkocji, w celu zainicjowania tam działalnosci tej organizacji. Dziewczyna zgodziła sie i w

ciagu kilku godzin byli na miejscu.

W pierwszych dniach aktywnosci Armii Zbawienia publicznosc bardzo czesto obrzucała ich zgniłymi

jajkami i starymi jarzynami. Dziewczeta Armii musiały byc odwane i zreczne, aby unikac pocisków.

Pewnego dnia Polly została uderzona pomarancza w oko, które jej zsiniało. Ale to wszystko nie

wzruszało jej. Miała przyjemny głos, spiewała i przemawiała na ulicy. Niejedne drzwi i okna otwierały

sie, aby słuchac piesni i przesłania tych nieustraszonych, młodych ludzi. Praca ich nie była daremna. Bóg

błogosławił ich nadzwyczajnie.

W czasie pobytu w Leith, Polly szczególnie zainteresowała sie yciem nowo nawróconej kobiety,

mieszkajacej na szóstym pietrze w pewnym domu. Ma tej kobiety był brutalny i zabronił jej

uczeszczania na zebrania. Kiedys, po powrocie z pracy, zastał Polly ze swa ona w modlitwie. Zagroził

jej, e jesli natychmiast nie skonczy, to wyrzuci ja przemoca. Poniewa modliła sie dalej, wział ja na rece

i znosił po schodach na dół. Na kadym stopniu modliła sie za niego: „Panie, ratuj tego człowieka, Panie,

zbaw jego dusze”. W czasie drogi meczyzna ten zachowywał sie bardzo grubiansko – okropnie klał i

złoscił sie. Na ostatnim stopniu schodów, usłyszała go błagajacego głosno o zmiłowanie. Wtedy uklekli

razem i uczynili tzw. ławke pokuty z ostatniego stopnia. Wskazała mu na Baranka Boego, którego krew

usuwa wszystkie grzechy.

Pewnego dnia została wezwana do przełoonych oficerów, którzy posadzali ja, e interesuje sie jednym z

tamtejszych ołnierzy Armii Zbawienia. Kiedy nie potwierdziła ich podejrzen, wszyscy uklekli, a Polly

miała modlic sie głosno. Pomodliła sie słowami: „Panie, Ty wiesz, e ci ludzie mysla, e jestem

zainteresowana Szkotem. Panie, Ty wiesz, e tak nie jest. Ty wiesz, e nie zamierzam wyjsc za ma za

kogos ze Szkocji”. Na tym jej przełoeni zakonczyli sprawe. Polly wiedziała jednak, e w Bradford jest

młody człowiek, który ja goraco kocha i ona kochała go take.

Wkrótce powróciła do Bradford i rozwiazała swoje stosunki z Armia Zbawienia. Przyłaczyła sie

natomiast do bardziej uduchowionej grupy pod nazwa Armia Niebieskiej Wstegi, na czele której stała

Elizabeth Baxter. Mimo to Polly pozostała wiernym przyjacielem Armii Zbawienia, czesto spotykajac sie

z jej oficerami. W tym czasie otrzymywała liczne wezwania na ewangelizacje ze zborów

metodystycznych. Duch Boy pomagał jej w słubie i wielu ludzi zostało pozyskanych dla Chrystusa.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

6

Gdy Polly miała 22 lata, poslubiła 23-letniego wówczas Wiggleswortha. Pare lat pózniej wyraził sie on

tak: „Stała sie wielka pomoca w moim yciu duchowym. Była zawsze inspiracja do mojego doskonalenia

sie. Widzac, jakim jestem nieukiem, zaczeła uczyc mnie czytac i pisac. Niestety, nie udało sie jej nauczyc

mnie pisac bez zarzutu”.

Mówiac o swojej onie, Wigglesworth swiadczył: „Była wielkim zdobywca dusz. Zacheciłem ja do

kontynuowania swej ewangelizacyjnej słuby, a ja pracowałem dalej jako hydraulik. Miałem ciekie

brzemie na sercu z powodu braku zboru w Bradford. Zaczelismy swoja prace misyjna w małym

wynajetym budynku. Zawsze modlilismy sie o nasze jeszcze nie narodzone dzieci, aby naleały do Boga.

Potem nasze dzieci zabierałem na zgromadzenia i pilnowałem je, podczas gdy ona wygłaszała kazania.

Ja sam nie byłem kaznodzieja, ale stałem zawsze przy ławce dla pokutujacych i prowadziłem ich dusze

do Chrystusa. Jej praca polegała na zapuszczaniu sieci, a moja na wyciaganiu ryb na lad. Ostatnie jest tak

samo wane jak to pierwsze”.

Pewnego roku w Bradford była bardzo ostra zima. Hydraulicy i dekarze zazwyczaj byli bardzo zajeci nie

tylko w czasie zimy. Ale teraz przez dwa lata mieli duo pracy z naprawianiem rur i usuwaniem szkód

wyrzadzonych przez burze. Wigglesworth i jego dwaj pomocnicy byli bardzo zajeci od rana do wieczora.

W tym okresie nadmiernej pracy i wzrastajacego dobrobytu rodziny, Smith rzadziej uczeszczał na

zebrania i stawał sie bardziej oziebły wobec Boga. Im mniejsze uczucia ywił do Boga, tym bardziej

płomienna miłoscia kochała Boga jego ona. Jej zapał do ewangelizacji i ycie pełne modlitw nie

ustawały. Jej ciche, chrzescijanskie ycie uwypuklało jeszcze bardziej jego obojetnosc i draniło go.

Pewnego wieczoru doszło do wybuchu. Wróciła z zebrania troche pózniej ni zwykle i kiedy weszła do

domu, ma zrobił jej przykra uwage: „Ja jestem panem domu i nie pozwalam, ebys tak pózno wracała”.

Polly odpowiedziała spokojnie: „Wiem, e jestes moim meem, lecz moim Panem jest Chrystus”.

Rozgniewało go to tak bardzo, e wyrzucił ja tylnymi drzwiami, zapomniał jednak zamknac drzwi

frontowe. Obeszła dom dookoła i weszła drugimi drzwiami. Smiała sie tak bardzo, e zaczał sie smiac

wraz z nia. Tak zakonczyło sie to zdarzenie.

Kiedy niektórzy meowie traca wiare, ich ony nad tym boleja, a nawet gniewaja sie. Tego nie było u

Polly Wigglesworth. Miała radosne serce, a poniewa płoneła miłoscia do Pana, potrafiła kady posiłek

okrasic humorem i radoscia. W ten sposób udało sie jej odzyskac mea z powrotem dla Pana,

doprowadzic go do dawnej miłosci i zapału dla Boga. W czasie jego duchowych rozterek szczególnie

doswiadczona została jej wiernosc. Jej wspaniała postawa i równowaga ducha przeprowadziła go przez

ten niebezpieczny okres i uchroniła przed duchowym rozbiciem.

Opinia Polly Wigglesworth jako zdobywczyni dusz rozeszła sie szeroko. Czesto posyłano ja, aby

wykonała zadanie, które nie powiodło sie innym. Dotyczyło to słuby ewangelizacyjnej, gdzie inni

zawiedli. Była ulubionym mówca na zgromadzeniach biblijnych dla kobiet i meczyzn. Z niezwykłym

zapałem wykonywała wszelkiego rodzaju prace, łacznie z troska o własne, due gospodarstwo. Nigdy nie

narzekała, kiedy ma nieoczekiwanie przyprowadził kogos na obiad lub zaprosił do siebie na kilka dni. W

okresie konferencji przyjmowali zawsze duo gosci.

Wigglesworth jezdził do miasta Leeds raz w tygodniu w celach zawodowych. Zetknał sie tam ze

zgromadzeniem, gdzie miały miejsce nadzwyczajne uzdrowienia. Obecnosc Boga była tak odczuwalna i

potena, e chorzy odzyskiwali zdrowie. Wigglesworth wyszukiwał chorych w Bradford, opłacał im

przejazd do Leeds, gdzie modlono sie za nich. Z poczatku nie powiedział o tym onie. Myslał, e ona,

podobnie jak wiekszosc ludzi w owych dniach, okresli to jako fanatyzm. Jednak dowiedziała sie szybko o

tym, co robił i kiedy sama potrzebowała uzdrowienia, pojechała z nim do Leeds. Tam modlono sie o nia z

goraca wiara i Pan ja uzdrowi. Od tej chwili przekonała sie o prawdzie Boskiego uzdrowienia podobnie

jak i on.

Praca w Bradford rozrastała sie tak, e musieli zgromadzenia przenosic do coraz wiekszych lokali. W

koncu znalezli sie w wielkim gmachu przy ulicy Bowland, na którym umiescili duy napis ze słowami z

Biblii: „Ja, Pan, który cie lecze”. Z biegiem lat wielu uwaało, e zostali uzdrowieni poprzez natchnienie

płynace z tych słów z Biblii. Do tej misji przyszedł pewien brat, któremu Bóg dał dar uzdrawiania. Po

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

7

naboenstwie w niedziele po południu został zaproszony przez Wiggleswortha na herbate. Podczas

posiłku zwróciła sie do kaznodziei pani Wigglesworth z pytaniem: „Co by brat myslał o człowieku, który

innym głosi uzdrowienie, a sam kadego dnia bierze lekarstwa?” „Powiedziałbym, e taki człowiek mało

ufa Panu”. Po skonczonym posiłku odezwał sie do niego Wigglesworth: „Moja ona mówiła o człowieku,

który innym głosi Boe uzdrowienia, a sam jest zaleny od medycyny. To chodzi o mnie. Od dziecinstwa

cierpie na hemoroidy i uwaam za konieczne stosowac codziennie lecznicze sole jako naturalny srodek,

gdy wiem, e w przeciwnym razie bede miał codziennie krwawienia. Jesli chcesz mi wierzyc, zaniecham

zaywania soli i bede w tej sprawie ufał Bogu. Mój organizm jest tak przyzwyczajony do codziennego

stosowania soli, e nie bedzie prawidłowo funkcjonował przez kilka dni. Czy pomoesz mi w tych dniach

swoja wiara i modlitwa? W przeciwnym razie bede miał wielkie bóle i krwawienia”. Brat ów zgodził sie

mu pomóc.

Od tej niedzieli Wigglesworth nie stosował codziennej dawki soli. Kryzys nadszedł w srode. „Moje

wnetrznosci pracowały tego dnia jak u niemowlecia. Bóg mnie uzdrowił. Od tego dnia nie uywałem

adnych srodków leczniczych”. Smith doswiadczył, e Bóg jest wszechmocny.

Polly Wigglesworth wystarczajaco kochała swego mea, aby go zganic, gdy nie miał racji, co zdarzało sie

dosyc czesto. Wiekszosc meczyzn, jak wiadomo, złosci sie za jakakolwiek krytyke ze strony swych on.

Wigglesworth przyjmował jej uwagi zawsze z usmiechem. Jego postawa była podobna jak u Dawida,

który napisał: „Niech mnie bije sprawiedliwy, to jest dobroc i niech on mnie karze, to jest olejek dla

głowy” (Psalm 141,5). Chocia nie zawsze poswiecał jej słowom naleyta uwage, to jednak bez watpienia

miały one wielki wpływ na kształtowanie jego charakteru. Znaczna czesc pracy i zarobków dostarczali

Wigglesworthowi karczmarze. Naprawiał u nich pompy do sciagania piwa z piwnicy. To było bardzo

przykre dla Polly, która w tych dniach zajmowała sie prowadzeniem ksiag rachunkowych. Wiedziała, e

ich robotnikom wydawano piwo bezpłatnie i jaki to miało zgubny wpływ na nich. Protestowała wytrwale

i po jakims czasie ma zdecydował sie ze wzgledu na swych robotników nie wykonywac pracy dla

karczmarzy. Przyniosło to powane straty finansowe, ale mimo to trwał mocno w podjetej decyzji.

Czytamy w Psalmie 127: „Dzieci sa darem Boym”. Pan dał im piecioro dzieci, jedna dziewczynke –

Alice i czterech chłopców: Setha, Harolda, Ernesta i George’a. W 1915 roku George odszedł do Pana.

Bardzo brakowało go kochajacemu ojcu.

03. POTEM KŁOS

Dusza moja przylgneła do Ciebie, Prawica Twoja podtrzymuje mnie.” (Psalm 63,9)

Była to dewiza Smitha Wiggleswortha od pierwszych dni jego nawrócenia i ycia dla Pana. Nic wiec

dziwnego, e szatan starał sie sprowadzic go z tej drogi przez ukazywanie mu bogactw tego swiata, a

troski o byt materialny odciagały go od Boga, co miało miejsce we wspomnianych ostatnich dwóch

latach.

W ksiace Bunyana „Wedrówka pielgrzyma” jest opis pielgrzyma uczacego sie wielu rzeczy w domu

wykładowcy Słowa Boego. Widział tam, jak przy ogniu roznieconym obok muru ktos stał i bez przerwy

lał wode, aby zagasic płomien, ale bez skutku. Ogien tym bardziej sie wzmagał. Wykładowca wyjasnił

mu znaczenie tego zjawiska: „Ogien to dzieło łaski w sercu człowieka. Ten, który ustawicznie leje wode,

aby go zgasic – to szatan. Pokae ci, co sprawia, e ogien rozpala sie jeszcze wiekszym płomieniem”.

Poprowadził pielgrzyma na druga strone muru. Stała tam osoba, która trzymała w rece naczynie

napełnione oliwa i dolewała ja do ognia. Był to Jezus, który leje nieustannie oliwe swojej łaski, aby

zachowac dzieło, które poczał w sercu człowieka.

Podobnie było z Wigglesworthem. Chocia diabłu na krótki czas udało sie zmniejszyc jego gorliwosc, to

modlitwy jego ony spowodowały wylanie oliwy łaski Boej na ten gasnacy płomien. Z doswiadczenia

tego wyszedł zwyciesko i w ciagu dalszych 60 lat kadego dnia płonał jasniej i silniej dla Boga.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

8

Wigglesworth opowiada o swojej wczesniejszej słubie: „Bóg dał mi wielki zapał do pozyskiwania dusz.

Starałem sie kadego dnia przyprowadzic kogos do Chrystusa. Byłem gotowy czekac godzine, aby

porozmawiac z kims o zbawieniu jego duszy. W pewnym miejscu czekałem nawet dłuej ni godzine

proszac Boga, aby mi przyprowadził człowieka według własnego wyboru. Droga była pełna ludzi, ale ja

nie ustawałem w modlitwie: „Chce miec własciwego człowieka”. Byłem nawet troche zniecierpliwiony

mówiac: „Panie, nie mam czasu do zmarnowania”. Lecz Bóg nie nazywał tego czasem straconym. Po

półtorej godzinie zjawił sie meczyzna, który jechał wozem. Wtedy usłyszałem głos Boy, aby

przyłaczyc sie do niego, podobnie jak ongis Bóg kazał Filipowi przyłaczyc sie do wozu etiopskiego

dostojnika (Dz 8,26-40). Usiadłem obok meczyzny i rozpoczałem z nim rozmowe o potrzebie zbawienia

jego duszy. On mruknał: „Czemu nie pilnujesz swojej roboty? Dlaczego własnie wybrałes mnie?”

Zastanowiłem sie, czy nie popełniłem jakiegos błedu. Pomyslałem: „Czy jest to ten własciwy człowiek,

Panie?”. Otrzymałem odpowiedz: „Tak, to jest ten człowiek”. Kontynuowałem wiec rozmowe z nim i

tłumaczyłem mu, aby poswiecił swe ycie Chrystusowi. Wkrótce zauwayłem łzy w jego oczach i

wiedziałem ju, e łaska Boa spłyneła na jego serce. Kiedy nabrałem pewnosci, e dzieło łaski dokonało

sie, zeskoczyłem z wozu, a on pojechał swoja droga.

Trzy tygodnie pózniej moja matka zapytała mnie: „Smih, czy rozmawiałes z kims o jego zbawieniu?”.

Odpowiedziałem: „Ja to zawsze robie, mamo”. Powiedziała mi, e wczorajszej nocy odwiedziła

umierajacego człowieka, który chorował trzy tygodnie. Zapytała, czy yczy sobie, aby ktos przyszedł

pomodlic sie z nim. Odpowiedział jej: „Gdy ostatni raz wyjedałem z domu, do mojego wozu wsiadł

pewien młody człowiek i rozmawiał ze mna. Byłem bardzo oschły w stosunku do niego, a on mimo to był

serdeczny i wytrwały. Bóg obmył mnie z grzechów i zbawił”. Przed smiercia opisał wyglad tego

młodzienca i matka doszła do wniosku, e chodziło o mnie.

Idac droga zawsze rozgladałem sie za kims, z kim mógłbym mówic o Panu. Pewnego razu pojechałem z

bratem na dziesieciodniowa wycieczke rowerowa. Codziennie udało sie nam doprowadzic do Boga

przecietnie trzy osoby. W zwiazku z moim zawodem spotykałem sie z wieloma ludzmi, z którymi nie

miałbym kontaktu jako kaznodzieja. Całe moje ycie zawodowe spedziłem w słubie Bogu. Starałem sie

byc Jego swiadkiem gdziekolwiek bym nie był. Pewien człowiek, który sprowadził sie do Bradfordu,

zapytał znajomego kupca, czy mógłby polecic mu dobrego hydraulika. Kupiec odpowiedział: „Tak, moge

panu wskazac takiego człowieka, jeeli zniesie pan to, e w czasie wykonywania pracy przez cały czas

wygłasza kazania”. Człowiek ten zaryzykował, przyjał mnie do pracy, a potem wyznał mi, e bardzo był

zadowolony z rozmowy o Panu.

Byłem niezłym fachowcem w swoim zawodzie, ale miewałem spore trudnosci z odbieraniem nalenego

mi wynagrodzenia. A przecie, co sobote musiałem wypłacac pieniadze moim współpracownikom.

Kiedys miałem bardzo due kłopoty finansowe. Ufałem, e Bóg pomoe mi w potrzebie i to wzmacniało

moja wiare. Zwróciłem sie wiec w modlitwie do Pana, aby mi wskazał, gdzie moge otrzymac swoje

pieniadze, poniewa nie miałem czasu na szukanie ich. Usłyszałem odpowiedz: „Idz do biskupa”.

Wiedziałem o nim, e był zawsze bardzo opornym płatnikiem. Kady, kto chciał otrzymac swoje

pieniadze, musiał w koncu isc do sadu. Ale poniewa Pan mi kazał, poszedłem tam z wiara.

Przy drzwiach wejsciowych do domu biskupa spotkałem jego one wychodzaca z inna kobieta. Miałem

nadzieje, e ona mi zapłaci, postanowiłem jednak isc bezposrednio do biskupa. Wszedłem tylnymi

drzwiami i zapytałem, czy jest w domu. Słuaca odpowiedziała mi, e wróci za trzy tygodnie. Byłem

bardzo zmieszany i zaniepokojony. Słuaca, widzac to, zapytała o powody. Wówczas powiedziałem jej,

e jutro musze wypłacic pieniadze moim pracownikom i e podczas modlitwy o rade, Bóg posłał mnie

tutaj. Słuaca zapytała, ile biskup jest mi winien, pobiegła na góre i przyniosła mi nalene 300 funtów.

Zapytałem, czy zawsze tak postepuje. Odpowiedziała, e zapłaciła rachunek z wynagrodzenia, które

własnie otrzymała od swojej pani. Uczyniła to pod wpływem natchnienia, które przekazał jej Pan. Nie

potrafiła postapic inaczej. W ten sposób Bóg pokazał mi, jak rzeczy niemoliwe staja sie moliwymi.

Zdarzenia takie pomnaały ywa wiare w moim sercu.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

9

Pewnego ranka, gdy wszyscy mielismy jesc sniadanie, ona powiedziała mi, e Harold i Ernest sa bardzo

chorzy i zaproponowała, abysmy pomodlili sie za nich przed jedzeniem. Natychmiast moc Boa spłyneła

na nas i kiedy, modlac sie, połoylismy rece na dzieciach, obaj synowie zostali uzdrowieni. Widzac to,

uradowalismy sie ogromnie. Pan okazał sie take naszym wielkim lekarzem.

Tego samego dnia udałem sie z moim uczniem do pracy w domu, gdzie zatrudniano wiele słuby.

Zauwayłem, e pani domu była niespokojna. Weszła do pokoju, w którym pracowałem i zaraz wyszła.

Niedługo wróciła i zapytała, czy moge wysłac swojego ucznia do sklepu, aby cos przyniósł.

Odpowiedziałem, e chciałem go własnie posłac do warsztatu po kawałek brakujacej rury. Po wyjsciu

chłopca zapytała, co jest powodem, e moja twarz promieniuje radoscia. Opowiedziałem jej o

nadzwyczajnym uzdrowieniu moich dzieci. Wtedy poprosiła mnie o rade, w jaki sposób mogłaby równie

miec taka radosc. Dom jej jest pełen smutku, gdy dzis rano, po wielkiej awanturze, opuscił ja ma.

Chciała odzyskac spokój i radosc, które ja miałem. Powiedziałem jej: „Pan zbawił mnie i moja one,

wiemy wiec, co znaczy miec łaske Boa w domu. Pan zaspokaja nasze potrzeby, napełnia nas pokojem i

radoscia”. Pani domu poprosiła mnie o pomoc.

Poniewa zgodziłem sie pomóc jej od razu, podeszła do drzwi i zamkneła je, aby nam ktos nie

przeszkadzał. W chwili, gdy trzymała reke na kluczu, odczuła wielka radosc i spokój i miała pewnosc, e

wszystkie grzechy zostały jej odpuszczone. Zapytała, w jaki sposób naleałoby postepowac, aby

utrzymac ten radosny stan. Poradziłem jej, aby w dniu przyjec opowiedziała znajomym o tym, jak Pan ja

zbawił i zapytała ich, czy moe sie z nimi pomodlic.

Tak wygladała moja słuba dla Pana. Odczuwałem wielka radosc, e mogłem prowadzic do Niego wiele

osób: meczyzn, kobiet i dzieci, gdy podczas pracy mówiłem o moim Chrystusie. Tutaj zawsze

odnosiłem due sukcesy, natomiast sprawy finansowe nie były w najlepszej kondycji, chocia moja firma

ciagle miała zamówienia.

Kłopoty z otrzymaniem gotówki za wykonana prace towarzyszyły mi nieustannie. Kiedys, gdy jak

zwykle modliłem sie, zapytałem Pana, dokad mam isc pod koniec tygodnia po pieniadze. Usłyszałem

odpowiedz, aby pójsc do architekta, u którego wykonałem pewna prace i poprosic go o czek. Architekt

był bardzo zdziwiony moim adaniem, poniewa nie wierzył, aby praca zlecona mi przed tygodniem była

ukonczona. Po sprawdzeniu ze mna wykonanej pracy, wyraził swoje zadowolenie i natychmiast wypisał

mi czek.

Otrzymanie czeku nie konczyło jednak moich kłopotów. Naleało jeszcze uzyskac pieniadze. W tym celu

udałem sie do biura owego przedsiebiorstwa. Po drodze, na wystawie ksiegarni zauwayłem napis:

Zawsze ufaj Panu”. Szedłem dalej wierzac, e wszystko pójdzie dobrze. Czek wreczyłem kasjerowi,

który z wielkim krzykiem i zdenerwowaniem wyjasnił, e nie dostane pieniedzy, poniewa wypłacaja je

tylko w niektórych dniach miesiaca.

Gdy tak głosno krzyczał, otworzyły sie drzwi, w których ukazał sie własciciel przedsiebiorstwa i zapytał

o powód nieporozumienia. Odpowiedziałem: „Dałem kasjerowi czek do wypłaty i nie wiem, dlaczego tak

krzyczy”. W głebi duszy byłem przekonany, e to Bóg kazał kasjerowi tak głosno krzyczec, aby w ten

sposób przywołac własciciela z drugiego budynku. Własciciel obejrzał czek i dał kasjerowi polecenie

wypłaty ze słowami: „Jesli jeszcze raz cos takiego usłysze, wyrzuce pana z pracy”.

Wyszedłem z biura dziekujac Panu i wielbiac Go. Zatrzymałem sie przed ksiegarnia, na wystawie której

zauwayłem zdanie: „Zawsze ufaj Panu”. Był to tytuł jakiejs ksiaki, wiec ja kupiłem. Była dla mnie

wielkim błogosławienstwem, poniewa zawsze przypominała mi, abym w kadych okolicznosciach ufał

Panu.

Majac własna firme, mogłem wiele czasu poswiecac chorym i potrzebujacym. Raz w tygodniu jezdziłem

do Leeds, gdzie miały miejsce Boe uzdrowienia. Byłem bardzo krytyczny i surowo osadzałem ludzi. Nie

rozumiałem, dlaczego ci, którzy wierza w cudowne uzdrowienia, nosza okulary. Zrozumiałem to dopiero

pózniej, gdy sam musiałem z nich korzystac przy czytaniu Biblii. Wtedy inni mnie krytykowali z tego

powodu. Miałem duo współczucia dla chorych i w kady wtorek zabierałem ze soba do Leeds kilka

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

10

osób, opłacajac im podró. Pewnego razu pojechało ze mna dziewiec osób. Kierownicy zgromadzenia w

Leeds, zajmujacy sie uzdrowieniami, patrzyli przez okno i mówili „Wigglesworth znowu przyprowadza

chorych. O, gdyby on wiedział, e ludzie ci mogliby byc uzdrowieni tak samo w Bradford, jak w Leeds”.

Wiedzieli, e miałem duo współczucia dla chorych i biednych. Pewnego dnia zaproponowali mi

zastepstwo, poniewa sami wyjedali na konferencje do Keswick. Byłem tym zaniepokojony i

powiedziałem, e nie potrafie prowadzic takich zebran. Oni jednak powierzyli mi te funkcje, poniewa

mieli do mnie zaufanie i nie mieli nikogo innego. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł, e ja bede

przewodniczacym zebrania, a inni beda przemawiac. W nastepnym tygodniu dom uzdrowien był pełen

ludzi. Prosiłem, aby ktos za mnie przemawiał, ale nikt nie chciał. Uwaali, e mnie to zostało powierzone

i musze to wykonac. Dzis ju nie wiem, co powiedziałem, ale po skonczeniu do przodu wystapiło

pietnascie osób z prosba o uzdrowienie. Jednym z nich był meczyzna ze Szkocji, który chodził o kulach.

Goraco modliłem sie o niego i został uzdrowiony. Skakał z radosci bez kuli. To wzmogło wiare

obecnych, którzy uwierzyli w cudowne Boe uzdrowienie i wszyscy zostali uzdrowieni. Jestem pewny,

e nie dokonała tego moja wiara, lecz Bóg w swym miłosierdziu przyszedł mi z pomoca w godzinie

potrzeby.

Po tym zdarzeniu, moja wiara ogromnie sie pogłebiła. Zorganizowałem w Bradford zebranie dla

potrzebujacych uzdrowienia. Owego wieczoru przyszło dwanascie osób i wszystkie zostały uzdrowione.

Jeden z meczyzn miał jezyk mocno zraniony w czasie upadku. Pewna kobieta miała bolesna rane na

kostce. Na nastepny dzien obojgu zostały tylko niewielkie blizny. Inni zostali uzdrowieni podobnie.

Pewien meczyzna zapytał mnie, czy cudowne uzdrowienia obejmuja take chorobe morska.

Powiedziałem mu, e jest ona spowodowana duchem strachu. W imieniu Jezusa nakazałem duchowi

powodujacemu te chorobe opuscic tego człowieka. Od tego czasu, mimo czestych podróy, nigdy ju nie

chorował.

Pewnego dnia przyszedł do mojego domu pan Clark, który był bardzo pobonym bratem. Był bardzo

przygnebiony, poniewa jego ona była konajaca. Przez kilka nocy czuwało przy niej dwóch lekarzy.

Orzekli, e jednak nie bedzie yła. Zapytałem go, dlaczego nie wierzy w Boga za swoja one.

Odpowiedział, e nie umie za nia wierzyc i wyszedł ze złamanym sercem.

Udałem sie do mego przyjaciela nazwiskiem Howe, który w Bradford załoył mała misje. Uwaałem, e

byłby to własciwy człowiek do wsparcia mnie w modlitwie. On jednak odmówił mi i powiedział, e jesli

sam tam pójde, Bóg ja uzdrowi. Odniosłem wraenie, e to Bóg włoył mu te słowa w usta dla dodania

mi odwagi.

Wówczas poszedłem do człowieka o nazwisku Nichols, który przy kadej sposobnosci modlił sie za cały

swiat. Prosiłem go, aby poszedł ze mna modlic sie o zdrowie siostry Clark. Zgodził sie z radoscia.

Mielismy do przebycia półtorej mili. Powiedziałem mu, aby nie ustawał w modlitwie, dopóki nie

wypowie wszystkiego, co ma na sercu. Po przybyciu do domu zobaczylismy, e siostra Clark jest bliska

smierci. Natychmiast, nie tracac cennego czasu, poleciłem bratu Nicholsowi, aby zaczał sie modlic.

Nigdy nie cierpiałem bardziej ni w czasie tej modlitwy. Prawie krzyczałem do Pana: „Ka mu skonczyc,

Panie, prosze, aby ju przestał sie modlic”. Przyczyna tego było to, e Nichols modlił sie za mea

umierajacej, który miał zostac wdowcem oraz za dzieci, które zostałyby sierotami. Modlił sie tak

niewłasciwie, e w duchu wołałem: „Ka mu przestac, Panie, nie moge tego wytrzymac”. Dzieki Bogu,

e wreszcie skonczył.

Poniewa orientowałem sie, e ani Clark, ani Nichols nie wierza w cudowne uzdrowienia, zabrałem ze

soba malenka butelke z oliwa. Wyjałem ja z kieszeni i trzymałem za soba. Potem powiedziałem: „Teraz

ty sie módl, bracie Clark”. Zachecony modlitwa brata Nicholsa, Clark modlił sie, aby Bóg ochronił go

przed wdowienstwem. Nie mogłem tego zniesc i wewnatrz krzyczałem: „Panie, ka mu skonczyc!”

Byłem wewnetrznie rozbity. Dzieki Bogu przestał sie modlic.

Teraz przystapiłem do łóka umierajacej kobiety i w imieniu Jezusa wylałem na jej ciało cała zawartosc

buteleczki. W tych sprawach byłem jeszcze nowicjuszem, nie umiałem lepiej.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

11

Stałem obok niej przy głowie i patrzyłem na jej nogi, gdy niespodziewanie ukazał mi sie Pan Jezus.

Otworzyłem szeroko oczy i patrzyłem na Niego. Stał na koncu łóka i obdarzał mnie dobrotliwym

usmiechem. W chwili, gdy opowiadam wam te historie, wydaje mi sie, jakbym Go teraz jeszcze widział.

Nigdy nie zapomne tej wizji i tego pieknego, łagodnego usmiechu. Po kilku chwilach zniknał, lecz to

zdarzenie odmieniło całe moje ycie. Wtedy pani Clark podniosła sie. Wychowała swoje dzieci, a mea

przeyła o wiele lat.

Kady człowiek musi w swoim yciu przejsc przez próby i doswiadczenia. Jesli wierzysz w cudowne

uzdrowienie, z pewnoscia bedziesz doswiadczony w tym wzgledzie. Dojscie do błogosławionego stanu

bliskiej łacznosci z Bogiem musi byc poprzedzone doswiadczeniami i próbami.

Moja ona i ja wiedzielismy, e nie mona wierzyc w Boga połowicznie. Dotyczyło to równie wiary w

cudowne uzdrowienia, którym oddalismy sie całym sercem. Slubowalismy sobie, e podczas naszej

kadej choroby bedziemy polecac sie Bogu proszac o zdrowie. Postanowilismy, e odtad nie bedziemy

wołac lekarzy ani uywac adnych leków. Łatwo jest w ten sposób slubowac przy dobrym zdrowiu, lecz

gdy przychodzi czas próby, potrzeba wielkiej wiary, aby dotrzymac przyrzeczenia. Nie wiedzielismy

wtedy, jak bardzo szybko zostaniemy jej poddani.

Zawsze oddawalismy sie Panu z wielkim zapałem i wiele czasu poswiecalismy zebraniom ulicznym.

Pewnej niedzieli, w czasie takiego zebrania, doznałem nagle tak silnego bólu, e upadłem na ziemie.

Dwóch meczyzn zaniosło mnie do domu. Ju kilkakrotnie przedtem miałem takie ataki, ale wtedy bóle

były mniej gwałtowne. Przez cała noc modliłem sie razem z ona. Rano powiedziałem do niej: „Zdaje sie,

e to mój koniec. Nie czuje adnej poprawy”. Ciagle czułem sie zle, zdawało mi sie, e stan mój jest

beznadziejny. Wtedy przypomniałem onie o naszym postanowieniu, e dla unikniecia ewentualnego

sledztwa policyjnego i ludzkiego potepienia, w takiej chwili poprosimy lekarza. Decyzje zostawiłem

onie.

Biedactwo, w jake smutnym połoeniu znalazła sie teraz razem z dziecmi. Nie miała adnej nadziei. Ze

złamanym sercem poszła po lekarza, nie po to, aby mi pomógł, lecz dlatego, e uwaała, i nadchdzi

koniec mego ycia.

Lekarz przyszedł, zbadał mnie i powiedział, e nie ma nadziei na wyleczenie. Postawił diagnoze, e od

szesciu miesiecy cierpie na stan zapalny wyrostka robaczkowego i jedynie natychmiastowa operacja

mogłaby mi ewentualnie pomóc. Uwaał jednak, e jestem na nia ju zbyt słaby.

Po jego odejsciu, przyszła do mnie pewna starsza kobieta i młody meczyzna. Ona była kobieta o

wielkim sercu, stale modliła sie o innych. Wierzyła, e wszystko to, co niszczy zdrowie, pochodzi od

szatana. W czasie jej modlitwy, młody człowiek połoył na mnie rece i krzyczał: „Wyjdz szatanie w imie

Jezusa!”

Nagle poczułem sie tak dobrze, jak nigdy dotad. Byłem tym ogromnie zaskoczony. Gdy skonczyli sie

modlic i odeszli, wstałem z łóka uwaajac, e nie powinienem leec, skoro jestem uzdrowiony.

Zszedłem na dół do ony i powiedziałem, e jestem uzdrowiony. Była bardzo uradowana wierzac, e tak

jest naprawde. Wtedy zapytałem, czy jest jakies zamówienie do wykonania. ona podała mi adres pewnej

kobiety, która bardzo pilnie potrzebowała hydraulika. Natychmiast poszedłem wykonac te prace. W tym

czasie wrócił lekarz. Wchodzac na góre usłyszałem, jak moja ona wołała: „Doktorze, on poszedł do

pracy”. Doktor odpowiedział, e teraz na pewno przyniosa mnie z powrotem jako trupa. „Tak pewny

jestem tego, jak to, e pani yje”. Od tego czasu ten „trup” przez wiele, wiele lat objedał swiat głoszac

ewangelie.

Odtad kładłem moje rece na ludzi chorych na zapalenie wyrostka robaczkowego niemal na całym

swiecie. Nie pamietam przypadku, aby ktos z nich nie został całkowicie uzdrowiony.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

12

04. OBDARZONY MOCA Z WYSOKOSCI

Wigglesworth tak opowiedział o swoim przeyciu chrztu w Duchu Swietym.

Moja ona stale wygłaszała kazania. Ja nie miałem zdolnosci publicznego wypowiadania sie, lecz ona

chciała koniecznie wciagnac mnie do tej słuby. Stale ogłaszała, e w nastepna niedziele ja bede miał

kazanie. Uwaała, e potrafiłbym to zrobic, gdybym tylko spróbował. Kiedy ogłaszała, e bede miał

kazanie, znaczyło to dla mnie cały tydzien pracy i mozolnych przygotowan. Wtedy w niedziele smiało

wychodziłem na mównice. Odczytywałem tekst, mówiłem kilka słów, a nastepnie zwracałem sie do

zgromadzonych: „Jesli ktos z was umie wygłosic kazanie, to teraz ma okazje. Ja ju skonczyłem”.

I zawsze konczyło sie tak samo, mimo e Polly próbowała tego ze mna wcia od nowa. Była

kaznodziejka i z własnego doswiadczenia wiedziała, e Pan moe mnie równie nim uczynic. Jesli

nieszczesny stan człowieka stoi ci zawsze przed oczyma i z ciekim sercem patrzysz na zgubione dusze,

Bóg na pewno da ci łaske wyraania tego, co czujesz. W jednej z dzielnic Bradfordu przez 20 lat

prowadzilismy zebrania uliczne. Co tydzien głosiłem Słowo Boe na ulicy. Uzyskiwałem przez to coraz

wieksza swobode w wyraaniu sie.

Oboje z ona od poczatku wierzylismy w uswiecenie biblijne. Byłem swiadomy, e jeszcze bardzo wiele

brakuje mi do doskonałosci. Kiedys przyszedł do nas prawdziwie swiety kaznodzieja i tłumaczył nam, co

znaczy byc całkowicie uswieconym. Mówił, e jest to konkretny przejaw łaski nastepujacy po nowym

narodzeniu. Przez 10 dni modliłem sie i czekałem na Pana, ofiarujac Mu, zgodnie z zaleceniem ap. Pawła

(Rz 12,1.2), swoje ciało jako ywa ofiare. Odczułem wtedy, e Bóg cos we mnie zmienił, poniewa odtad

wygłaszałem kazania z wieksza swoboda. Uwaalismy to za chrzest Ducha i od tej pory głosilismy w

naszej misji o dwóch sprawach: o uzdrowieniu ciała i o uswieceniu.

Nigdy nie uwaalismy za słuszne, abysmy sami tylko wygłaszali kazania. Co tydzien dawalismy szanse

dwóm młodym meczyznom lub kobietom. W ten sposób rozwijali sie i wielu z nich zostało pózniej

kaznodziejami.

Dotychczas myslelismy, e naszym udziałem stało sie ju wszystko, co tylko mona osiagnac w yciu

duchowym. Jednak kiedys usłyszelismy, e ludzie ochrzczeni w Duchu Swietym mówili innymi

jezykami, co było darem Ducha Swietego. Przyznaje, e ta nowa wiesc bardzo mnie poruszyła.

Pewnego dnia zauwayłem człowieka, który z wielka trudnoscia wdrapywał sie po schodach do naszego

domu. Udało mu sie wejsc wciagajac sie po poreczy. Kiedy usiadł powiedział, e przyszedł do nas w

tajemnicy przed rodzina, bo by mu na to nie pozwoliła, a to dlatego, e mamy jak najgorsza opinie.

Powiedziałem: „Jeeli to jest równie pana opinia o nas, to lepiej, aby pan opuscił nasz dom. Nie chce

przyjmowac nikogo, kto nie ma do mnie zaufania”.

Odpowiedział: „Wierze panu, prosze mnie nie wyrzucac. Mój stan jest okropny. Czy zechce pan połoyc

swoja reke na mojej nodze?”

Zrobiłem to i zauwayłem, e dotyka sie jej jak deski, a nie nogi. Zapytałem o przyczyne. Wyjasnił, e

cała noga od góry do dołu jest zniszczona przez raka. Błagał, abym go nie odsyłał.

Odpowiedziałem: „Nie odesle cie. Zwróce sie do Jezusa z zapytaniem, co mam robic”. Usłyszałem takie

słowa: „Powiedz temu człowiekowi, e powinien poscic siedem dni i siedem nocy, a ciało jego stanie sie

jak ciało małego dziecka”.

Powtórzyłem mu słowa Pana. Przyjał je z wielka wiara i poszedł do domu obiecujac uczynic wszystko, co

Bóg nakazał.

Cztery dni pózniej, patrzac przez okno zauwayłem tego samego człowieka. Szedł po schodach jak

człowiek zdrowy, nie trzymajac sie ju poreczy. Skakał po stopniach, obiegał dom dookoła jak chłopiec,

krzyczac z radosci: „Jestem zupełnie uzdrowiony!” Zapytałem go, co dalej zamierza robic. Odpowiedział,

e pójdzie poscic jeszcze trzy doby. Przyszedł, aby opowiedziec, co Bóg dla niego uczynił.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

13

W czasie swojej nastepnej wizyty u nas dowiedział sie, e moja córka Alice jedzie do Angoli w Afryce.

Jako wyraz swojej wdziecznosci wreczył jej garsc złotych monet, chcac miec udział w tym wyjezdzie.

Powiedział równie rzecz dla mnie bardzo wana, a mianowicie, e w Sunderland ludzie, otrzymujac

Ducha Swietego, potrafia mówic w rónych obcych jezykach. Zdecydowałem sie pojechac tam, aby

przekonac sie o tym osobiscie. Mój gosc zapytał mnie, czy chciałbym pojechac razem z nim. Kiedy z

radoscia zgodziłem sie, zaproponował, e pokryje koszty podróy. Był bardzo szczesliwy z powodu

nadzwyczajnego uzdrowienia i stale chwalił Boga za ten wielki cud.

Napisałem do dwóch ludzi, dawnych znajomych z Bradfordu, teraz mieszkajacych w Sunderland.

Odpisali mi, e to mówienie w obcych jezykach pochodzi od złej mocy, e jest to bardzo niebezpieczne

zwiedzenie. Aby mnie przed tym uchronic, zaaranowali spotkanie z bardzo piekna kobieta, która miała

mnie przestrzec. Tak wiec, te pierwsze wiesci, które doszły do mnie, były fałszywe. Kiedy podczas tego

spotkania skonczyli swoje wywody, zawołałem: „Módlmy sie!” Po modlitwie usłyszałem od nich: „Nie

kieruj sie naszym zdaniem, posłuchaj swojego głosu wewnetrznego”.

Zastanowiła mnie jedna sprawa, której nie potrafiłem zrozumiec. Działanie Ducha Swietego w Bradford

objawiało sie bardzo silnie. Wielu ludzi przez szereg godzin leało na podłodze modlac sie i wielbiac

Pana. Miałem jeszcze w oczach ich obraz, gdy wyjedałem do Sunderland. Tutaj natomiast na

spotkaniach nie odczuwałem tego wielkiego działania mocy Boej. Byłem bardzo rozczarowany.

Chodziłem z zebrania na zebranie, poniewa chciałem usłyszec ludzi, którzy otrzymali dar mówienia

rónymi jezykami. Moje pragnienie Boga było ogromne. Wiedziałem, e On je zna, chocia ludzie mnie

nie rozumieli.

Na jednym z takich spotkan poprosiłem, abym mógł usłyszec ludzi mówiacych nowymi jezykami,

poniewa to był cel mojego przyjazdu. Odpowiedziano mi, e gdy bede ochrzczony w Duchu Swietym,

sam beda tak mówił. Uwaałem, e otrzymałem ju chrzest Ducha wówczas, gdy czekałem w modlitwie

dziesiec dni i Pan zesłał na mnie dar lepszego wypowiadania sie, co odczułem wyraznie. Na to

odpowiedziano mi, e nie o to chodzi.

Całym sercem w dalszym ciagu poszukiwałem prawdy i Boga. W niedziele o siódmej rano udałem sie na

zebranie modlitewne Armii Zbawienia. Modliłem sie tak gorliwie, e trzy razy leałem na podłodze

odczuwajac moc Boa. Byłem nawet troche zawstydzony moim stanem i tymi zdarzeniami, gdy nie

chciałem byc zle zrozumiany. Po naboenstwie kaznodzieja spytał mnie, skad przybyłem.

Odpowiedziałem mu, e przyjechałem z Bradfordu, aby otrzymac dar mówienia rónymi jezykami. On

uwaał, e jest to sprawa szatana. Mimo to zaprosił mnie po południu na swoje zebranie, abym wygłosił

na nim kazanie. Było to dla nas niezwykłym przeyciem. Uczestnicy tego zebrania odradzali mi pójscie

do zboru zielonoswiatkowego w celu otrzymania daru mówienia rónymi jezykami.

Tej nocy udałem sie jednak do koscioła, gdzie odbywały sie pierwsze zebrania zielonoswiatkowców. Tu

spedziłem czas do godziny dwunastej, czekajac na Pana. Podobnie zrobiłem w poniedziałek rano.

Obawiałem sie, e przeszkadzam w zebraniu. Po jego zakonczeniu pewien misjonarz z Indii poszedł za

mna, aby mi powiedziec, e nie powinienem stale przeszkadzac. Nasza rozmowa skonczyła sie bardzo

nieprzyjemnie.

Pastor Boddy ogłosił, e w nocy z wtorku na srode odbedzie sie zebranie oczekiwania i modlitwy. To był

cudowny czas. Wyczuwało sie obecnosc Pana, lecz nie słyszałem nikogo mówiacego obcymi jezykami. O

godzinie drugiej trzydziesci pastor Boddy zaproponował zakonczenie zebrania, co mnie rozczarowało:

mógłbym tam byc cała noc. Poniewa zapomniałem klucza od hotelu, misjonarz z Indii zaprosił mnie do

siebie. Reszte nocy spedzilismy na modlitwie i doznalismy wielu błogosławienstw.

Po czterech dniach odczułem, e powinienem wracac do domu. Udałem sie do pastora Boddy, aby sie

poegnac. Zastałem pania Boddy, której powiedziałem, e wyjedam, a dotad nie otrzymałem jeszcze

daru jezyków. Ona powiedziała: „Ty nie potrzebujesz jezyków, lecz chrztu Ducha”. Według mojego

przekonania ju otrzymałem chrzest Ducha, o czym poinformowałem pania Boddy. Poprosiłem ja jednak,

aby przed moim wyjazdem połoyła na mnie rece. Zrobiła to i wyszła z pokoju. Nagle poczułem potena

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

14

siłe, która jak ogien spadła na mnie. Był to cudowny czas, który spedziłem sam na sam z Panem. Byłem

swiadomy oczyszczenia drogocenna krwia Jezusa Chrystusa i wołałem: Czysty! Czysty! Czysty!

Niewypowiedziana radosc wypełniła mnie. Ukazała mi sie wizja Pana, Jezusa Chrystusa, trzymajacego

pusty krzy, siedzacego po prawicy Boga Ojca. Zaczałem wielbic Boga w nowym jezyku. Zrozumiałem

teraz, e przedtem otrzymałem nadzwyczajne namaszczenie Ducha, a teraz rzeczywisty chrzest w Duchu

Swietym, taki, jak apostołowie w dniu Piecdziesiatnicy.

05. PO OTRZYMANIU CHRZTU DUCHA

Wigglesworth tak opowiedział swoje dalsze dzieje.

W tym samym czasie, gdy otrzymałem chrzest Ducha, w kosciele Wszystkich Swietych odbywało sie

naboenstwo, na które natychmiast poszedłem. Własnie przemawiał pastor Boddy. Wiedziałem, e on

jeszcze nie przyjał chrztu w Duchu Swietym. Przerwałem mu słowami: „Pozwól mi przemawiac, panie

Boddy, poniewa własnie otrzymałem chrzest w Duchu Swietym”.

Kosciół był wypełniony ludzmi. Dzisiaj ju nie pamietam, co powiedziałem, lecz widziałem, e

zgromadzeni byli ogromnie poruszeni. Bardzo pragneli Boga. Mówili miedzy soba: „Ganilismy tego

człowieka, bo był nadmiernie spragniony. Przyszedł do nas dopiero przed paru dniami i ju otrzymał

chrzest w Duchu Swietym, a wielu z nas czeka od miesiecy i jeszcze go nie otrzymało”. To ogromne

pragnienie ludzi spowodowało, e w krótkim czasie piecdziesiat braci i sióstr otrzymało chrzest w Duchu

Swietym.

Natychmiast przesłałem do domu telegraficzna wiadomosc: „Otrzymałem chrzest Ducha i mówiłem

nowymi jezykami”. Podczas podróy pociagiem do mojego miasta, szatan zadawał mi pytania: „Bierzesz

to ze soba do Bradfordu?” Co do moich uczuc, to nie miałem w tej chwili nic do zabrania ze soba, ale

sprawiedliwy w Chrystusie nie yje uczuciami, lecz wiara. Ku zdziwieniu innych pasaerów zawołałem:

Tak, zabieram to ze soba!” Kiedy to powiedziałem, wypełniła mnie wielka radosc. Zdawałem sobie

jednak sprawe, e teraz zaczyna sie wielka walka.

W domu jeden z synów zapytał mnie, czy rzeczywiscie mówiłem innymi jezykami. Prosił, aby mogli to

usłyszec. Nie mogłem jednak wtedy nic powiedziec tym innym jezykiem, chocia otrzymałem chrzest w

Duchu Swietym. Nie otrzymałem bowiem szczególnego daru mówienia jezykami, który jest róny od

mówienia jezykiem towarzyszacym przyjeciu chrztu w Duchu Swietym. „Dar jezyków”, o którym pisano

w Pierwszym liscie do Koryntian (12 i 14), otrzymałem dopiero dziewiec miesiecy pózniej. Ten pierwszy

dar jest znakiem, e Duch przejawił sie we mnie w całej pełni, tak jak podczas zesłania Ducha Swietego

na apostołów. Otrzymanie „daru jezyków”, które moga byc uywane przez odbiorce w kadej sytuacji, w

modlitwie i uwielbianiu Boga, wymaga szczególnego namaszczenia Duchem Swietym.

Polly zapytała mnie, czy mówiłem jezykami. Gdy potwierdziłem, była bardzo zdziwiona. Uwaała

bowiem, e jest ochrzczona w Duchu Swietym jak ja, a przecie nie mówi jezykami. Powstało miedzy

nami nieporozumienie. ona oswiadczyła mi: „Przez dwadziescia lat to ja wygłaszałam kazania, a ty

siedziałes obok mnie na podescie. W takim razie tej niedzieli ty bedziesz wygłaszał kazanie i zobaczymy,

jak sobie poradzisz”.

Dotrzymała słowa. W niedziele zajeła miejsce z tyłu sali. Dotad zawsze razem siedzielismy na podium.

Tak wiec rozdzwiek miedzy nami uwidocznił sie take w zgromadzeniu.

Wchodzac po trzech stopniach na podwyszenie, usłyszałem głos Pana z Ksiegi Izajasza: „Duch

Wszechmogacego Pana nade mna, gdy Pan namascił mnie, abym zwiastował ubogim dobra nowine;

posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca sa skruszone, abym ogłosił jencom wyzwolenie a slepym

przejrzenie” (61,1-2). Nie byłem kaznodzieja, lecz gdy usłyszałem głos mego Pana, zaczałem mówic. Nie

przypominam sobie ju dzisiaj, co powiedziałem, ale moja ona była ogromnie poruszona. Ławka, na

której siedziała, miała dziewiec miejsc. ona bez przerwy ruszała sie, co chwile siedzac w innym

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

15

miejscu. Potem powiedziała głosno, i kady mógł to usłyszec: „To nie jest mój Smith, Panie, to nie jest

mój Smith”.

Kiedy zapowiedziałem ostatnia piesn, sekretarz misji wstał i powiedział, e te chciałby otrzymac taki dar

jak ja. Wtedy stała sie dziwna rzecz. Gdy chciał usiasc na swoim miejscu, nie trafił i upadł na podłoge.

Wtedy wstał mój najstarszy syn, równie wyraajac chec otrzymania takiego daru. On take upadł na

podłoge. Wkrótce jedenascie osób znalazło sie na podłodze. Wszyscy byli radosni i usmiechali sie do

siebie, tak jak w Psalmie: „Gdy Pan wywiódł z niewoli uprowadzonych z Syjonu, bylismy jak we snie.

Wtedy usta nasze były pełne smiechu, a jezyk nasz – radosci” (126,1-2).

Był to poczatek wielkiego wylania Ducha Swietego. Setki ludzi otrzymało chrzest Ducha i zaczeli mówic

innymi jezykami, tak jak im Duch poddawał.

Bóg wiedział, e miałem isc w swiat, aby zwiastowac te wielka prawde, e wszyscy moga otrzymac

chrzest w Duchu Swietym w taki sam sposób, jak otrzymali go apostołowie w dniu zesłania Ducha

Swietego.

Pierwsze zaproszenie nadeszło od pewnego własciciela fabryki w Lancashire, zatrudniajacego ponad

tysiac osób.

Pisał do mnie, e słyszał, i otrzymałem namaszczenie Duchem Swietym jak apostołowie i chetnie

poznałby takiego człowieka. Pisał, e jesli przyjade, zamknie fabryke i pomiedzy godzina 13 a 23 bede

mógł odbyc piec zebran. Odpisałem, e chetnie przyjade, gdy czuje w sobie ogromna energie, która musi

znalezc ujscie.

Do tego czasu nie miałem adnych zdolnosci do wygłaszania kazan. Teraz jednak czułem, e przez moje

usta płynie moc Ducha Swietego. Pojechałem wiec do Lancashire. W tej fabryce do dwudziestej trzeciej z

krótkimi przerwami wygłaszałem kazania. Jezus dotrzymał swej obietnicy według słów Pisma Swietego:

Kto wierzy we mnie, z wnetrza jego popłynie rzeka wody ywej”. Wielu ludzi z fabryki nawróciło sie do

Jezusa.

Wkrótce równie moja ona otrzymała chrzest w Duchu Swietym i odtad oboje jezdzilismy po całym

kraju w odpowiedzi na zaproszenia napływajace z rónych stron. Gdziekolwiek bylismy, wszedzie Jezus

chrzcił w Duchu Swietym.

Kiedys pojechalismy do małej miejscowosci o nazwie Shropshire, w zachodniej czesci kraju, w pobliu

Walii, gdzie mielismy spotkanie w kaplicy metodystów. Podczas kazania wygłaszanego przez moja one,

wszyscy obecni w kaplicy zostali ochrzczeni w Duchu Swietym. Po tym zdarzeniu we wsi powstał

pewien rozłam wsród mieszkanców, a nawet przesladowania. Jednak wszyscy byli ogromnie poruszeni.

Wiadomosc o zesłaniu Ducha Swietego rozeszła sie po okolicy.

Nastepnego ranka, podczas spaceru wstapiłem do sklepu spoywczego, w którym pracowało trzech ludzi.

Zostali nagle przeniknieci głebokim poczuciem i zrozumieniem swoich win. Zanim wyszedłem ze sklepu,

wszyscy trzej zostali nawróceni. Idac dalej, zobaczyłem w polu dwie kobiety niosace wiadra. Zawołałem

do nich: „Czy jestescie nawrócone?” One równie doznały poznania swoich grzechów, zostawiły wiadra i

zaczeły sie modlic. Tak jak stały w polu, Bóg je nawrócił.

Gdziekolwiek sie zjawiałem, ludzi ogarniało poczucie win. Poszedłem do kamieniołomu, gdzie była

zatrudniona dua liczba meczyzn. Oni pracowali przy kamieniach, a ja głosiłem ewangelie. Na tych

ludzi te przypadła swiadomosc ich grzechów i wielu z nich zostało nawróconych. Wracajac do domu

spotkałem koło hotelu dwóch meczyzn jadacych na furmance. Na twarzach ich malowała sie tak wielka

złosc, jakiej nigdy nie widziałem. Wydawało mi sie, e tak musi wygladac szatan. Nie wiedziałem kim sa,

lecz gdy zbliali sie do mnie, kleli i próbowali uderzyc mnie batem. Wygladało to na atak wprost z piekła.

Krzyczeli tak głosno, e oberysta z ona i jeszcze pieciu ludzi wyszło z hotelu. Meczyzni jak wsciekłe

psy uderzyli we mnie, przeklinajac, chocia jeszcze ani jednego słowa do nich nie powiedziałem. Nie

bałem sie jednak ich ataku. Zaraz zawołałem: „W imieniu Jezusa, moca Jego krwi wyganiam was z

powrotem do otchłani”. Zatrzymali sie i weszli do hotelu. Poszedłem za nimi i wygłosiłem im kazanie o

Jezusie.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

16

W tym miescie wielu ludzi zostało wtedy uzdrowionych i ochrzczonych w Duchu. Chwała Pana

objawiała sie stale. Kiedy 20 lat pózniej odwiedziłem te sama miejscowosc, ludzie pamietali jeszcze te

wydarzenia i opowiadali historie niezwykłego nawiedzenia Boego. Z najróniejszych stron kraju wielu

ludzi przyjedało do naszej misji i przy kadej sposobnosci wyraali yczenie, abym odwiedził ich i cos

dla nich zrobił.

Otrzymałem wiele telegramów z pewnej miejscowosci połoonej w pobliu Grantham, abym przybył do

młodego, bardzo chorego człowieka. Gdy przyjechałem, w drzwiach domu przywitała mnie jego matka

ze słowami: „Przykro mi, przybył pan za pózno, dla mojego syna ju nic nie mona uczynic”.

Odpowiedziałem, e Bóg nigdy jeszcze nie posłał mnie za pózno.

Zaprowadziła mnie do pokoju chorego. Leał na łóku odwrócony twarza do sciany. Słabym głosem

powiedział, e nie moe zmienic pozycji, bo jego serce tego nie wytrzyma. Dobrze, powiedziałem, bede

sie modlił, aby Pan cie wzmocnił. W pierwszych dniach mojej słuby miałem zwyczaj duo sie modlic i

poscic. Wiedziałem, e ten wypadek był poza wszelka ludzka nadzieja i dlatego cała noc leałem

krzyem modlac sie. Nastepnego ranka wstałem wczesnie i wyszedłem modlic sie na pole. Wtedy Bóg

zesłał na mnie objawienie, e w moim yciu nastapia rzeczy nowe, dotychczas przeze mnie jeszcze nie

doswiadczane.

Wszedłem do domu i prosiłem matke, aby przygotowała ubranie dla syna, poniewa Bóg go uzdrowi. Ze

wzgledu na tamtejszy klimat, nakazałem ubranie ogrzac przy kominku. Lecz oni mi nie uwierzyli i nie

przygotowali ubrania. Była niedziela, wiec poszedłem do koscioła metodystów na naboenstwo.

Poproszono mnie o wygłoszenie ewangelii. Słowo Boe obudziło silna wiare w sercach obecnych i wtedy

nastapiła rzecz nadzwyczajna. Wszyscy mówili: „Mateusz bedzie uzdrowiony”. Znali bowiem tego

młodego człowieka z imienia. Przekonałem sie, e maja podobnie jak ja silna wiare. Poszedłem wiec z

powrotem do domu. Gdy zapytałem rodzine, czy przygotowali ubranie dla syna, zawstydzili sie, bo tego

nie zrobili. Wyjeli je wiec i powiesili przy kominku. Potem wszedłem do pokoju chorego i powiedziałem

mu o wizji, jaka miałem. Równie poinformowałem go o tym, e niebawem stanie sie cos, czego

dotychczas nie przeyłem. Potem powiedziałem mu: „Gdy połoe moje rece na twojej głowie, chwała

Pana spłynie na ciebie tak, e ja nie bede mógł stac. Bezradnie bede leał na podłodze”. Wyszedłem z

pokoju, przyniosłem mu ubranie, a rodzinie powiedziałem: „Wszystko, co moecie zrobic dla niego,

ogranicza sie do włoenia mu skarpet”.

Dlaczego poprosiłem ich o nałoenie mu skarpet było tajemnica. Nogi jego wygladały jak szkielety.

Widziałem jego nieporadnosc i byłem pewny, e musi stac sie cud. Gdy jeden z domowników nałoył mu

skarpety, powiedziałem, aby opuscili pokój.

Zamkneli za soba drzwi. Mysle, e wana rzecza jest zamykanie drzwi w takich przypadkach jak ten, aby

móc sie dobrze skupic przed spotkaniem z Bogiem. Modliłem sie arliwie. W momencie, kiedy

dotknałem chorego, moc Boa wypełniła pokój i była tak silna, e upadłem na podłoge. Nosem i ustami

dotykałem podłogi i tak leałem w Boej chwale około 15 minut. Wtedy Mateusz leacy w łóku

zawołał: „Panie, to jest ku Twojej chwale, ku Twojej sławie!” Łóko, podobnie jak inne rzeczy w pokoju,

ruszało sie. Okazało sie to z powodu mocy Boej. Siły Mateusza, jego ycie i serce, uwaane za

najsłabsza czesc organizmu, zostały odnowione. Leałem jeszcze na podłodze w tej chwale, gdy on wstał

z łóka i zaczał sie ubierac. Potem chodził po pokoju i wołał: „Jestem uzdrowiony ku Twojej chwale!”

Otworzył drzwi i zawołał: „Tato, Bóg mnie uzdrowił, jestem uzdrowiony!” Ta sama moc Boa wypełniła

kuchnie. Ojciec i matka padli na podłoge. Córka, która przywieziono z zakładu psychiatrycznego, i która

nie była jeszcze zupełnie zdrowa, dostapiła równie niezwykłego uzdrowienia.

Wioska została ogromnie poruszona tym wydarzeniem i własnie tego dnia zaczeło sie tu odrodzenie

duchowe. Przybyłem nieznany i niezauwaony, lecz gdy wyjedałem, mieszkancy wyszli na poegnanie

i wołali: „Prosimy, wróc do nas, wróc do nas i zostan z nami dłuej”.

W drodze powrotnej z Grantham wstapiłem do pewnej kobiety, która była ju nawrócona. Powiedziała do

mnie: „Mój brat szukał ciebie, aby zaprowadzic cie do człowieka chorego na raka pecherza”. Zanim

doszedłem do domu chorego, usłyszałem jego jeki. Jeczał jeszcze, gdy wszedłem do pokoju.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

17

Wtedy Bóg objawił mi, e ani ten człowiek, ani jego ona nie sa jeszcze nawróceni. Zapytałem go, czy sa

nawróceni. Odpowiedział mi krzykiem, e gdyby był nawrócony, mógłby spokojnie umrzec. „Gdybym

był zbawiony, nie martwiłbym sie rakiem ani niczym innym”. Ukazałem mu droge do zbawienia i Bóg

ich nawrócił. Radosc wypełniła go całkowicie i nawet po wyjsciu z domu, z daleka słyszałem go

wołajacego: „Alleluja!” Przemiana ta była tak wielka, e trudno ja opisac. Meczyzna ten nie miał ju

kłopotów z rakiem. Szybko poszedłem na dworzec i zdayłem jeszcze na pociag do Bradfordu.

Zauwayłem, e moja firma musi ustapic przed słuba dla Pana. Dotychczas dzieki niej utrzymywałem

rodzine. Zbyt czesto byłem odrywany od tej pracy, a poniewa ludzie nie mogli czekac, dawali zlecenia

innym fachowcom. Za kadym razem, gdy powracałem do Bradfordu, widziałem wielkie straty

finansowe.

Nadszedł okres bardzo silnych mrozów. Udałem sie wtedy do moich klientów, aby zabezpieczyc im rury

wodociagowe. Wiedziałem jednak, e gdy nadejdzie odwil znowu bede musiał je naprawiac.

Zostałem zaproszony na konferencje do Preston w Lancashire. Wtedy nastapiła odwil. Przychodziły do

mnie telegramy z adaniem, aby natychmiast wrócic do Bradfordu i dokonac napraw. Przewodniczacy

konferencji powiedział do mnie: „Wiele nam pomogłes, byłes dla nas błogosławienstwem. Chcielibysmy,

abys został tu do konca, ale jesli uwaasz, e musisz jechac do domu, zgadzamy sie”. Pojechałem i

stwierdziłem, e wiekszosc moich klientów ju sobie poszukała innych hydraulików. Pozostała tylko

jedna uboga wdowa, która nie mogła znalezc pomocy. Poszedłem do jej domu. Był zalany woda, a sufit w

jednym pokoju był zapadniety. Było mi tak przykro, e natychmiast wszystko naprawiłem. Wdowa

okazywała mi wielka wdziecznosc, gdy czekała na te pomoc ju wiele dni. Nie przyjałem od niej adnej

zapłaty. Prace te ofiarowałem Panu jako ostatnia moja prace hydrauliczna.

Jeden z moich przyjaciół zauwaył kiedys, e wszyscy ludzie, którzy mówia, e yja z wiary, maja stare,

znoszone ubrania i sciete obcasy. Wierzyłem, e Bóg da mi wszystko, czego potrzebuje, jeeli bede Mu

wiernie słuył. Przyrzekłem Bogu, e bede Go slepo słuchał. Prosiłem, aby nigdy nie dopuscił do tego,

aby moje ubranie i buty przynosiły mi wstyd, gdy wówczas byłbym zmuszony powrócic do pracy

rzemieslnika. Bóg nigdy nie zawiódł – zawsze miałem wszystko, czego potrzebowałem. Rozszerzył moje

horyzonty i pogłebił we mnie wiare. Otrzymywałem zaproszenie z całej Anglii. Byłem pionierem wiesci

zielonoswiatkowej w bardzo wielu zborach Wielkiej Brytanii. Wkrótce zaczynałem otrzymywac

zaproszenia take z innych krajów.

W tym czasie miałem wielu dłuników, którzy nie zwróciliby mi nalenego wynagrodzenia bez pomocy

sadu. Wolałem jednak stracic pieniadze, anieli dochodzic moich praw taka droga. Wszystkie te długi

wyrównał jeden młody przyjaciel, którego serce otworzył Pan. Otrzymałem od niego około 50 funtów, co

miało dla mnie due znaczenie.

Razem z ona kontynuowalismy prace misyjna przy Bowland Street w Bradford. Czesto jednak

wyjedałem, aby podjac słube dla Pana, gdziekolwiek była ona potrzebna. Odwiedzałem ludzi w ich

domach wierzac, e takie wizyty sa bardzo skuteczne. Gdziekolwiek wstapiłem, modliłem sie. Ludzie

nawracali sie, a chorzy byli uzdrawiani.

Chcac dac publicznie swiadectwo moim przekonaniom, kupiłem najwiekszy maszt i umiesciłem go przed

nasza misja. Zawiesiłem na nim flage o długosci około trzech metrów i szerokosci około trzech i pół

metra Jedna strona była czerwona, a druga niebieska z białymi literami. Na jednej stronie był napis z

Biblii: „Ja Pan, twój lekarz”, na drugiej: „Chrystus umarł za grzechy nasze”. Flaga robiła na

przechodniach wielkie wraenie.

Wiara moja stale wzrastała. Zrozumiałem, e Słowo Boe zostało napisane po to, aby nam pokazac, jak

mamy yc według zasad wiary. Chrystus powiedział: „Gdy urzadzasz przyjecie, zapros ubogich,

ułomnych, chromych, slepych, I bedziesz błogosławiony, bo nie maja ci czym odpłacic. Odpłate bowiem

bedziesz miał przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” (Łukasz 14,13-14). Wynajałem wiec dwóch

ludzi, aby znalezli w naszym miescie wszystkich chorych i ubogich i zaprosili ich na przyjecie do naszej

misji.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

18

Zebrali sporo takich nieszczesników. Widok był nie do opisania. Znalezli sie tu ludzie niewidomi, kalecy,

niedołeni starcy. Dookoła misji stało wiele wózków inwalidzkich. To był najlepszy dzien w moim yciu.

Nieustannie byłem poruszony do łez. Na poczatku powodem mojego płaczu była ta ogromna nedza, jaka

widziałem. Potem jednak płakałem z radosci, e nadarzyła mi sie taka sposobnosc przeycia spraw,

których przedtem nie znałem. I tak te sie stało.

Pierwsza rzecza, jaka zrobilismy, było nakarmienie ich poywnym obiadem. Gdy zaspokoili głód,

przedstawilismy im ludzi, którzy doznali uzdrowienia dzieki mocy Pana. Jako pierwszy wystapił

człowiek, który przez wiele lat poruszał sie tylko za pomoca fotela na kółkach. Opowiedział, jak dzieki

mocy Boej został uzdrowiony. Nastepna była kobieta, która dzieki namaszczeniu olejem i modlitwie

została uzdrowiona z krwotoku. Było to na dzien przed planowana operacja. Był te człowiek, który miał

sparaliowana noge i reke. Został całkowicie uzdrowiony, choc lekarze nie dawali mu ju adnej nadziei.

Przez półtorej godziny ci biedni i nieporadni ludzie słuchali głeboko poruszeni. Płakali słyszac

autentyczne swiadectwa cudownych uzdrowien dokonanych przez Jezusa Chrystusa. Wtedy

przemówiłem do nich: „Dzisiaj widzieliscie ludzi dajacych swiadectwo cudownego uzdrowienia. W

nastepna sobote ci, którzy dzis zostana uzdrowieni, beda swiadczyc o tym”. Teraz zaczelismy sie arliwie

za nich modlic i Bóg okazał swoja wielka moc. W nastepna sobote długo trwało, zanim wszyscy

opowiedzieli, jak ich Bóg uzdrowił od najrozmaitszych chorób.

Nigdy nie zapomne tego dnia. Gdy zawołałem, kto chciałby byc uzdrowiony, zgłosili sie oczywiscie

wszyscy. Przypominam sobie jednak jeden szczególny przypadek. Osobiscie przywiozłem pewna kobiete

na wózku inwalidzkim. Miał on uszkodzone koło, które jako tako naprawiłem, lecz pomimo tego stale sie

psuło. Powiedziałem do niej: „Nie bedziesz go wiecej potrzebowała”. Gdy dotarlismy do misji, Bóg ja

cudownie uzdrowił i sama poszła do domu. Byłem swiadkiem tego, jak samodzielnie wchodziła po

schodach do mieszkania wielbiac Pana.

Był te młody człowiek, od osiemnastu lat chorujacy na epilepsje. Dotychczas nigdy nie wychodził bez

osoby towarzyszacej. Tym razem przyprowadziła go matka. Bóg uzdrowił go tak nadzwyczajnie, e w

ciagu dwóch tygodni zaczał pracowac w fabryce na swoje utrzymanie.

Spotkałem sie równie z przypadkiem człowieka dreczonego przez złego ducha. Chrystus powiedział, e

czyni dzieła Boe i my take, majac wielka wiare, moglibysmy to czynic. Jezus wyganiał nieczyste

duchy, wiec ja równie w Jego imieniu uwolniłem tego człowieka z mocy szatana. Wyprostował sie

natychmiast i wszyscy wielbili Pana za ten cud, który zobaczyli na własne oczy.

Innym godnym uwagi przypadkiem był chłopiec unieruchomiony od stóp do głów w metalowym

gorsecie. Poniewa znajdował sie dosc daleko ode mnie, a ludzi było bardzo duo, podawano go sobie, a

dostał sie do mnie. Namasciłem go olejem i w imie Jezusa połoyłem na nim rece, proszac o zdrowie dla

tego dziecka. Natychmiast zawołał: „Tato, choroba mnie opuszcza, czuje sie silny!” Tego dnia został

całkowicie uzdrowiony.

Czy moecie sie dziwic, e wiara umocniła sie w wielu sercach, gdy ludzie zobaczyli te cuda? Tydzien

pózniej przyszli oni jako swiadkowie i opowiadali o tym, co Chrystus dla nich uczynił.

06. W SŁUBIE UZDRAWIANIA

Czesto słyszelismy Smitha Wiggleswortha mówiacego, e wybór tekstu z Pisma Swietego dla niego jest

bez zasadniczego znaczenia, poniewa jego kazania prawie zawsze koncza sie stwierdzeniem, e Pan nie

tylko przebacza wszystkie grzechy, lecz take uzdrawia ciało.

Jego stałym przesłaniem był Chrystus. Mówił o Nim: „Nie było na swiecie nikogo, kto by z taka wielka

miłoscia przyszedł do ludzi i tak głeboko wniknał w ich potrzeby, jak Jezus. On powiedział: ‘Zaprawde,

zaprawde powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten take dokonywac bedzie uczynków, które ja czynie i

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

19

wieksze nad te czynic bedzie; bo ja ide do Ojca’ (Jan 14,12). Bóg chce, ebysmy uwierzyli w to, co nam

przekazał”.

Pozwólmy Wigglesworthowi kontynuowac jego własna historie.

Pewnego dnia w Szwecji spacerowałem ulica i zobaczyłem człowieka, który upadł przy bramie.

Natychmiast zebrała sie koło niego spora grupa ludzi, którzy mówili, e jest on martwy. Natychmiast

uyłem mocy i autorytetu Jezusa i człowiek ten został uwolniony ze swojej niemocy. Przez wiele lat był

w ten sposób dreczony przez jakiegos złego ducha. Pan powiedział mi, aby człowiek ten dał publiczne

swiadectwo prawdzie. Zaprosiłem go wiec na zebranie, na którym opowiedział o swoich przejsciach.

Wspominał o okropienstwach, które szatan mu podszeptywał i o radosci z powodu uwolnienia go od

wpływów szatana.

W czasie pobytu na Cejlonie proszono mnie, abym modlił sie o zdrowie pewnej kobiety cierpiacej na

raka. Była bliska smierci. Jej dom był pełny ludzi, do których mówiłem o Chrystusie. Oznajmiłem im:

Wiem, e ta kobieta zostanie uzdrowiona. Chciałbym, ebyscie poznali moc mego Pana, który moe

zbawic was od grzechów i uwolnic od wszelkiej władzy diabła”. Modliłem sie arliwie i kobieta ta

została uzdrowiona tak cudownie, e wywołało to ogromne wraenie na obecnych. O tym uzdrowieniu

ukazał sie artykuł w prasie. Kobieta ta sama przyszła na zebranie i opowiedziała o cudownym

uzdrowieniu. Chrystus powiedział nam, e te znaki beda towarzyszyc tym, którzy uwierza. Co znaczy

wierzyc? Oznacza to głeboko ufac słowom przekazanym nam przez Pana.

Pewnego dnia zostałem wezwany do umierajacej kobiety cierpiacej na raka. Na pierwszy rzut oka

zauwayłem, e na wszelka ludzka pomoc jest ju za pózno. Wiedziałem jednak, e Bóg chce, abym ja

uzdrowił. Powiedziałem jej: „Wiem, e jestes bardzo chora, lecz jesli chcesz byc zdrowa, daj mi znak

reka. Jeeli nie moesz jej podniesc, to chocia daj znak palcem”. Jej reka leała na łóku bez ruchu,

jednak jeden z palców troszeczke sie poruszył.

Zwróciłem sie do przyjaciela: „Pomodlimy sie o nia i namascimy ja oliwa”. Po namaszczeniu opadła jej

broda. Mój przyjaciel uznał, e jest ju martwa. Nigdy nie widziałem tak przeraonego człowieka. Wtedy

podniosłem te kobiete, postawiłem ja przy scianie i trzymałem, poniewa nie dawała znaku ycia.

Nastepnie popatrzyłem jej w twarz i powiedziałem: „W imie Jezusa oddalam te smierc”. Wtedy jej ciało

zaczeło drec od głowy do stóp. Powiedziałem znowu: „W imie Jezusa nakazuje ci, chodz!” Powtórzyłem

to kilkakrotnie i kobieta zaczeła chodzic.

Mój przyjaciel wyszedł z domu i powiedział ludziom, e widział wskrzeszona kobiete. Przyszedł równie

lekarz, który dotychczas ja leczył i zapytał, czy odway sie dac swiadectwo tym faktom. Chetnie sie

zgodziła. Gdy przyszła na zebranie, była bardzo blada, ale twarz jej jasniała dziwnym blaskiem. Była

ubrana na biało i wygladała pieknie.

Powiedziała: „Przez wiele miesiecy chorowałam, nie miałam ju nadziei na wyzdrowienie. Teraz jednak

chciałabym yc dla moich dzieci. Leałam bez ruchu, nie majac ju siły podniesc reki. Usłyszałam słowa:

Jeeli chcesz yc, daj znak palcem’. Przypominam sobie, e ruszyłam palcem i od tej chwili nie czułam

ju nic poza uczuciem niesłychanego szczescia. Słyszałam spiew, było tak pieknie. Widziałam Jezusa,

którego oblicze jasniało nade wszystko. Pan spojrzał na mnie bez słowa i wtedy zrozumiałam, e mam

isc. Potem dopiero usłyszałam głos człowieka mówiacego: Idz w imieniu Jezusa. Jeeli jest tu mój lekarz,

chetnie usłyszałabym, co on ma na ten temat do powiedzenia”.

Lekarz wstał i próbował mówic. Poczatkowo nie mógł, poniewa wargi jego drały, a oczy były pełne

łez. W koncu uspokoił sie i powiedział: „Od miesiecy modliłem sie, gdy czułem, e nie ma nadziei na jej

wyzdrowienie, o czym zawiadomiłem domowników. Dawałem jej jeszcze kilka dni ycia. Poznałem, e

w imie Jezusa stał sie cud”. Ten sam lekarz pisał do swojego przyjaciela: „Jesli kiedykolwiek bedziesz

miał okazje usłyszec Wiggleswortha, skorzystaj z niej. Setki ludzi zostało uzdrowionych w tej okolicy”.

Otrzymałem wiele telegramów i listów z prosba o przybycie do Londynu i pomodlenie sie za pewna

kobiete. Nie podano mi szczegółów. Wiedziałem tylko, e była ona w wielkiej potrzebie. Gdy przybyłem

do domu chorej, zastałem jej rodziców bardzo zasmuconych i płaczacych. Wskazali mi lekko uchylone

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

20

drzwi do pokoju, w którym miała byc chora, i opuscili mnie. Nigdy w yciu nie widziałem tak przykrego

widoku. Na podłodze leała młoda, piekna kobieta, trzymana przez czterech meczyzn. Na skutek

szamotania sie z nimi miała podarta odzie.

Popatrzyłem jej w oczy. Przewracała nimi i nie mogła mówic. Przypominała mi opetanego człowieka,

opisanego w Ewangelii, który wyszedł z grobowca i podszedł do Jezusa (Marek 5,1-14). Podobnie jak

wtedy, tak i teraz demony, które opanowały te dziewczyne, przemówiły: „Znamy cie, ale nie wypedzisz

nas, bo jest nas wielu”.

Odpowiedziałem: „Wiem, e jest was wielu, lecz mój Pan wszystkich was wypedzi”. Siła szatana była tak

potena, e w pewnym momencie kobieta wyrwała sie z rak przytrzymujacych ja meczyzn. Oczy jej

błyszczały demonicznie. Poczułem ogromna moc Boa; podszedłem do niej patrzac jej w twarz.

Widziałem w niej złe moce. Zawołałem głosno: „W imieniu Jezusa rozkazuje wam, wychodzcie

natychmiast, mimo e jest was wielu”. Zaczeła wymiotowac. W ciagu godziny wyszło z niej 37 złych

duchów. Kadego z nich nazywała po imieniu. Tego samego dnia została zupełnie uzdrowiona.

Nastepnego dnia o godzinie dziesiatej rano siedziałem z nia przy stole podczas Wieczerzy Panskiej.

 

 

 

 

W roku 1948, w czasie pobytu Wiggleswortha w Los Angeles, zdarzył sie nastepujacy wypadek.

Wigglesworth zaczał własnie wygłaszac kazanie na zebraniu, gdy w jednym z przednich rzedów zemdlała

kobieta. Powstało zamieszanie, dookoła niej zgromadzili sie ludzie. Wigglesworth podszedł do niej i

zawołał: „Gromie cie szatanie za spowodowanie zamieszania na tym zebraniu”. Słowa te wywołały

krytyke wielu obecnych, którzy uwaali je za zbyt surowe.

Okazało sie jednak, e incydent ten miał pewne nastepstwa, które usprawiedliwiały takie postepowanie.

Kilka dni pózniej do Wiggleswortha przyszedł ma tej kobiety. Mówił, e jego ona chorowała od kilku

lat i stale przebywała pod jego opieka. Rano musiał dawac jej sniadanie do łóka. Wszystko zmieniło sie

od dnia, kiedy Wigglesworth wygnał z niej złe moce. Nastepnego ranka powiedziała do mea: „Nie

potrzebujesz dzis rano przynosic mi sniadania. Jestem zupełnie zdrowa i wstane, aby sobie je sama

przyrzadzic”. Odtad robiła to kadego ranka. Słowa wypowiedziane przez Wiggleswortha uzdrowiły ja

całkowicie.

W pózniejszych latach w pełnieniu słuby Boej, Wigglesworthowi pomagali jego ziec James Salter i

córka Alice. Ona prowadziła wieksza czesc jego korespondencji, a on wzmacniał wiare słuchaczy,

opowiadajac o licznych niezwykłych zdarzeniach i uzdrowieniach, które miały miejsce po kazaniach

Wiggleswortha w Kongo Belgijskim w Afryce.

Któregos dnia wezwano go do Kansas City, aby pomodlił sie za opetana kobiete. Gdy przyszedł do jej

mieszkania, przywitała go odraajacymi przeklenstwami. Nakazał złym duchom, aby ja opusciły w imie

Jezusa. Gdy Wigglesworth wychodził, kobieta szła za nim i w dalszym ciagu okropnie kleła. Wówczas

odwrócił sie i powiedział autorytatywnie do demona, znajdujacego sie w tej kobiecie: „Powiedziałem ci,

opusc ja”. To wystarczyło, aby została całkowicie uwolniona. Jej duszpasterz stwierdził potem, e kobieta

ta ju nigdy nie była pod władaniem demona.

Wszystkie nastepnie wymieniane w tym rozdziale uzdrowienia zostały nam przekazane przez Jamesa

Saltera. Wigglesworth miał zwyczaj zaczynac zebranie od słów: „Aby wam pokazac, e Pan jest wsród

nas i jego moc uzdrawiania i błogosławienia jest obecna, dostarczymy wam dowodów. W Dziejach

Apostolskich czytamy, e czyny Jezusa wyprzedzały Jego kazania. Kazania poprzedzone były cudami.

Pójde za Jego przykładem. Bede sie modlił za osobe z tego zebrania, która pierwsza wstanie. Obojetnie

na co choruje, Bóg ja uzdrowi”.

Czesto drały nasze serca, gdy słyszelismy go wygłaszajacego te smiałe słowa. Wsród nas byli cieko

chorzy ludzie na raka, gruzlice i wszelkiego rodzaju kalectwa. Mielismy nadzieje, e wstanie ktos lej

chory, a nie ktos cierpiacy na nowotwór, czy te jakis oszpecony kaleka.

W czasie jednego z takich zgromadzen wstał kaleka z wykreconymi stawami, podpierajacy sie dwiema

laskami. Gdy Wigglesworth go zobaczył, zwrócił sie do niego w charakterystyczny dla siebie sposób: „A

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

21

wiec, co jest z toba?” Zapoznawszy sie z sytuacja, powiedział: „Wszystko w porzadku, pomodlimy sie

teraz o ciebie”. Obecni dołaczyli do jego modlitwy. Potem powiedział temu człowiekowi: „Zostaw teraz

swoje laski i przyjdz do mnie”. Z poczatku człowiek ten szedł niepewnie, potem zostawił laski i zaczał isc

przed siebie. Wigglesworth zawołał: „Chodz! Chodz!” Chory zaczał isc pewniej. Wtedy Wigglesworth

polecił mu biec. Ku zdumieniu i wielkiej radosci obecnych, a naszej bezgranicznej uldze, człowiek ten

usłuchał i zaczał biec. Był całkowicie uzdrowiony.

W Szwecji jego kazania o Boym uzdrawianiu i chrzcie wodnym do tego stopnia poruszyły lekarzy i

niektórych urzedników departamentu wyznan religijnych, e wystapili ze wspólna petycja do rzadu.

Skutkiem było wydanie zakazu Wigglesworthowi publicznego dotykania ludzi i kładzenia na nich rak

celem uzdrowienia. Pewnego dnia wygłaszał kazanie w parku, w którym zgromadziło sie około

dwadziescia tysiecy ludzi. Byli obecni równie przedstawiciele władz, by upewnic sie, czy przestrzega

wydanego zakazu. Wigglesworth dorósł do takiej sytuacji. Poprosił, aby chorzy powstali, jesli moga, lub

w inny sposób dali znac o swoich potrzebach, a on bedzie sie modlił. Potem powiedział: „Niech kady

połoy dłonie na chore miejsce, ja bede sie modlił, a Pan was uzdrowi”. Setki ludzi zostało w ten sposób

uzdrowionych, a on nie przekroczył prawa.

Pózniej czesto stosował te metode, zwłaszcza na wielkich zgromadzeniach. Modlitwa o pojedynczego

potrzebujacego zabrałaby zbyt wiele czasu, którego zazwyczaj brakowało. Tak w parku w Sztokholmie

narodziła sie metoda, która okreslał jako swoje „zbiorowe uzdrawianie”. Wprawdzie sposób ten został

narzucony przez władze szwedzkie, jednak dzieki tej metodzie uzdrowien zbiorowych setki ludzi zostało

uzdrowionych i były to uzdrowienia trwałe, o czym piszemy take w rozdziale dziewiatym.

Odtad zaczeto je stosowac równie w innych miastach, gdzie jednoczesnie zgromadzało sie bardzo duo

ludzi. Pewnego razu jakis meczyzna siedzacy w pobliu kaznodziei, patrzył na niego z wielka uwaga i

wysiłkiem, starajac sie zrozumiec tresc kazania. Podczas modlitwy Wiggleswortha o uzdrowienia

zbiorowe, meczyzna ten nagle wybiegł z hali, radosnie wymachujac czapka. Wrócił na wieczorne

zebranie i opowiedział, e przez 40 lat był całkowicie głuchy, lecz w czasie porannego zebrania, gdy

kaznodzieja modlił sie o zdrowie chorych, usłyszał jak gdyby strzał w głowie, a w uszach olbrzymi szum

i huk. Dlatego wybiegł z sali. Na zewnatrz bardzo wyraznie słyszał dochodzacy głos kaznodziei. Tego

wieczoru usiadł w ostatnim rzedzie, aby wszystkim udowodnic, e doskonale słyszy.

Na tym samym zebraniu został równie uzdrowiony weteran wojenny, który wskutek postrzału miał

uszkodzony kregosłup, a take zostało uzdrowionych dwóch ludzi z choroba nowotworowa. Szczególnym

zdarzeniem było uzdrowienie małego chłopca, który miał jedna noge krótsza o 5 cm. Wyjasnił ludziom,

e w chwili, gdy kaznodzieja zwrócił sie do chorych, aby poruszali chorymi czesciami ciała, wyciagnał

swoja krótsza noge, a ona w jednej chwili wydłuyła sie o brakujace centymetry. Cud ten widziało ponad

1500 osób.

W tym samym czasie została uzdrowiona kobieta, która cierpiała na nerki, kamienie ółciowe i

chroniczne zapalenie wyrostka robaczkowego. Od dłuszego czasu była bezskutecznie leczona przez

lekarzy. Setki ludzi zostało uzdrowionych w czasie tych zgromadzen. Odwiedzajac te same miejscowosci

po dwudziestu latach dowiedzielismy sie, e skutki uzdrowien były trwałe. 19 listopada 1947 roku w Los

Angeles obecna w hali kobieta oswiadczyła, e została uzdrowiona 20 lat temu w czasie takiego samego

zgromadzenia.

Wigglesworth miał specyficzny sposób postepowania z chorymi ludzmi. Zmuszał ich do wysiłków

według ich przekonania niemoliwych. Na jednym ze spotkan w sanatorium dla chorych na gruzlice w

Arizonie uzdrowił bardzo cieko chora młoda kobiete. Oddychała z trudem. Powiedział do niej, e

najpierw bedzie sie o nia modlił, potem ona musi biegac dookoła budynku. Kiedy zawołał: Biegnij!

Biegnij! Biegnij! – odpowiedziała, e nie moe biegac, bo ledwo trzyma sie na nogach. Zawołał: „Nie

sprzeciwiaj sie, czyn, jak ci kae”. Kiedy stała bez ruchu, zszedł z podestu i zaczał ja przynaglac. Pomógł

jej troche, a zaczeła przyspieszac. Wreszcie biegała wokół wielkiej sali bez jakiegokolwiek wysiłku.

Widziano ja jakis czas pózniej. Cieszyła sie wcia dobrym zdrowiem.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

22

Na tym samym zebraniu Wigglesworth polecił take biec innej kobiecie. Cierpiała na rwe kulszowa, a

stopy miała tak zdeformowane, e ledwie chodziła. Uchwyciła sie go i razem biegali kilka razy dookoła

budynku. Bóg uzdrowił ja całkowicie i odtad pełna radosci pieszo przychodziła na spotkania.

Smith Wigglesworth stał sie bardzo znany. Bóg prowadził do niego ludzi rónymi drogami. Jedni drugim

przekazywali wiadomosci o cudownym uzdrowieniu. Jego adres wedrował z rak do rak. Dwie kobiety

jadace autobusem zaczeły rozmawiac i okazało sie, e obie były wierzace. Jedna z nich była pielegniarka,

druga miała chorego syna, którego zamierzała oddac do szpitala.

Pielegniarka dała jej adres Wiggleswortha i poradziła, aby zwróciła sie do niego. Sama była wczesniej

chora na raka piersi. Wigglesworth odwiedził ja w domu i pomodlił sie o nia. Została cudownie

uzdrowiona. Poniewa czuła sie bardzo dobrze, zaczeła sprzatac mieszkanie. Przy tej okazji znalazła stary

egzemplarz Biblii. Otworzyła i jej wzrok padł na fragment, który 12 lat temu podkresliła czerwonym

atramentem. Przeczytała: „Twoje uzdrowienie rychło nastapi” (Izajasz 58,8). Jej wiara teraz została

ogromnie umocniona, e słowa te dokładnie wypełniły sie. Od tego czasu mineło ju kilka lat.

Uzdrowienie okazało sie trwałe.

W Dziejach Apostolskich czytamy: „Niezwykłe te cuda czynił Bóg przez rece Pawła, tak i nawet

chustki lub przepaski, które dotkneły skóry jego, zanoszono do chorych i ustepowały od nich choroby, a

złe duchy wychodziły” (19,11-12). Podobnie rzecz sie miała z bratem Wigglesworthem. Wysyłał on do

chorych dotkniete przez siebie chusteczki, które przyczyniały sie do licznych cudownych uzdrowien.

Otrzymywalismy setki listów, które donosiły o cudach, jakie sie zdarzyły. Mona by napisac tomy,

zawierajace jedynie opisy takich przypadków. Kady rodzaj choroby ducha i ciała mógł byc uzdrowiony

dzieki tej metodzie. Ludzie odzyskiwali wiare i wracali do Chrystusa, rozbite małenstwa łaczyły sie,

alkoholicy i niewolnicy tytoniu porzucali swoje nałogi.

Szczególnie interesujacy był przypadek kobiety, która otrzymała chusteczke od Wiggleswortha. Była

cieko chora na raka. Połoyła chusteczke na swojej poduszce i zamierzała uyc jej w obecnosci mea i

rodziny. Podczas gdy tak leała, odczuła obecnosc Boa i nastapiło całkowite uzdrowienie. Smith

Wigglesworth podkreslał wyraznie, e za wszelkimi stosowanymi przez niego metodami stoi Jahwe

uzdrowiciel i e Chrystus jest ten sam wczoraj, dzis i na wieki.

Wigglesworth postepował nieraz niezrozumiale dla otoczenia. Pózniej jednak okazywało sie, e

prowadzony był przez Ducha Swietego. W trakcie jednego ze zgromadzen wydawał sie byc zbyt surowy

w stosunku do pewnej kobiety. Upadła na podłoge. „Podniescie ja” – powiedział, jednak ona znowu

upadła. Ludzie stojacy blisko niego upominali go, jednak dał im do zrozumienia, e wie, co robi i e ma

tu do czynienia z szatanem. Gdy ja ponownie podniesiono i stała na nogach, z jej ciała odpadła ogromna

zrakowaciała narosl. To była odpowiedz.

Jego metody i pobudki działania bywały czesto zle rozumiane i interpretowane. To nie zmieniało jego

miłosci do Boga i uczciwosci w stosunku do ludzi. Krytyka nie obchodziła go. Miał zwyczaj mówic: „Nie

bywam poruszony tym, co widze czy słysze, lecz tym, w co wierze”.

Pomimo tego, e przed Wigglesworthem drzwi stały otworem, miał take przeciwników. Zdarzył sie

nawet przypadek zaadania odszkodowania finansowego przez kobiete, która uwaała, e poniosła

szkode. Sume te wypłacono, aby uniknac procesu, mimo e adanie to było bezpodstawne.

Smith Wigglesworth ogromnie współczuł ludziom, był miłosierny. Na widok cudzego cierpienia łzy

płyneły mu z oczu. Delikatnie obchodził sie z dziecmi i ludzmi starszymi. arliwie modlił sie o

uposledzonych i cierpiacych.

Nie uznawał rónic rasowych. Wszyscy bez wyjatku, niezalenie od koloru skóry, szukali jego pomocy i

kady zostawał pobłogosławiony dzieki jego modlitwom i darom. Nie uznawał równie rónic

klasowych. Potrafił byc bardzo surowy w stosunku do ludzi interesownych i egoistycznych.

W pewnym miescie przez miesiac cieko sie trudził majac codziennie trzy zebrania. Moc Boa działała

potenie. Miały miejsce rozmaite uzdrowienia i, co najwaniejsze, nawrócenia do Jezusa.

Przewodniczacy zboru, w którym odbywały sie zebrania, prosił go, aby udał sie do pewnej zacnej damy,

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

23

która jest bardzo chora. Uwaał, e uzdrowienie jej wywarłoby wielkie wraenie na mieszkancach,

poniewa ona i jej ma zajmowali wysoka pozycje. Z pewnym oporem Wigglesworth dał sie uprosic i

uzgodniono, e pójda tam po drodze na wieczorne zebranie. Ze wzgledu na społeczne znaczenie tej

rodziny, towarzyszyli mu przewodniczacy zboru i jego dwaj pomocnicy. Chora mieszkała w domu

połoonym w najlepszej dzielnicy miasta.

Zostali zaprowadzeni do sypialni, gdzie zobaczyli pieknie ubrana kobiete, przypominajaca wschodniego

monarche na tronie. Leała w łóku mieniacym sie barwami teczy, na pieknych haftowanych poduszkach.

Wiggleswortha zdziwił taki widok. Odezwał sie wiec: „Ma pani tutaj ogromny przepych i komfort”.

Zdziwiona jego słowami powiedziała: „Słucham?” Jeszcze raz powtórzył, e ma sie wytwornie i zupełnie

wygodnie. Wtedy zirytowana zaczeła go obrzucac obelgami, a sie zmeczyła. Wtedy powiedział: „Widze,

e nie jest pani jeszcze przygotowana do spotkania ze mna, dobranoc”. Wyszedł z domu i wsiadł do

czekajacego samochodu.

Razem z ona uwaalismy, e Smith był zbyt surowy. On jednak powiedział, e wie, co robi. Pastorzy

pozostali jeszcze chwile wewnatrz, starali sie udobruchac rozgniewana kobiete. Gdy wyszli, prosili

Wiggleswortha, aby zechciał wrócic i pomodlic sie o nia. On był jednak niewzruszony. Nadal uwaał, e

ona nie jest jeszcze gotowa do tego spotkania i udał sie na zebranie.

Bylismy zaniepokojeni tym zajsciem, on jednak nie okazywał adnego niepokoju. Podczas naboenstwa

odczuwało sie potene działanie Ducha Swietego, zarówno podczas kazania, jak i podczas modlitw za

chorych.

Nastepnego ranka zebranie odbywało sie o zwykłej porze. Przy koncu kazania Wigglesworth zaprosił

wszystkich chcacych sie przybliyc do Boga: „Kto posunie sie o jedna stope naprzód, bedzie

błogosławiony. Kto zrobi jeden krok, otrzyma wiecej, a ci, którzy podejda do podium, beda objeci

specjalnymi modlitwami, a Bóg da im według ich potrzeb”. Wszyscy obecni podeszli do przodu. Na czele

szła kobieta, która chciała byc pierwsza przy podium. Tutaj rzuciła sie na ziemie. To własnie ja

odwiedzilismy poprzedniego wieczoru. Po naszym wyjsciu odczuła wielka skruche i al. Bóg ja uzdrowił,

a teraz przyszła, aby publicznie poswiecic swoje ycie Bogu. Usprawiedliwiała sie goraco. W jej duszy

zaszła ogromna przemiana. Okazało sie, e znowu zle ocenilismy Wiggleswortha. Bóg aprobował jego

sposób postepowania.

W listopadzie 1947 roku byłem w swiatyni Bethel w Los Angeles. Usłyszałem tam o trzech

nastepujacych zdarzeniach z przeszłosci. Pewien Norweg przed 22 laty podczas kazania Wiggleswortha

został uzdrowiony z ciekiej gruzlicy. Potem przeniósł sie do Chicago wraz z ona, która zachorowała na

płuca. Przez trzy lata pluła krwia. Przywiózł ja na zebranie do Wiggleswortha, który pomodlił sie o nia.

Została uwolniona od choroby. Dotychczas nie mieli dzieci. Po powrocie do zdrowia urodziło sie dwoje.

Wszystkie sa zdrowe i silne.

Potem mówiła pewna rodzina, która przebyła 190 km, aby zobaczyc sie z Wigglesworthem. Na swoja

prosbe otrzymali chusteczke dotknieta przez niego. Spowodowała ona uzdrowienie ojca, cierpiacego na

wrzody oładka, oraz syna, który miał wielka narosl na karku. Przybyli specjalnie, aby dziekowac Bogu

za ten cud.

Trzecie zdarzenie opisuje nieustanna gorliwosc Wiggleswortha w nawracaniu ludzi do Boga. Było to w

Anglii. W czasie dnia przeznaczonego na odpoczynek, wział nas do pobliskiego parku, gdzie chwile

rozmawialismy. W krótkim czasie nawrócił dwóch meczyzn, a dwóch innych uzdrowił. Jego ycie było

całkowicie poswiecone Bogu i słubie dla bliznich.

Szatan nie miał do niego dostepu. Niszczył go wszedzie i przy kadej okazji. Ludzie uwaali, e jest zbyt

surowy i rygorystyczny. Nastepujacy incydent obrazuje sposób jego walki z szatanem. Pewnego dnia,

gdy czekał na przystanku na autobus, zauwaył kobiete, do której przybiegł jej mały piesek. Widocznie

spieszyła sie na przystanek i nie zauwayła, e piesek poszedł za nia. Schyliła sie i pogłaskała go mówiac:

Teraz musisz isc do domu, mój mały pieseczku, nie moge cie zabrac”. Lecz on przytulił sie do niej

jeszcze bardziej. Znowu powiedziała do niego miłym głosem: „Ale teraz ju czas, ebys biegł do domu”.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

24

Piesek jednak machał ogonem, drał cały i nie chciał słuchac. Tymczasem autobus zbliał sie i kobieta,

mocno zaniepokojona, tupneła noga i szorstko powiedziała: „Natychmiast do domu!” Piesek, przeraony

nieoczekiwana postawa swojej pani, skulił ogon i szybko uciekał do domu. Wtedy Wigglesworth

powiedział bardzo głosno, a wszyscy pasaerowie usłyszeli: „Tak naley postepowac z diabłem”.

James H. Taylor z West Roxbury, stan Massachusetts, opisuje pewne zebranie z Wigglesworthem, na

którym był obecny. Uwaa, e jego swiadectwo bedzie bardziej pełne i wiarygodne, jesli zaznaczy, e

wraz z innymi zajmował miejsce w drugim rzedzie, i to, co sie działo w ciagu tej godziny uzdrowien,

odbywało sie w bliskiej odległosci, prawie w zasiegu reki. Tu przed rozpoczeciem zgromadzenia

zauwayli pewna dziewczyne, która weszła wsparta na dwóch kulach, a towarzyszyli jej meczyzna i

kobieta. Nogi jej zwisały bezwładnie, zdawała sie byc całkowicie watła i bezsilna. Zrobiono jej miejsce w

pierwszym rzedzie. Gdy chorych pragnacych uzdrowienia wezwano do wystapienia, usiłowała przy

pomocy osób towarzyszacych jej isc naprzód. Jednak Wigglesworth zauwaywszy jej wysiłki,

powiedział: „Zostan tam, gdzie jestes. Bedziesz inna dziewczyna, gdy opuscisz to miejsce”. Gdy

pomodlił sie ju o wszystkich, wrócił do dziewczyny, o której ułomnosci ju słyszał uprzednio, i oznajmił

obecnym: „Dziewczyna ta nie ma rozwinietych miesni w nogach, dotychczas nigdy nie chodziła”. Wtedy

połoył na nia rece, pomodlił sie i zawołał: „W imie Jezusa Chrystusa, chodz!” Patrzac na nia zapytał:

Boisz sie, prawda?” „Tak” –odpowiedziała. „Nie ma adnego powodu, aby sie bac. Jestes uzdrowiona,

chodz! chodz!” – wykrzyknał z radoscia. I rzeczywiscie – Bogu najwyszemu chwała – dziewczyna

zaczeła chodzic. Najpierw jak małe dziecko stawiajace pierwsze kroki, potem przeszła normalnie dwa

razy wzdłu podium. Gdy opuszczalismy sale, kule jej leały na krzesle, a ona sama stała na chodniku

rozmawiajac z przyjaciółkami, podobnie jak czynili to inni. Pochwalony niech bedzie Pan na wysokosci i

na ziemi, który uzdrawia tych, którzy w Niego wierza. Amen!

Kobieta, która ja przyprowadziła, była jej matka, a meczyzna wujkiem. Płakał w czasie jej uzdrowienia.

Oswiadczył pózniej, e tego samego dnia weszła po schodach do domu bez niczyjej pomocy. Stwierdził

take, e jej matka równie została uzdrowiona. Miała ona narosl na piersi, która znikła bez sladu.

Tego dnia miały miejsce jeszcze inne niezwykłe uzdrowienia. Jeden z braci został uleczony – a chorował

ju dwa lata na raka. Pewien biedny człowiek, którego lekarze uwaali za beznadziejnie chorego, bo nie

mógł chodzic, został uzdrowiony i dwukrotnie obiegł cała sale. Gdy pytano, ilu ludzi w tym tygodniu

zostało uzdrowionych, zgłosiło sie co najmniej 200 osób. Cudowne! Có moge innego uczynic, jak tylko

wielbic Pana!

07. NIESTRUDZONY W PRACY

Wiecej pracowałem ni wszyscy” – oswiadczył ap. Paweł. Lecz zaraz dodał: „Wszake nie ja, lecz

łaska, która jest ze mna”. ycie Wiggleswortha, podobnie przebiegało „w pracy i utrudzeniu” (2 Kor

11,27). Zawsze spieszył z wyjasnieniem, e praca ta mogła byc wykonana tylko dzieki łasce Boej i

głebokiej wierze. Jego wiara nie była wynikiem wielkiego trudu, wysiłku, krzyku, lamentu w dzien i noc,

lecz jej podstawa było pełne zaufanie, całkowite poddanie sie woli Boej, pewnosc i spokój. Wiedział, e

obietnice Boga sa niezawodne. Wierzył, e Bóg dał nam wszystko, co potrzebne jest do ycia i

bogobojnosci. Tym samym stworzył podstawe do ywej wiary w nadzwyczajne i drogocenne obietnice

Pana. Jego oczekiwania dotyczace okazania sie mocy Boej, zawsze były spełnione.

Jeszcze raz pozwolimy Wigglesworthowi podjac własna historie. Opowiada teraz o słubie za granica.

Bóg błogosławił mnie w wieloraki sposób. Widziałem, jak niewidomi od urodzenia przejrzeli.

Widziałem, jak trzy zmarłe osoby wróciły do ycia. Wszystkie zdarzenia, których byłem swiadkiem,

umocniły mnie w przeswiadczeniu, e obietnice Chrystusa dotyczace rzeczy wielkich, sa prawdziwe. Za

to czesc Mu i chwała na wieki!

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

25

Miałem zaszczyt pracowac w Indiach i na Cejlonie – widziałem potene skutki działania łaski Boej.

Prawdopodobnie jednak punkt kulminacyjny odrodzenia religijnego miał miejsce w Colombo. O, jak Pan

błogosławił!

Głosiłem ewangelie natchniony Duchem. Zgromadził sie ogromny tłum. Pomieszczenia były wypełnione

po brzegi. Moc Boa działała cuda. Po kazaniu, wygłoszonym poprzez tłumacza, kadego wieczora

modlilismy sie za przeszło piecset chorych osób. Było bardzo goraco, temperatura dochodziła do 50°C.

W tym wielkim skwarze matki przynosiły swoje dzieci. Mielismy ich czasem piecdziesiat lub jeszcze

wiecej w zgromadzeniu. Wysoka temperatura dawała sie im dotkliwie we znaki, wiec płakały. Zwykłem

wtedy mówic: „Zanim rozpoczne kazanie, pomoge maluchom, usłue im”. Było to cudowne móc

obserwowac, gdy kolejno milkły, zalegała cisza, pojawiał sie spokój i ład po nałoeniu na nie rak. Pewien

człowiek, który przez dłuszy czas był niewidomy, został uzdrowiony posród tego wielkiego tłumu. Oczy

jego otworzyły sie, przejrzał natychmiast. Widzielismy wtedy jeszcze wiele podobnych cudów.

Nie moge zrozumiec, w jaki sposób Bóg wyposaa swoje dzieci we wspaniałosc, szlachetnosc i godnosc,

lecz prawda jest, e On to czyni. Tysiace ludzi nie mogło dostac sie do pomieszczen, gdzie odbywały sie

zgromadzenia. Zdarzało sie, e kiedy opuszczałem pomieszczenie i szedłem wsród tego tłumu, to ci,

którzy nie mogli wejsc do srodka, wyciagali rece, dotykali mnie i bywali uzdrowieni. Podziwiałem łaske

Boa, e to sie mogło dziac. Jest cos w tym „wierzeniu Bogu”, co sprawia, e Bóg jest skłonny pominac

nawet milion innych ludzi, aby namascic własnie ciebie. Wierze, e Bóg bedzie zawsze zmierzał ku temu,

aby wyjsc tobie na przeciw w szczególny sposób, jeeli odwaysz sie Mu wierzyc.

W pewnej miejscowosci byłem tylko cztery dni i wszyscy byli rozczarowani, e nie moge zostac dłuej.

Wtedy zapytałem: „Czy moecie zgromadzic sie o ósmej rano?” Potwierdzili to. Poprosiłem ich:

Powiedzcie wszystkim matkom, które chciałyby miec uzdrowione swoje małe dzieci, i wszystkim tym,

którzy maja powyej 70 lat, aby sie jutro stawili”. To był wspaniały widok, kiedy nazajutrz o ósmej

przyszło około 400 matek z dziecmi i 150 osób starszych. W tych czterech dniach tysiace ludzi

przychodziło, aby słuchac Słowa Boego. Sadze, e wtedy około trzech tysiecy osób prosiło Boga o

łaske. Był to wspaniały widok.

Pewnego dnia około dziewiatej rano przybyłem do Norwegii i powiedziałem do tłumacza: „Nikt nie wie,

e tu jestem. Zaprowadz mnie, prosze, do fiordu, chce troche odpoczac, bo jestem zmeczony.

Spedzilismy pare godzin na słoncu i odpoczywalismy. Pózniej poszlismy z powrotem. Gdy zbliylismy

sie do budynku, w którym miałem przemawiac, widziałem, e cała ulica była zapełniona rónymi

pojazdami, w których znajdowali sie chorzy. Mój tłumacz wbiegł na najwyszy stopien schodów

prowadzacych do hali i powiedział: „Co teraz zrobimy, dom jest wypełniony ludzmi!” Zdjałem płaszcz,

wsiadałem do kadego z czekajacych pojazdów i modliłem sie o tych chorych. Wtedy na ulicy wzmagał

sie wielki krzyk radosci, gdy Bóg ich kolejno uzdrawiał. Potem poszedłem do hali i tam take chorzy

zostali uzdrowieni.

Lecz to nie było wszystko. Podczas gdy siedzielismy przy stole, zadzwonił telefon: „Co mamy robic,

ratusz jest pełny ludzi i tysiace stoja jeszcze na zewnatrz. Policja jest bezradna wobec tego tłumu”.

Odpowiedziałem: „Przyjedam moliwie najszybciej”. Dwaj policjanci wzieli mnie pod rece i

przeprowadzili przez tłum. Kiedy wszedłem do ratusza, zobaczyłem niespotykany dotad widok.

Przepełnienie było tak wielkie, e ludzie stali scisnieci jeden przy drugim. Duch Pana czuwał nade mna.

Rozpoczałem kazanie. Uleciała mi wtedy z głowy jego tresc, wiedziałem jednak, e gorliwosc słuenia

Panu przenikneła mnie na wskros.

Wołałem do Pana o takie przesłanie, które byłoby całkowicie odmienne od dotychczasowych, jakies

szczególne, aby mogło stac sie cos, co odróniałoby sie od wszystkiego. W czasie kazania usłyszałem

głos Pana: „Jeeli bedziesz mnie prosic, dam ci kada dusze”. Kontynuowałem kazanie, a Bóg powtórzył:

Jeeli bedziesz mnie prosic, dam ci kada dusze”. Wiedziałem, e był to głos Boy, lecz ociagałem sie z

jego przyjeciem. Wtedy usłyszałem ponownie głos Pana: „Jeeli bedziesz wierzyc i prosic mnie, dam ci

kada dusze”. Podniosłem oczy do Niego w góre i powiedziałem: „Bardzo dobrze, o Panie, uczyn to!

Prosze Cie, daj mi kada obecna tu dusze!” Tchnienie Ducha Swietego przeleciało nad całym otoczeniem

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

26

i byłem wtedy swiadkiem rzeczy dotad nie widzianych. Wszyscy obecni wołali błagajac o łaske. Wierze,

e Bóg dał mi kada dusze. To jest moje wyobraenie o nawiedzeniu Ducha Swietego w dniu

Piecdziesiatnicy. Nawiedzenie Ducha Swietego to wiara, e posiadasz moc, skoro Duch Swiety zstapił na

ciebie. Nie lekaj sie i uwierz. Uwierz, e Bóg poprzez swoje wspaniałe i drogocenne obietnice czyni cie

uczestnikiem Boej natury. Jego własna, wieczna potega bedzie pracowała w tobie, tworzac Boy

porzadek, którego nic w swiecie nie jest w stanie przewyszyc.

 

 

 

 

Smith Wigglesworth wolał – i to przez całe swoje ycie – nie naleec do adnego zwiazku religijnego.

Jego przepełnione miłoscia serce biło dla wszystkich swietych. Bylismy z nim w rónych miastach, gdzie

odwiedzał Armie Zbawienia, aby byc na jej zgromadzeniu modlitewnym o godzinie 7.00 rano. Stad

czesto szedł do koscioła episkopalnego na godzine 8.00 na naboenstwo komunijne. Z trzech rónych

powodów brał udział w zgromadzeniach dla duchownych tego Koscioła. Jesli sobie tego yczyli,

wdziewał take sutanne. Jeden duchowny – metodysta zorganizował dla niego zgromadzenie pod

namiotem. Było to w Londynie. Innowacja taka wywołała niezadowolenie biskupa. Poniewa syn tego

duchownego kiedys został uzdrowiony dzieki usłudze Wiggleswortha, yczył on sobie, eby i inni mogli

dostapic tego dobrodziejstwa. Zdarzyło sie, e król Jerzy V zachorował. Wtedy ona tego duchownego

przesłała królowi chusteczke, nad która modlił sie Wigglesworth. Otrzymał pózniej list dziekczynny.

Zbory zielonoswiatkowe – te, istniejace w Anglii pod nazwa „Zbory Boe” – zapraszały go zwykle na

swa coroczna konferencje. Pragneły one, aby wszyscy zebrani młodzi bracia korzystali z dobrodziejstwa

inspiracyjnej słuby Wiggleswortha. On jednak nie chciał brac udziału w adnym z tych posiedzen,

mówiac: „Prowadzcie sobie rzecz dalej! Bede sie o was modlił”. Wtedy gdzies w zaciszu oddawał sie

modlitwie.

Wigglesworth, nie majac uprawnien do jakiegokolwiek tytułu, odbywał swoje podróe nie majac adnego

istotnego zaplecza i poparcia. Przyjedajac do nowego miejsca, bazował jedynie na swojej opinii,

uzyskanej dzieki słubie dla bliznich. Zdarzało sie to szczególnie w wielu krajach europejskich, które

odwiedził po I wojnie swiatowej. Do Szwajcarii przybył jako zupełnie obcy, lecz Bóg był z nim i objawił

swoja potege. Miasta zostały odrodzone dla Boga i odtad Wigglesworth był stale zapraszany do

ponownego ich odwiedzenia. Odbyło sie tam wiele owocnych zgromadzen.

Kiedy przybylismy do Nowej Zelandii, był tam tylko jeden człowiek, który go oczekiwał. Mimo to w

czasie kilkumiesiecznego pobytu zdołał pozyskac dla Boga tysiace ludzi. Zostali oni zbawieni,

uzdrowieni i napełnieni Duchem Swietym. Stwierdzono, e było to najwieksze duchowe nawiedzenie,

jakie miało miejsce na Wyspie Północnej od przeszło stu lat. Efektem jego słuby było miedzy innymi i

to, e pewnego ranka w niedziele, w czasie zgromadzenia w miejscowosci Wellington, dwa tysiace osób

zasiadło do „Łamania Chleba”.

Schodzac ze statku po przybyciu do Colombo na Cejlonie, nie było nikogo, kto by go oczekiwał. Jego

przybycie nastapiło prawie niepostrzeenie. Lecz nie mineło wiele dni, a ju okoliczna ludnosc zapłoneła

podziwem dla mocy Boej. Tłumy ludzi cisneły sie do niego, aby go dotknac, nawet ci, którzy stali w

jego cieniu, bywali uzdrowieni i pobłogosławieni. Wiesc o nim zwykle go wyprzedzała. Kiedy statek,

którym płynał, przycumował do jednej z wysp na Oceanie Spokojnym, Wigglesworth pełnił swoja słube

nieprzerwanie wygłaszajac kazania i modlac sie nad chorymi, dopóki statek nie odpłynał w dalsza

podró. Był niestrudzony w niesieniu pomocy potrzebujacym. Gdy przybył po raz pierwszy do Palestyny,

był tam zupełnie nieznany. Lecz nie trwało to długo. Znowu głosił ewangelie i modlił sie za chorych. Na

górze Oliwnej wykonał posługe błogosławiona w zbawienne skutki. Wielu obecnych zostało

napełnionych Duchem Swietym tak, jak w dniu Piecdziesiatnicy. Cała okolica została tak bardzo

poruszona, e opózniono odjazd pociagu na trasie Jerozolima – Haifa tylko po to, by mógł dokonczyc

kazanie do ludzi, którzy tłumnie przybyli ze wszystkich stron.

W Egipcie prowadził powane rozmowy z wpływowymi osobistosciami, którzy nie byli chrzescijanami.

W Aleksandrii zaprosili go na obiad, aby móc rozmawiac z nim o Boych sprawach. Wspominajac

podró do Ziemi Swietej z usmiechem zauwaył, e myslał wtedy, i był zapewne pierwszym

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

27

kaznodzieja „gojem”, który kiedykolwiek otrzymał dar od tamtejszych ydów. Bylismy swiadkami jak

podczas podróy pociagiem lub statkiem Bóg czesto czynił z niego narzedzie dla swoich celów. Sam

opowiadał nam o pewnym zdarzeniu: „Przypominam sobie, jak kiedys jechałem do Cardiff w

Południowej Walii. Cały czas byłem pograony w modlitwie. Przedział był pełny ludzi, o których

wiedziałem, e sa niewierzacy. Poniewa głosno rozmawiali i artowali, nie znalazłem dobrej

sposobnosci, aby im opowiedziec o swoim Mistrzu. Gdy pociag zbliał sie do stacji, poszedłem umyc

rece, abym po przybyciu na miejsce mógł natychmiast pospieszyc na zebranie. Przeszedłem wzdłu

korytarza, a gdy wróciłem do przedziału, jeden z tych ludzi zerwał sie, mówiac: „Panie, uprzytomniłes mi

mój grzech, przekonałes mnie”. Pózniej padł na kolana. Po niewielu minutach wołało wielu poruszonych

do głebi przez Pana. Pytali: „Kto ty jestes, kim ty jestes?” W ten sposób Bóg stworzył mi wspaniała

sposobnosc przemówienia do ludzi, z czego skorzystałem, dajac z siebie wszystko. W czasie tej podróy

wiele dusz przyprowadziłem do Królestwa Boego”.

Pisemna relacja Wiggleswortha z podróy do Australii.

Rozpoczałem wsród pasaerów statku posługe dla Pana głoszac Jego potege i stwierdziłem, e było to

bardzo przekonujace. Pewne małenstwo, bardzo zamone, zajmowało kabine pierwszej klasy, ich

słuacy z ona podróował klasa druga. Rano i wieczorem odbywały sie naboenstwa odprawiane przez

biskupa z Bombaju. Były bardzo dobre. Po jednym z nich ów biskup i ja prowadzilismy długa rozmowe.

Biskup zainteresował sie moja działalnoscia.

Po naboenstwie wieczornym słuacy ze swoja ona szukali mnie, poniewa ich pani cieko

zachorowała. Uprzednio zbadał ja lekarz okretowy, który orzekł, e jest powanie chora. Słuacy

opowiadał swojej pani o mnie i wyraziła ona yczenie zobaczenia mnie. Rzeczywiscie była bardzo chora.

Ponadto uwaała, e zasady wiary chrzescijanskiej, które znała, zawiodły ja. Była teraz pełna przeraenia

i leku o swoje ycie. Wtedy opowiedziałem jej o jedynej nauce, jaka znam – o Jezusie. Lecz ona niewiele

o Nim wiedziała. Modliłem sie z nia, połoyłem na niej rece, w imie Jezusa wezwałem demona do

opuszczenia jej i wtedy temperatura natychmiast spadła. Tego ranka słuchajac Słowa Boego

poszukiwała zbawienia. Teraz jest na pokładzie pełna ycia, radujac sie w Panu. Rozmawiałem take ze

słuacym i jego ona o zbawieniu ich dusz.

James Salter, ziec Wiggleswortha, pisał o nim:

Jake samotny zdawał sie byc na pokładzie wielkiego statku pasaerskiego, kiedy z tysiacem innych ludzi

rozpoczał swa pierwsza podró do Australii. Gdy statek odbił od przystani, podniósł głos i zawołał

kilkakrotnie Alleluja! – i to z taka siła, jak nigdy dotad. Poruszyło to jego towarzyszy podróy, a kapitan

na mostku zauwaył: „Ten człowiek ma stalowe płuca!” Zdarzyło sie, e na tym statku miał odbyc sie

koncert, a Wiggleswortha poproszono o wziecie w nim udziału. Nie odmówił, lecz prosił, aby jego

wystep był ostatnim punktem programu. Gdy wreczył akompaniujacej pianistce swój spiewnik,

powiedziała, e nie moe mu towarzyszyc. To go jednak nie zaniepokoiło. Zaspiewał solo hymn sławiacy

Pana. Koncert szybko przemienił sie w zbawienne zgromadzenie modlitewne, a tance, które miały

nastapic po koncercie, ju sie nie odbyły.

Kiedys przyrzekł pomoc pewnemu młodemu człowiekowi, który chciał rozpoczac prace dla Pana w

bardzo trudnej okolicy. Wigglesworth przebywał w tym czasie wraz z córka i zieciem, którzy pomagali

mu w pracy, na wybrzeu Oceanu Spokojnego, a ten młody brat, oczekujacy jego pomocy, mieszkał nad

Atlantykiem. Wigglesworth nie zwracajac uwagi na wysokie koszty podróy (około 500 dolarów),

natychmiast pojechał do niego, aby dotrzymac danego przyrzeczenia. Kiedy po południu zaczeło sie

pierwsze zgromadzenie, oprócz jego grupy było tylko szesc osób, hala zas mogła pomiescic około piec

tysiecy osób. Nie był to zachecajacy poczatek, lecz zanim okres ewangelizacji upłynał, ogromna hala była

wypełniona ludzmi, a młody brat mógł kontynuowac dzieło Boe z nowym zborem.

Wigglesworth był fanatykiem pracy, gorliwosc i zapał podtrzymywały go w trudnosciach, take przy

najwiekszym upale, gdy otaczały go roje much, lub wsród zaduchu tłumów chorych ludzi, którzy cierpieli

na odraajace choroby tropikalne. Zapał ten cechował go równie w chłodnej Norwegii czy Finlandii.

Wygłaszał kazania i modlił sie nieustannie za chorych, podczas gdy jego tłumacze czesto padali ze

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

28

zmeczenia. Mówiono mu: „To niemoliwe, ebys odbywał trzy zgromadzenia dziennie w tym miescie.

Ludzie nie wróca, a jesli by nawet przyszli, to jest to zbyt wiele dla jednego kaznodziei”. Jednak on

pozostał przy trzech zgromadzeniach dziennie. Ludzie wcia przychodzili, a on przez cały miesiac

sprostał temu trudnemu zadaniu. Nawet na najwiekszych zgromadzeniach pod namiotem i w

najtrudniejszych okolicznosciach, zachowywał swoja ywotnosc. Praktycznie doswiadczał tego, e

jarzmo Pana jest miłe, a Jego brzemie jest lekkie” (Mt 11,30). Z radoscia pełnił wole Boa. Praca dla

Pana oraz wypełnianie swego powołania stało sie jego codziennym pokarmem. Był przekonany, e Bóg

powierzył mu wykonanie tych zadan. Radosc w Panu oywiała go przez całe ycie.

W niedziele pracował zazwyczaj wiecej ni w pozostałe dni. Przez wiele lat odbywał w soboty

zgromadzenia na wolnym powietrzu, które trwały do póznej nocy. Konczyły sie one wspólna modlitwa.

Jednak ju wczesnym rankiem w niedziele był w kosciele, aby przygotowac zgromadzenia swiateczne. W

miesiacach zimowych zajmował sie take opalaniem sali, odkurzał krzesła, przygotowywał stół do

Wieczerzy Panskiej. Potem prowadził pierwsze poranne naboenstwo modlitewne. Jak ju wspomniano

uprzednio, w pierwszych dniach działalnosci Wiggleswortha czesto jego ona wygłaszała kazania.

Zajmowała sie take licznymi goscmi, którzy stale zapełniali ich dom. W niedziele na wieczornym

naboenstwie bywało duo ludzi potrzebujacych pomocy, dlatego te Wigglesworthowie zazwyczaj

wracali bardzo pózno do domu. Potem jeszcze przychodzili do nich przyjaciele, z którymi spedzali wiele

godzin przy stole, rozmawiajac do póznej nocy.

Nasi kochani Wigglesworthowie starali sie byc wzorowymi duchowymi rodzicami, którzy urodzili dzieci

nie tylko z ciała, lecz karmili je Słowem Boym, pracujac i modlac sie tak, e kady z nich był gotowy do

pełnienia woli Boej. Ich praktyczne chrzescijanstwo jak i ich pouczajace przykazania, prowadzenie

uczciwego i bogobojnego ycia, stały sie dla wielu młodych ludzi przyczyna podjecia pracy na niwie

Panskiej. Słudzy Boy na całym swiecie wielbia Pana za natchnienie, otrzymane poprzez wspaniałe

przykłady ycia Wigglesworthów.

James Salter swiadczył:

Wigglesworth był niestrudzony przez całe ycie, i dopiero na krótko przed jego smiercia moglismy

zaobserwowac pewne zmiany, wynikajace z jego podeszłego wieku. Wrócił wtedy ze zjazdu, w którym

brał czynny udział. Gdy spotkalismy go na stacji kolejowej, zauwaylismy jego zmeczone spojrzenie.

Tego wieczoru w godzinie modlitewnej powiedział: „Nie potrafie zrozumiec niektórych młodych

kaznodziejów w naszych czasach. Nawet człowiek w moim wieku moe wygłosic kazania trzy razy

dziennie i modlic sie o chorych. Jednak oni wola miec wolne popołudnie, ida odpoczac, a mnie

zostawiaja samego do głoszenia kazan. Gdy byłem w ich wieku, głosiłem kazania przez cały dzien,

pózniej modliłem sie i przez cała noc czuwałem na zgromadzeniu z wiernymi, pragnacymi dostapic łaski

napełnienia Duchem Swietym.

08. CUDA W AUSTRALII l NOWEJ ZELANDII

Wiosna 1922 roku Wigglesworth odwiedził po raz pierwszy Australie. Z listu, który ukazał sie w

angielskiej gazecie „Confidence” (Zaufanie) i był napisany przez panne Winnie Andrews z Wiktorii,

dowiadujemy sie co nastepuje:

Nasz kochany brat Wigglesworth przybył w ostatni czwartek do Melbourne i w ten sam wieczór wział

udział w zgromadzeniu. Chocia swoim słuchaczom jasno i wyraznie powiedział, e chetniej widziałby,

zbawionego jednego grzesznika, ni dziesiec tysiecy uzdrowionych ludzi, to jednak poprosił

odczuwajacych jakies dolegliwosci, aby wystapili do przodu, bo chce sie o nich modlic. Wsród nich było

kilku, którzy pózniej oswiadczyli, e doznali natychmiastowej, zauwaalnej ulgi w cierpieniu i zostali

uzdrowieni. Widziano szescioletnia dziewczynke, wychodzaca z matka po modlitwie ewangelizacyjnej

przez frontowe drzwi budynku. Matka wołała głosem pełnym radosci: „Patrzcie na nia, nigdy przedtem

nie mogła chodzic!” Pewien człowiek, który z powodu reumatyzmu i podagry ju od czterech lat nie

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

29

chodził, został zupełnie uzdrowiony. Swoje kule zostawił na podium, a chcac dac wyraz sile, która w

niego wstapiła, podskakiwał chwalac Boga.

Poczawszy od tego wieczoru miało miejsce jeszcze wiele innych nadzwyczajnych uzdrowien. Wczoraj

przyniesiono pewna kobiete, eby sie nad nia modlono. Była przez szesc i pół roku niezdolna do

chodzenia, i – chwała Bogu – opusciła swój wózek i poszła o własnych siłach. Jej ma pchał wózek do

domu, a ona szła za nim.

Doszło do wielu nawrócen. W czasie jednego tylko zgromadzenia 40 osób przyjeło Jezusa za swojego

Pana i Zbawiciela. Strumienie łaski zstepuja na ludzi, a Bóg działa w ich sercach.

Niektórzy moe postawia pytanie: „Czy te uzdrowienia sa trwałe?” Przed nami ley plik swiadectw, które

zostały napisane 15 miesiecy po pobycie Wiggleswortha w Australii. Wsród nich jest 18 dotyczacych tej

pierwszej australijskiej wyprawy ewangelizacyjnej. Mamy take egzemplarze czasopisma „Australian

Evangel” z 1 lutego 1927 roku, który zawiera 13 swiadectw osób uzdrowionych przed pieciu laty, tj. w

czasie tej własnie pierwszej podróy. Mamy równie egzemplarz numeru tego czasopisma z 1 marca

1927 roku, w którym zamieszczono historie pewnej kobiety, piec lat wczesniej umierajacej, lecz

cudownie uzdrowionej i przywróconej yciu. Swiadectwo to jest tak szczególne, e mówi samo za siebie.

Napisane zostało przez pania W. E. Brickhill z Wiktorii.

W wieku 17 lat, po yciu w swiecie grzechu, przyjełam Pana Jezusa Chrystusa za mojego jedynego

Zbawiciela i narodziłam sie na nowo. To był cudowny poranek, gdy zbudziłam sie ze swiadomoscia, e

przeszłam od smierci do ycia, od władzy grzechu i szatana do wspaniałej wolnosci dzieci Boych.

Jednak po 16 miesiacach słuby dla Pana zdarzył sie nieszczesliwy wypadek. Doznałam powanych

uszkodzen ciała i obraen wewnetrznych. Czterech lekarzy po konsultacji orzekło, e operacja jest

nieunikniona. Niestety, nie dała ona upragnionego rezultatu, wrecz przeciwnie, stała sie dla mnie

poczatkiem czternastoletniego trwałego cierpienia, które zmusiło mnie do leenia w łóku.

Pózniej stwierdzono suchoty, które uczyniły w moim organizmie okropne spustoszenie. Ta straszna

choroba powodowała miedzy innymi ciagła bezsennosc. Spac mogłam jedynie po zayciu leków, jednak

z czasem i one stały sie nieskuteczne.

Widoczne objawy suchot wywołały dalsze zniszczenia. Straciłam zupełnie apetyt. Stan mojego układu

pokarmowego był opłakany. Odmawiałam prawie wszystkich pokarmów, a te niewielka ilosc

poywienia, jaka przyjmowałam, natychmiast zwracałam. Czasami nawet wypicie płynu było

niemoliwe.

Leczyło mnie wielu swietnych specjalistów, niestety bez skutku. Doszli oni w koncu do wniosku, e

wszystko, co było w ich mocy, zostało ju zrobione, a mój koniec jest bliski.

Choroba objeła take moje nerki. Nastapiła perforacja. Jej zewnetrzne oznaki ukazały sie na lewym

ramieniu, udzie i biodrze. To było odraajace. Byłam jak szkielet, wayłam jeszcze tylko 20 kilogramów.

Gdy lekarze orzekli, e zostało mi najwyej 6 tygodni ycia, nie bałam sie ju o mój los. Wydawało mi

sie, e smierc wybawi mnie od wszystkich cierpien.

Na poczatku lutego 1922 roku, bedac w stanie beznadziejnym, niespodziewanie usłyszałam o pewnym

ewangeliscie z Anglii, który przybył do Melbourne, odprawiał zgromadzenia i głosił ewangelie o Jezusie

Chrystusie i Jego mocy uzdrawiania chorych. Tym ewangelista był Smith Wigglesworth. Opowiadano, e

modli sie o chorych. Gdy ta wiadomosc dotarła do mnie, uwierzyłam w moc Boa i wyraziłam yczenie,

aby ten człowiek przyszedł do mojego mieszkania i pomodlił sie o mnie. Dowiedziałam sie jednak, e jest

bardzo zajety i nie dysponuje wolnym czasem. Ta wiadomosc pozbawiła mnie odwagi, byłam

zdruzgotana. Jednak wiara stale wzrastała we mnie – chwała Bogu za to! Zapytałam rodziców, czy

mogłabym zostac zawieziona do zgromadzenia. Po wielu prosbach zgodzili sie, aczkolwiek niechetnie.

16 lutego zawieziono mnie na jedno z niedzielnych zgromadzen. W miare trwania naboenstwa wiara

moja została wzmocniona, prawie dotykalnie odczuwałam bliskosc Boga. To był czas błogosławiony.

Wreszcie ewangelista zwrócił sie bezposrednio do mnie i gdy zauwaył, e choruje na suchoty,

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

30

powiedział: ‘Siostro, wierze, e Pan cie uzdrowi. Nie bój sie, tylko wierz’. Nie widziałam ludzi, moje

oczy widziały tylko Jezusa. Czekałam na Jego dotkniecie. Gdy zostałam namaszczona oliwa i pomodlono

sie o mnie, przenikneła mnie moc Boa. Byłam zupełnie uzdrowiona. Wszystkie moje bóle, słabosc i

choroba skonczyły sie. Alleluja! Moja dusza była wolna. Wstałam i wielbiłam Pana.

Pierwszym moim yczeniem po spotkaniu z Panem było pragnienie podzielenia sie ta wspaniała

wiadomoscia z rodzina. Chciałam, aby wiedzieli, jak wielkich rzeczy dokonał Bóg. Spieszyłam wiec do

domu sama, bez pomocy, dajac tym samym swiadectwo prawdzie. Wrócił mi apetyt, po wielu latach

znowu zaczełam jesc ze smakiem. Moi domownicy zaczeli sie martwic widzac, jak łapczywie

zaspokajam głód. Obawiali sie, e powtórzy sie to, co kiedys. Tymczasem z wielkim zadowoleniem

zjadłam wspaniały obiad.

Po zjedzeniu go usunieto mi opatrunki. Okazało sie, e zarówno moje chore kosci, jak i pokryte

wrzodami ciało zostały uzdrowione. Moje zmysły zostały pobudzone do nowego yda. Tej nocy po raz

pierwszy od poczatku mojej choroby spałam spokojnym, zdrowym snem.

Mineło dokładnie piec lat od chwili, gdy reka Panska tak pewnie spoczeła na mnie, a On czuwał nade

mna i napełnił mnie Swoim Duchem.

Wkrótce po uzdrowieniu, Pan powołał mnie do pracy w swojej winnicy. Pracowałam jako siostra w

najbardziej niesławnej dzielnicy naszego miasta. Dzieki Jego cudownej łasce pozyskano tam dla Niego

wiele dusz. W dziele tym bierze take udział mój ma, którego Bóg dał mi w cudowny sposób trzy lata

temu.

Moim szczerym pragnieniem jest dac swiadectwo o uzdrawiajacej mocy Boej, aby pomogło ono

watpiacym wzmocnic ich wiare w Boga, by poznali, e Bóg zawsze dotrzymuje obietnicy, aby wiedzieli,

e dla Boga nie ma rzeczy niemoliwej i e ‘Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj, dzis i na wieki’ (Marek

9,23; Hebrajczyków 13,8).”

W tym czasie otrzymalismy take list od pewnego działacza chrzescijanskiego z Melbourne, W.

Buchanana. Tresc listu dotyczyła kampanii ewangelisty Wiggleswortha w tym miescie. „Przeylismy trzy

tygodnie triumfalnego zwyciestwa w zgromadzeniach w Melbourne. Prawie tysiac osób nawróciło sie do

Pana, Jezusa Chrystusa, a wiele zostało uzdrowionych. Wcia jeszcze nadchodza ich swiadectwa”.

Po pobycie w Australii, gdzie stał sie wielkim błogosławienstwem dla wielu czesci tego kraju,

Wigglesworth udał sie do Nowej Zelandii. Ponisze wiadomosci pochodza z listu, otrzymanego od E.

Penningtona, prezesa Nowozelandzkiej Misji Ewangelizacyjnej w Wellington.

Smith Wigglesworth przybył do Wellington w czerwcu 1922 roku jako człowiek nikomu nie znany.

Traby nie obwiesciły jego przybycia – jedynie kilka drobnych ogłoszen w lokalnej prasie zapowiedziało

jego zgromadzenie. Na pierwsze spotkanie przybyło ponad tysiac osób. W ciagu jednego dnia liczba ta

wzrosła o około szescset. Od tego czasu niemoliwoscia było wynajecie wystarczajaco duej sali z

dostateczna iloscia miejsc dla przybyłych tłumów. Wielka sala miejska w ratuszu, mieszczaca trzy tysiace

osób, codziennie była wypełniona po brzegi. Nieraz ludzie czekali godzinami przed drzwiami na

rozpoczecie zgromadzenia, eby nie stracic sposobnosci słuchania tego ewangelisty i jego wspaniałego

przesłania”.

Autor tego listu nigdy jeszcze nie był swiadkiem takich wydarzen, jakie miały miejsce po wygłoszeniu

Słowa Boego przez Wiggleswortha, mimo e wczesniej w Nowej Zelandii spotkał takich wielkich

ewangelistów, jak Torrey, Chapman i inni. Za kadym razem, gdy skierował wezwanie do niewierzacych,

aby oddali sie Chrystusowi, odpowiedz była natychmiastowa. Nieraz wezwaniu odpowiedziało 400 – 500

osób na jednym zgromadzeniu. Podczas zgromadzen w Wellington decyzje nasladowania Chrystusa

podjeło ponad dwa tysiace osób; w niektórych wypadkach do Królestwa Boego wstepowały całe

rodziny.

Niektóre doniesienia prasowe nie były przychylne. Mimo to ley przed nami artykuł, który ukazał sie w

pewnej gazecie pod nagłówkiem: „Czy wierzycie w uzdrowienie wiara?” Oto jego poczatek: „Naturalnie

nie wierzycie w to. Innymi słowy, nie wierzycie w to, czego nigdy nie widzieliscie. Lecz moe

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

31

widzieliscie i wpadliscie w zakłopotanie, jak to sie mnie zdarzyło. Pózniej znów moe widzieliscie i nie

wpadliscie w zakłopotanie, lecz zostaliscie nawróceni. Niedawno w Wellington nawróciło sie wiele osób.

Niektórzy przyszli ze szczerego przekonania, inni dla szyderstwa – i pozostali na miejscu, aby sie modlic.

Czy wierzycie w to, czy nie, fakt uzdrawiania wiara jest przedmiotem wielkiego zainteresowania.

Przyjrzyjcie sie tysiacom ludzi, którzy gromadza sie tłumnie, aby słuchac i widziec Smitha

Wiggleswortha. Tak okazane zainteresowanie zacheca mnie do zajecia sie ta sprawa.”

Przede mna ley pewna liczba oswiadczen złoonych pod przysiega. Pochodza one od obywateli

wellingtonskich, którzy szukajac uzdrowienia przyszli na zgromadzenie Smitha Wiggleswortha. Te

oswiadczenia sa oryginalne; zostały złoone pod przysiega przed panem C. A. Bakerem i mówia same za

siebie. Pominałem nazwiska. Oryginały zostawiono do wgladu w biurze ‘The Dominum’, jako gwarancje

ich autentycznosci”.

Pózniej nastepuje piec oswiadczen. Pierwsze jest pewnego Szwajcara, który cierpiał na chroniczna

podagre i poraenie obu nóg, od pasa w dół i mógł poruszac sie tylko o kulach. Gdy ewangelista

namasciwszy go olejkiem poprosił o jego kule, podał je i poszedł do domu bez pomocy. Ponadto

oswiadczył, e od czternastu lat miał na karku cyste wielkosci kurzego jajka. Czesto rozmawiał o tym z

lekarzami, chcac ja usunac. Nastepnego dnia po swoim uzdrowieniu, gdy sie obudził rano, stwierdził, e

cysta znikła bez sladu.

Jedno z tych swiadectw pochodzi od dwudziestoletniej dziewczyny, która od dziecinstwa cierpiała na

podwójna krzywizne kregosłupa. Od czwartego roku ycia nie mogła chodzic. Nie mogła wstac z podłogi

nie pomagajac sobie obiema rekami. Jedna noga była o 7,5 cm krótsza i przez to prawie bezuyteczna,

take w obwodzie uda była szczuplejsza o 7,5 cm. Nakłoniła swoich rodziców, aby ja wzieli ze soba do

hali miejskiej. Tam ewangelista połoył na niej swoje rece, dotykajac głowy i kregosłupa. Została

całkowicie uzdrowiona. Zeznaje: „Mój kregosłup został wyprostowany, a po niewielu dniach moja chora

noga była równa drugiej. Biodro take zostało uzdrowione. W niedziele po moim wyzdrowieniu chciałam

koniecznie wziac udział w zgromadzeniu. Poniewa wtedy nie było pociagu, poszłam pieszo od Ngalo do

ratusza i z powrotem, nie czujac jakichkolwiek dolegliwosci”.

Po przedstawieniu powyszych oswiadczen, reporter oznajmił: „Jest jeszcze wiecej oswiadczen podobnej

natury, jednak brak miejsca nie pozwala na ich publikowanie. Co teraz o tym myslicie? Czy wierzycie w

uzdrowienie wiara, czy te jestescie jeszcze wcia w szeregach ludzi watpiacych?”

W 1927 roku Wigglesworth powtórnie odwiedził Australie i Nowa Zelandie. Tym razem towarzyszyła

mu jego córka Alice, ona Jamesa Saltera. W wielu miastach odbyły sie owocne kampanie

ewangelizacyjne. Głoszone słowa zostały potwierdzone przez towarzyszace im fakty. Dwa nastepujace

doniesienia mówia same za siebie. Ukazały sie one w „Australian Evangel” z 1 kwietnia 1927 roku.

Panna H. Todd z Naremburn, N.S.W., zeznaje: „Gdy byłam zatrudniona jako pielegniarka w Sydney,

uległam powanemu wypadkowi, w którym złamałam sobie kosc kolanowa z przemieszczeniem

chrzastek, do czego dołaczyła sie potem chroniczna podagra. Mimo korzystania z najlepszej pomocy

medycznej w Sydney i Orange, nie znalazłam trwałej ulgi. Wprawdzie potrafiłam na krótki czas wstac,

musiałam jednak znowu wracac do łóka. Tak było przez trzynascie miesiecy. Były to długie, meczace

tygodnie – szczególnie, gdy po czternastu miesiacach miałam nieszczescie zerwac sobie sciegno w

drugiej nodze, przez co przez nastepne szesc tygodni leałam obłonie chora. Bóle były czasami bardzo

silne. Byłam prawdziwa kaleka bez moliwosci podjecia pracy w swoim zawodzie. Poniewa poza

powyszymi schorzeniami mój organizm był zdrowy, cieko mi było patrzec w przyszłosc z powodu

moich kalekich nóg i stałej zalenosci od innych ludzi, którzy musieli mnie dogladac i opiekowac sie

mna.

Jake byłam wtedy zaslepiona! Od czasu wpisania mnie na liste inwalidów yłam wsród ludzi, którzy

wierzyli w Boe uzdrowienie i starali sie przekonac mnie o prawdzie, lecz ja o tym miałam inne zdanie.

Wielu mówiło o Wigglesworthcie, jednak nie byłam tym zainteresowana. Wprawdzie Biblia opowiada o

cudownych sprawach w tamtych dniach, ale dla mnie była to zbyt odległa przeszłosc i sadziłam, e teraz

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

32

sprawy te przedstawiaja sie inaczej. Gdy ewangelista ten zaczał swoja misje, która trwała tylko piec dni,

mój brat wraz z innymi znowu zwrócił sie do mnie, chcac mnie przekonac o prawdzie Pisma Swietego, o

Boym uzdrowieniu. Dotad byłam temu przeciwna, jednak wziełam Biblie do reki i podobnie jak syn

marnotrawny – u kresu sił – ja równie zostałam natchniona słowami: ‘Wstawszy, pójde do ojca mego’

(Łukasz 15,18). Od wielu lat byłam wierzaca, lecz teraz musiałam sie najpierw na nowo narodzic, bym

mogła usłyszec Jego głos i On mógł namascic moje oczy (Apokalipsa 3,18c). Podczas czytania Biblii,

mój wzrok zatrzymał sie na słowach: ‘Jedno tylko wiem, e byłem slepy, a teraz widze’ (Jan 9,25).

Zajmowało to moje mysli przez cały piatek i sobote. Myslałam równie i o innych: ‘Gdy Ja, Pan, nie

zmieniam sie’ (Malachiasz 3,6). Słowa te wziełam sobie tak do serca, e jeszcze tego samego wieczoru

zdecydowałam sie pojechac do misji, aby pomodlono sie o mnie. Na jednej nodze miałam aparat ze stali i

skóry, chroniacy ja przed poruszeniem, lecz sprawiajacy mi wielki ból. Druga noga była w opatrunku

elastycznym. Na kulach podeszłam do samochodu, który miał mnie zawiezc na zgromadzenie. Cierpiałam

bardzo, ale wierzyłam, e zostane uzdrowiona. Po kazaniu przyłaczyłam sie do tych, o których miano sie

modlic. Kiedy ewangelista połoył na mnie rece i rozpoczał modlitwe, doznałam nagle dziwnego, lecz

miłego uczucia, jak gdyby do moich chorych nóg wstrzyknieto z dua siła strumien zimnej wody. Siła

była tak wielka, e wywołała ból. Wiedziałam, e to działanie mocy Boej. Gdy odwróciłam sie, eby

odejsc, nie czułam sie wcale lepiej i wyraziłam swoje rozczarowanie, mówiac o tym kilku osobom.

W drodze do domu płakałam i otworzyłam przed Bogiem swoje serce, mówiac ustawicznie: ‘Panie,

wierze, pomó niedowiarstwu memu’ (Marek 9,24). Pomagano mi wyjsc z wozu. Uczyniwszy kilka

kroków powiedziałam, e chyba bede mogła chodzic sama. Gdy doszłam do progu, ukazała mi sie

wspaniała jasnosc, tak swietlana, e prawie sie zatoczyłam. Krzyczałam głosno: ‘Chwała Bogu

najwyszemu, jestem uzdrowiona!’ I to była prawda. Przekroczyłam próg domu i wielbiłam Pana. Tak

było. Mogłam chodzic tak dobrze, jak przed wypadkiem. Patrzac na kule, powiedziałam: ‘Zwróccie je

temu przyjacielowi, który mi je poyczył. Nie beda mi wiecej potrzebne. Alleluja!’ Nastepnego dnia

zdjełam aparat oraz bandae i odtad nigdy ju nie były mi one potrzebne, gdy zostałam całkowicie

uzdrowiona.

Dwa dni pózniej zostałam ochrzczona w Duchu Swietym, zgodnie z Ewangelia. Biblia znaczy dla mniej

teraz wiecej ni kiedykolwiek przedtem. W Panu widze mojego Zbawiciela, Wielkiego Lekarza oraz

Tego, który chrzci Duchem Swietym i Tego, który niedługo przyjdzie do swojej oblubienicy.”

Drugie swiadectwo pochodzi od pani M. Legate PopLe, Orange, N.S.W. „Pan prowadził mnie droga

wprost” (1 Moj 24,27) – wydaje mi sie najlepszym okresleniem dla nadzwyczajnych błogosławienstw,

jakich doznałam przed piecioma tygodniami. Tak bardzo chciałam umrzec. Moje biedne serce było tak

chore, e mogło ustac przy najlejszym poruszeniu. Szesnascie tygodni leałam nieruchoma. Nie

odczuwałam ani głodu, ani pragnienia. Czasami tylko skosztowałam lekkiego rosołu, aby zadowolic tych,

którzy mi go przyniesli. Teskniłam, by byc wreszcie w niebianskiej ojczyznie, wolna od wszelkiej

ziemskiej troski. Kiedy opowiadano mi o bracie Wigglesworthcie i zapytano, czy ma sie mnie pomodlic.

Powiedziałam wyraznie: Nie. Tak wielu przyjaciół modliło sie o mnie, e ju wiecej ich nie chciałam –

wszystkie moje mysli były i tak zajete sprawami wiecznymi.

Jake mało wtedy wiedziałam o cudownych błogosławienstwach, jakich tu na ziemi jeszcze nie zaznałam,

a które przygotował dla mniej przed wejsciem do wiecznych bram mój ukochany Zbawiciel.

Brata Wiggleswortha oczekiwano za dwa miesiace, niespodzianie jednak zmieniono te date. Przybył wiec

prawie bez zapowiedzi. Własciwie nie dotyczyło to ani mnie, ani siostry Todd, mojej przyjaciółki i

współtowarzyszki niedoli – której swiadectwo take przedstawiono w tym rozdziale – gdy

postanowiłysmy wczesniej, e nie bedziemy zajmowac sie misja tego ewangelisty. Jake prawdziwe sa

słowa Pana: ‘Mysli moje nie sa jako mysli wasze, ani drogi wasze jako drogi moje’ (Izajasz 55,8). Kiedy

zgromadzenia były ju w toku, moja przyjaciółka zaczeła sprawdzac w Pismie, czy te sprawa ma sie tak,

jak uczono i jak wielu poswiadczało – gdy była nastawiona przeciw Boemu uzdrowieniu. Została tak

przekonana o prawdzie Boej: ‘Gdy Ja, Jahwe, nie zmieniam sie’, e weszła do mojego pokoju i

zdecydowanie oznajmiła, e pójdzie do misji, aby modlono sie o nia i połoono na niej rece.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

33

W tamten wieczór widziałam ja jak zadała sobie wiele trudu, aby dostac sie o kulach do samochodu.

Jakos odczułam, e zostanie uzdrowiona. Po powrocie skaczac po schodach zeszła na dół do mojego

pokoju. Podobnie jak stary człowiek z Ewangelii, wielbiła Pana i zawołała: ‘Siostro, jestem uzdrowiona,

jestem uzdrowiona!’ I była rzeczywiscie całkowicie uzdrowiona. Cudowne sprawy! Alleluja!

Przez cała noc modliłam sie i szukałam Pana. Pózniej pomyslałam: ‘Jake smiem podniesc oczy na Pana,

którego z całego serca miłuje, jesli odrzucam mysl, aby sprawdzic, czy On jednak nie chciałby mnie uyc

do swoich celów, poniewa przed moimi oczyma uczynił tak wielki cud?’

Nastepnego ranka, w ostatnim dniu misji, czekałam z utesknieniem na kogos, kto wszedłby do mojego

pokoju i komu mogłabym powiedziec, eby brat Wigglesworth jednak przyszedł do mnie po porannym

zgromadzeniu i pomodlił sie o mnie. Jednak nikt sie nie zjawił. Po sniadaniu moi domownicy wspólnie

modlili sie. Usłyszałam to przez zamkniete drzwi. Nie wiedziałam, co sie tam dzieje. Do mnie jednak nikt

nie zajrzał. Jak wtedy mocno pragnełam, aby ktokolwiek wszedł do mnie i abym mogła mu przekazac

moja prosbe. Czas uciekał. Błagałam Boga o pomoc. Czy to moliwe, aby wszyscy byli tak bardzo zajeci

swoimi sprawami i nie chcieli mi wybaczyc? Zrozumiałam, e stało sie tak dlatego, i tak zdecydowanie

powiedziałam wtedy: Nie. Oni nie chcieli mnie ponownie pytac, lecz błagali Pana, aby odmienił moje

mysli i abym sama poprosiła o modlitwe.

Wreszcie do mojego pokoju weszli róni ludzie, lecz nie spojrzeli na mnie, ani nie obdarzali usmiechem

jak zwykle. Pytałam kadego z nich, czy nie zechciałby przekazac moja prosbe, lecz dopiero za piatym

razem otrzymałam zapewnienie, e załatwia sprawe. Kiedys powiedziałam jeden raz ‘nie’ – teraz

musiałam powiedziec piec razy ‘tak’. Oczekiwanie wydawało mi sie bardzo długie. Nareszcie jednak

weszła sedziwa pani z promienna twarza i powiedziała: ‘On przybył’. Niewyraznie przypominam sobie

meczyzne wchodzacego do pokoju, lecz za nim nie widziałam nikogo, jedynie Jezusa. Jak pieknie Bóg

sie objawia! Ewangelista powiedział swojej córce, która mu towarzyszyła, aby połoyła rece na moje

kolana. On sam połoył rece na moja głowe i odmówił cudowna modlitwe – cudowna, poniewa

znajdowałam sie w stanie zachwycenia. Potem połoył rece na moim sercu, modlac sie o moje

uzdrowienie i równoczesnie oddalajac smierc w imie Jezusa.

Gdy wszedł po raz pierwszy, zapytał mnie: ‘Czy jestes gotowa, aby powstac?’ ‘Tak’ – odpowiedziałam, i

powstałam nie myslac o tym, e kilka minut temu nie wayłam sie nawet poruszyc. Tylko jedna mysl

oywiała mnie – jak najpredzej sie ubrac. Przeszłam przez pokój, otworzyłam dwie ciekie szuflady w

nadziei, e znajde tam cos do ubrania. Spieszyłam sie bardzo. Chciałam byc ubrana, aby móc przywitac

moje uczennice ze szkółki biblijnej, które mnie czesto odwiedzały. Ledwo skonczyłam, otworzyły sie

drzwi i kilka z nich weszło. Gdy zobaczyły mnie stojaca i ubrana, były zaskoczone. Zaczeły płakac z

radosci, wykrzykiwac i sciskac mnie. Potem pomyslały o moim słabym sercu, jednak wszystko było w

porzadku. Zostałam doskonale i cudownie uzdrowiona, nie odczuwałam adnej słabosci po

szesnastotygodniowym leeniu w łóku i prawie zupełnym nie przyjmowaniu pokarmów. Teraz chciałam

jesc – i smakowało mi. Byłam odmieniona, byłam nowym człowiekiem pełnym Boga, cudownie

uzdrowionym, wzbudzonym w jednej chwili z cienia smierci do czynnego ycia – zbawionym, aby

słuyc.

Nastepnego dnia po moim uzdrowieniu zostałam chwalebnie ochrzczona w Duchu Swietym według

Ewangelii. Odtad Bóg jest ze mna i w kadym dniu, i w kadej godzinie napełnia mnie

niewypowiedziana radoscia pełna chwały.”

09. POSŁUGA W SZWAJCARII l SZWECJI

W 1920 roku Wigglesworth działał przez szesc miesiecy w rónych krajach Europy. Przez krótki czas

pełnił swoja misje we Francji, nastepnie udał sie do Szwajcarii. Podane niej doniesienie o jego

działalnosci jest fragmentem pisma pani Debat z Parya, która była jego tłumaczem w tych krajach.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

34

Relacja pani Debat.

Zjazd mielismy w miejscowosci Chartres w Alpach Francuskich. Przybyło tam take czterech pastorów,

którzy chcieli zebrac argumenty, aby móc pózniej wystapic przeciwko tego rodzaju słubie dla Boga.

Teraz jednak wszyscy czterej sa przekonani, e dzieło zielonoswiatkowe pochodzi od Boga. Jeden z nich

zawołał: „Niebo otworzyło sie nade mna!”

Pewnego razu przed dom zgromadzen zajechał wóz ciagniony przez woły. Z daleka przywieziono nim

meczyzne na noszach, który wierzył, e zostanie uzdrowiony. Cierpiał na raka oładka i nie mógł jesc.

Na wozie stał te kosz z prowiantem. Zapytany, dlaczego go zabrał, odpowiedział: „Rzeczywiscie – jesc

nie moge, lecz wierze, e zostane uzdrowiony i prowiant zjem w drodze powrotnej”. Wiara jego była

prosta i szczera, dlatego te Bóg wyszedł naprzeciw jego oczekiwaniom.

Opuszczajac zgromadzenie zapytałam pewna kobiete, czy została uzdrowiona. Odpowiedziała:

Oczywiscie, jestem uzdrowiona”. Zostało take wyleczonych kilka przypadków głuchoty. W jednym

kosc uszna była stłuczona, a bebenek ju nie istniał. Mimo tego kobieta słyszała doskonale.

W Lozannie mieszkał meczyzna niewidomy od urodzenia. Jego ona chorowała na gruzlice i była w

okropnym stanie. Słyszała o zgromadzeniach. Pytała swego mea, czy potrafiłby sie zdobyc na wiare w

uzdrowienie. On jednak odpowiedział jej z drwina i jawna niewiara. Mimo to przybyli na zgromadzenie i

oboje zostali zbawieni, uzdrowieni i ochrzczeni. Wyglad ich zmienił sie na korzysc, szczególnie twarz

kobiety, która wczesniej była szpetna. W przypadku jej mea uzdrowienie miało przebieg wolniejszy,

lecz wzrok jego stale sie poprawiał. Był take meczyzna cierpiacy na głuchote i przepukline. Nie smiał

prosic o uzdrowienie go a z dwóch dolegliwosci, wiec prosił tylko o wyleczenie z głuchoty. Został

jednak uzdrowiony całkowicie. Było tam take dziecko, któremu uzdrowiono chore oko, a take pewna

niewidoma kobieta, która odzyskała wzrok. Było te wiele przypadków uzdrowienia ludzi kalekich,

którzy pozostawiali swoje kule na miejscu.

W Godivil zostały uzdrowione trzy osoby chore na gruzlice. Miedzy nimi była dziewietnastoletnia

dziewczyna w bardzo ciekim stanie, miewała krwotoki. Bóg ja cudownie pobłogosławił. Została

ochrzczona w Duchu Swietym i stała sie ywym swiadectwem potegi Pana.

W miejscowosci Vevey mieszkał pewien brat, Zand. Jego pragnienie poznania Boga było tak wielkie, e

stale szukał okazji, gdzie mógłby jeszcze bliej poznac Boga. Naleał on do tzw. „Braci Otwartych”.

Powiedział: „Nie jestem zadowolony z tego, e według naszego przekonania chrzest Ducha Swietego

otrzymałem razem z nawróceniem – odczuwam jeszcze istotny brak czegos”. Kiedy wypowiedział te

słowa, jego współbracia pomysleli, e jest heretykiem i nakazali mu, aby sie z tego oczyscił. Wtedy on

oswiadczył: „To własnie zamierzam zrobic”. Udał sie wiec na zgromadzenie i tu został ochrzczony w

Duchu Swietym według Pisma. Była tu take grupa młodych, miłych meczyzn, którzy nieraz

organizowali zebrania na wolnym powietrzu. Czterech z nich udało sie na pobliska góre, aby sie

pomodlic. Niektórzy przechodnie widzac to, rzucali w nich kamieniami. Wtedy oni weszli głebiej do lasu

i modlili sie a do rana. Wszyscy otrzymali chrzest w Duchu Swietym. Innym razem zjazd odbył sie w

miejscowosci Morges. Przywieziono na wózku meczyzne, który ju od kilku lat nie chodził. Jego

uzdrowienie odbyło sie podobnie, jak człowieka chromego, który siadywał przy „Bramie Pieknej”, o

czym wspominaja Dzieje Apostolskie (3,4). Podskakiwał, skakał z wielkiej radosci. Nastepnie udał sie do

domu, a za nim szedł chłopiec pchajacy jego wózek oraz rzesza innych swiadków tego cudu. Pewien

człowiek, który przechodził załamanie nerwowe, take został uzdrowiony. Poszedł do swojego lekarza,

który polecił mu wrócic na miejsce ewangelizacji i podziekowac za cudowne uzdrowienie. W Genewie

zgłosiło sie około 300 osób pragnacych zbawienia. W podobny sposób działała opatrznosc Boa w

niemieckojezycznej czesci Szwajcarii. Take w Neuchatel objawiała sie moc Boa. Jeden z braci po

otrzymaniu chrztu w Duchu wygłosił z pamieci całe „Kazanie na Górze”. Inny pod wpływem działania

Ducha mówił po włosku i niemiecku, mimo e w Neuchatel mówi sie po francusku.

Wspominajac swój pobyt w Szwajcarii, Wigglesworth stwierdza, e to były nadzwyczajne chwile, gdy

widział, jak Duch Swiety spoczał na ludziach pobonie słuchajacych jego kazania, wygłoszonego poprzez

tłumacza. Jedna z kobiet, chora na raka nosa i twarzy wysuneła sie do przodu, aby brac udział w

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

35

modlitwie. Wigglesworth obrócił ja twarza do obecnych mówiac: „Spójrzcie na nia. Przyjdzie ona tutaj

znowu jutro wieczorem i wtedy zobaczycie, co Bóg dla niej uczynił”. Pomodlił sie o nia i ona opusciła

zgromadzenie. Istotnie, wróciła nastepnego wieczoru i mona było zauwayc, e rak ustapił, a jej twarz

była pokryta nowa skóra. Inna kobieta miała twarz bardzo zniekształcona na skutek choroby. Pomodlono

sie o nia, a nastepnego dnia ukazała sie z nowa skóra na twarzy i piekna, jasna cera.

Pewien młody człowiek, którzy przyszedł na zgromadzenie, aby sie nasmiewac, został poraony,

powalony na ziemie i nie mógł mówic. Wigglesworth rozkazał złemu duchowi, aby wyszedł z

młodzienca i w ten sposób uwolnił go. Do innego zgromadzenia posłano trzech obłakanych i posadzono

w pierwszym rzedzie, celem wywołania niepokoju. Wigglesworth w imieniu Jezusa nakazał demonom,

aby zachowały spokój. Tak te sie stało.

Na jedno ze zgromadzen przyniesiono bardzo chore dziecko. Lekarze orzekli, e choroba ta ma swoje

zródło w głowie. Wigglesworth został natchniony przez Ducha i stwierdził, e powodem choroby jest

oładek. Gdy połoył tam rece i pomodlił sie, z ust dziecka wyszedł robak długosci 40 cm.

Kiedys, gdy jeszcze przebywał w Szwajcarii, przyszło dwóch policjantów z nakazem aresztowania

Wiggleswortha za leczenie ludzi bez pozwolenia. Poszli oni do kaznodziei zboru zielonoswiatkowego w

Godivil, który powiedział im, e Wigglesworth jest chwilowo nieobecny. Zaproponował, e zanim go

aresztuja, chciałby im pokazac jeden z przykładów jego działalnosci. Zaprowadził ich do najbardziej

niesławnej dzielnicy miasta, do domu kobiety, która wiekszosc czasu spedzała w wiezieniu z powodu

wywoływania awantur po pijanemu. Kaznodzieja powiedział: „Ta kobieta przyszła na jedno z naszych

zgromadzen w stanie nietrzezwym. Wtedy Wigglesworth połoył na niej rece i poprosił Boga o

uwolnienie od tego nałogu. Ciało jej było wyniszczone, miewała straszne bóle. Bóg wysłuchał modlitwy,

uleczył ja z nałogu pijanstwa i uzdrowił jej ciało. Ta kobieta sama oswiadczyła policjantom: „Bóg zbawił

moja dusze. Od tamtej chwili nie mam ju najmniejszej ochoty na wypicie alkoholu”. Wtedy policjanci

odmówili wykonania nakazu aresztowania Wiggleswortha, pozostawiajac to zadanie innym. Jednak nikt

wiecej sie nie pojawił.

Pewnego dnia na zebranie w Neuchatel przyszedł dentysta, dr Emil Lanz. W głebi duszy myslał: „Sadze,

e ten starszy człowiek jest oszustem. Głosi Boe uzdrowienie, a prawdopodobnie ma sztuczne zeby. Po

naboenstwie podejde do niego i poprosze, aby otworzył usta. Gdy jego zeby okaa sie sztuczne,

zdemaskuje go jako oszusta”. Pod koniec zebrania poprosił Wiggleswortha o otworzenie ust. Jak pózniej

oswiadczył – zdumienie jego było ogromne, gdy zobaczył, e wszystkie zeby sa zdrowe. Wigglesworth

ju wczesniej był przekonany, e Bóg zachowa jego zeby do póznej starosci i tak te sie stało. W wieku

81 lat miał jeszcze wszystkie zeby.

Dr Lanz został przekonany o prawdzie i sam zaufał Panu. Kilka lat pózniej, przemawiajac w Londynie,

powiedział miedzy innymi: „Bylismy swiadkami wielkich spraw, które dokonały sie w Szwajcarii w

ciagu ostatnich dwóch lat. Dzieki działalnosci Smitha Wiggleswortha w niemieckich i francuskich

kantonach powstało wiele nowych zgromadzen. Wielu z naszych ludzi otrzymało błogosławienstwo

zielonoswiatkowe, błogosławienstwo chrztu w Duchu Swietym z towarzyszacymi mu znakami. Jestesmy

za to z głebi duszy wdzieczni. Dwa lata temu przychodziło na naboenstwa w Bern tylko 15 do 20 osób.

Teraz mamy tu duy zbór i piekna sale. Młodzie gromadzi sie na ulicach i głosi radosna nowine o

wyzwoleniu z grzechów i o chrzcie w Duchu Swietym. Co sobote w centrum miasta odbywa sie wielkie

zgromadzenie. Wielu zostało nawróconych, uzdrowionych i ochrzczonych w Duchu Swietym.

Smith Wigglesworth opowiadał nam: „W Szwajcarii dostałem sie dwa razy do aresztu. Ale – chwała

Bogu – za kadym razem zostałem zwolniony. Jeden z komisarzy wyznał, e nie znajduje we mnie winy i

e dla Szwajcarii stanowiłem wielkie błogosławienstwo. Pewnej nocy powiedziano mi, e jestem wolny i

moge isc do domu. Odpowiedziałem, e pójde, ale tylko pod warunkiem, jeeli wszyscy obecni

funkcjonariusze policji uklekna i bede mógł pomodlic sie o nich”.

Pewna kobieta w Neuchatel cierpiała od lat na chorobe nowotworowa nerek. Leczyło ja wielu lekarzy,

lecz bez skutku. W celu przeprowadzenia operacji udała sie do szpitala w Bern. Jednak lekarze uwaali,

e operacja nie jest moliwa, stwierdzili bowiem a siedem nowotworów. Kobieta dowiedziała sie o

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

36

zgromadzeniach i tam poprosiła o pomoc. Została uzdrowiona i ochrzczona w Duchu Swietym. Pełna

radosci i wdziecznosci przyprowadziła swojego syna, który take nawrócił sie i został ochrzczony w

Duchu Swietym. Powołany przez Pana do słuby Boej, udał sie jako misjonarz do Konga Belgijskiego w

Afryce.

Pani Lewini z Danii, która niegdys była ozdoba scen teatralnych swojego kraju, a pózniej została

misjonarka, towarzyszyła Smithowi Wigglesworthowi przez trzy miesiace w jego podróach po Danii i

Szwecji. Oto jej relacja:

Był to czas wielkiego nawiedzenia. Osmielam sie powiedziec, e setki ludzi przyjeło Jezusa jako

Zbawiciela. Tysiace osób zostało uzdrowionych bez wzgledu na rodzaj choroby. Tłumy obudziły sie do

nowego ycia, wielu przyjeło chrzest Ducha Swietego, tak jak w dniu Piecdziesiatnicy. Za to wszystko

niech bedzie chwała i czesc naszemu Panu i Zbawicielowi. Podaje kilka przykładów cudów, jakie

widziały moje oczy.

Pierwsze zgromadzenie, w którym brałam udział, odbywało sie w Örebro, w Szwecji. Szukałam pomocy

dla siebie samej. Byłam bardzo słaba wskutek długiej, nieprzerwanej pracy w winnicy Panskiej.

Zgromadzenie to odbyło sie w drugim dniu naszego pobytu i było przeznaczone dla chorych. Po kazaniu

wystapiło mnóstwo meczyzn i kobiet, aby otrzymac dotkniecie Boga. Nie zostalismy rozczarowani. Gdy

połoono na mnie rece, moc Boa przeszła przeze mnie w nadzwyczajny sposób i zostałam całkowicie

uzdrowiona. Były to cudowne chwile, gdy mogłam zobaczyc moc Boa zstepujaca na wiernych.

Niektórzy podnosili rece wołajac: ‘Jestem uzdrowiony!’ Inni, powaleni przez nia, padali na podłoge.

Młoda niewidoma dziewczyna, gdy połoono na nia rece, zawołała: ‘Och, jak duo okien jest w tej sali!’

W ciagu tych trzech tygodni, w których odbywały sie zebrania, wielka kaplica była stale wypełniona

tłumem ludzi. Wielu zostało uzdrowionych i nawróconych. Cudowne były takie zebrania, na których

składano swiadectwa. Pewien człowiek powiedział: ‘Byłem głuchy, modlono sie o mnie i Pan mnie

uzdrowił’. Inny zawołał: ‘Miałem suchoty, teraz jestem zdrowy!’

W Skövde uywano mniejszej sali dla tych, którzy pragneli przyjac chrzest Duchem Swietym. Duch

Swiety prawdziwie zstapił na nich, a chorzy zostali uzdrowieni. Był tam take pewien młody człowiek,

którego ciało było wyniszczone na skutek grzesznego ycia. Jednak Pan jest pełen miłosierdzia dla

grzeszników. Młodzieniec został namaszczony i gdy połoono nan rece, moc Boa cudownie zstapiła na

niego. Zawołał: ‘Jestem uzdrowiony!’ Pózniej załamał sie i płakał jak dziecko, wyznajac swój grzech. W

tej samej chwili Pan zbawił go i uzdrowił.

W Sztokholmie prawie na kadym zgromadzeniu były tak wielkie tłumy, e nie mogły zmiescic sie w

budynku. Ludzie czesto czekali godzinami, aby móc wejsc do srodka na miejsce wychodzacych. Pewien

meczyzna z dwiema kulami, sparaliowany i dracy na całym ciele, został przyniesiony i postawiony na

podwyszeniu. W imieniu Jezusa Chrystusa został namaszczony i połoono nan rece. On jednak drał

nadal. Wtedy opuscił jedna kule, a po chwili druga. Jego ciało wcia jeszcze drało, mimo to pełen wiary

spróbował stawiac pierwszy krok, nastepnie drugi i tak zaczał chodzic. Najpierw okraył podwyszenie, a

potem obszedł cały budynek.

Podczas tego zebrania jedna z kobiet zaczeła głosno krzyczec. Kaznodzieja prosił, aby sie uspokoiła.

Zamiast tego wskoczyła na krzesło, wzniosła ramiona i zawołała: ‘Jestem uzdrowiona! Miałam raka ust i

byłam beznadziejnie chora. Lecz w czasie tego zebrania, kiedy słuchałam słowa Boego, Pan mnie ocalił

i uzdrowił!’ Nie posiadała sie z radosci. Wszyscy obecni równie cieszyli sie jej szczesciem.

Była tu take kobieta, która nie mogła chodzic. Siedziała na krzesle, gdy pełniono przy niej słube. Jej

przeycia były takie same, jak stu innych ludzi. Wstała, obejrzała sie dookoła dziwiac sie, czy to aby nie

jest sen. Nagle rozesmiała sie i zawołała: ‘Moja noga została uzdrowiona!’ Potem powiedziała: ‘Nie

jestem zbawiona’. Z oczu jej płyneły łzy. Wtedy pomodlono sie o nia i opusciła zebranie uzdrowiona,

zbawiona i pełna radosci.

Na zebraniu w Christianii (obecnie Oslo) był obecny pewien meczyzna z synem. Obaj mieli kule.

Przyjechali taksówka. Ojciec ju od dwóch lat nie opuszczał łóka i nie był w stanie zrobic kroku.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

37

Modlono sie o niego. Wtedy puscił obie kule, zaczał chodzic i wielbic Boga. Gdy syn to zobaczył, prosił:

Pomócie i mnie’. Po krótkiej chwili obaj udali sie do domu bez kul i bez taksówki.

Na zgromadzeniach w Kopenhadze bywały codziennie tysiace ludzi. Kadego ranka pełniac przy nich

słube, uzdrawiano 200 do 300 osób. Co wieczór podium otoczone było tłumem ludzi. W miare ich

ubywania przybywali inni, pragnacy ocalenia. Wielu zostało ochrzczonych w Duchu Swietym. Cudowne

były zebrania, na których dawano swiadectwo prawdzie.”

Z Oslo Wigglesworth pisał o wielkich tłumach, jakie przychodziły na zgromadzenia. Tysiace nie mogły

znalezc miejsca w obszernych budynkach, które wynajeto na te kampanie. Relacjonował: „Pełniłem

słube przy chorych przez trzy godziny dziennie. Przedtem wygłaszałem półtoragodzinne kazanie. Wielu

przybyłych było zupełnie nieporadnych. Wielki stos kul, lasek i innych przyrzadów pomocniczych

pozostawiono na miejscu. Słube uzdrawiania chorych pełniłem publicznie. Ludzie przygladali sie i

krzyczeli z radosci. Wraenie było cudowne, kiedy niewidomi odzyskiwali wzrok, a chromi zaczynali

chodzic. Obecnie mamy hale mogaca pomiescic 5000 osób, jednak ludzie uwaaja, e i taka bedzie za

mała. Pewien chory bedacy w szpitalu prosił o zezwolenie na udanie sie na zebranie, otrzymał jednak

odmowe. Mimo to zdecydował sie pójsc. Wtedy lekarze powiedzieli: ‘Jeeli pójdziesz, nie moesz ju tu

wrócic’. Odpowiedział: ‘Nie, ju nie wróce’. Po modlitwie był zupełnie uzdrowiony i odrzucił swoje

kule. Powiadam wam, sprawa jest wielka i wielkie rzeczy sa przed nami – tylko wierzcie!”

O swojej posłudze w Szwecji, Smith Wigglesworth powiedział: „W czasie pobytu w Szwecji moc Boa

czuwała stale nade mna. Tam własnie zostałem aresztowany z powodu mojej działalnosci wygłaszania

kazan i uzdrawiania chorych. Koscioły luteranskie i lekarze staneli przeciwko mnie jak wroga armia. Na

specjalnej audiencji u króla domagali sie mojego wydalenia z kraju. Doszło do tego, e towarzyszyło mi

dwóch detektywów oraz dwóch policjantów, albowiem moc Boa potenie działała wsród ludzi. Kochani,

jakie to cudowne!

Jedna z pielegniarek bedacych na słubie w domu królewskim, przyszła na zebranie i została uzdrowiona

z jakiejs choroby. Ju dzis nie pamietam, czy była to trwała ułomnosc, czy tylko zwichniety staw. Udała

sie do króla i powiedziała: ‘Zostałam cudownie uzdrowiona przez tego człowieka. Wszyscy widza, e

teraz dobrze chodze’. ‘Tak – powiedział król – wiem o nim wszystko. Powiedz mu, eby wyjechał. Nie

chciałbym go wydalic. Jeeli dobrowolnie opusci kraj, zawsze moe wrócic. Gdyby został wydalony,

byłoby to niemoliwe’. Dziekuje Bogu, e nie zostałem wydalony, eskortowano mnie jedynie do granicy.

Zielonoswiatkowcy udali sie na policje, aby prosic o zezwolenie na odbycie wielkiego zgromadzenia w

parku w poniedziałek po Białej Niedzieli (rocznicy Piecdziesiatnicy). Otrzymali nastepujaca odpowiedz:

Jest tylko jeden powód, dla którego moglibysmy odmówic. Jeeli ten człowiek bedzie kładł rece na

chorych, bedziemy potrzebowali dodatkowo 30 policjantów dla utrzymania porzadku. Jeeli nam

przyrzeknie, e tego nie uczyni, oddamy park do dyspozycji.’

Na pytanie, zadane mi przez organizatorów, odpowiedziałem: ‘Przyrzeknijcie im w moim imieniu, e

spełnie to’. Wiedziałem, e Bóg nie jest ograniczony tym, czy połoe rece na wiernych, czy nie. Jeeli

Bóg z darem uzdrowienia jest obecny, wówczas kładzenie rak nie jest konieczne, gdy wiara jest tu

wielkim motorem działania. Gdy wierzymy w Boga, wszystkie sprawy sa łatwe.

Wierni zbudowali kazalnice, z której mogłem mówic do tysiecy ludzi. Modliłem sie: ‘Panie, Ty znasz

sytuacje. Ty zawsze znajdziesz własciwy sposób. Poka mi, co moge zrobic dla tych biednych,

potrzebujacych ludzi bez kładzenia rak. Poka mi to.’ Powiedziałem: ‘Wszyscy z was, którzy chca, aby

przepłyneła przez nich uzdrawiajaca moc Boa, niech podniosa reke’. Tysiace rak poszło w góre.

Zawołałem do Pana: ‘O Panie, poka mi!’ I On pokazał mi tak wyraznie, jak tylko to moliwe, e mam

wybrac jedna osobe z tłumu, te, która stoi na skale. Park ten bowiem był skalisty. Kazałem wszystkim z

wyjatkiem tej jednej osoby opuscic rece. Pózniej zwróciłem sie do niej z prosba, aby powiedziała

obecnym o swoich cierpieniach. Zaczeła opowiadac i okazało sie, e ma ona mnóstwo dotkliwych

dolegliwosci – od głowy do stóp. Była tak słaba, e gdyby nie usiadła lub nie połoyła sie, nie mogłaby

chodzic. Kazałem jej wysoko podniesc rece i zawołałem: ‘W imieniu Jezusa gromie szatana od głowy do

stóp i wierze, e Pan cie uwolni’. Och, jak ona skakała, wykrzykiwała i tanczyła z radosci!

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

38

Wtedy po raz pierwszy Pan objawił mi, jak błaha sprawa dla Niego jest uzdrawianie ludzi bez mojego

dotkniecia. Zwróciłem sie do chorych, aby kady sam połoył sobie rece na bolacym miejscu. Podczas

mojej modlitwy Pan ich uzdrowi. W tym dniu naliczylismy setki uzdrowionych bez mojego dotkniecia –

a setki zostało zbawionych. Nasz Bóg jest Bogiem o potenej mocy. Och, jak cudowne, jak chwalebne i

zachwycajace jest to, e wolno nam wejsc do Jego Królestwa Wiary i Potegi. Mamy wielkiego Boga.

Mamy cudownego Jezusa. Wierze w Ducha Swietego!”

10. TAJEMNICA DUCHOWEJ SIŁY

Wielu zapytuje: „Czy Smith Wigglesworth miał jakas duchowa tajemnice? Na czym polegała jego wielka

moc?” Były dwa główne czynniki działajace w jego yciu duchowym: zaufanie Duchowi Swietemu oraz

ufnosc i wiara w Słowo Boe. To były podstawy jego odwanych wystapien i niezawodnego działania.

Był prawdziwym meem Słowa, tak samo jak prawdziwym meem Ducha. Mawiał: „Biblioteki daja

napeczniałe głowy, napełnijcie je raczej słodka wonia miłosci Boej, która poprowadzi nas przez ycie i

ukae moc Pana”. Powiedział: „Wiara przychodzi przez słuchanie Słowa Boego, a nie przez czytanie

wyjasnien. Jest podstawa Słowa Boego. Duch Swiety, który jest natchnieniem Słowa, jest Duchem

prawdy. Jeeli przyjmiemy Słowo Boe w pokorze, wiara zbudzi sie w naszych sercach, wiara w ofiare

na Golgocie, w przelana za nas krew Jezusa, wiara, e wział na siebie nasze słabosci, cierpienia, e jest

naszym yciem codziennym. Słowo Boe jest ywe i pełne mocy. Jest skarbem, w którym znajdziecie

ycie wieczne. Jeeli odwaycie sie ufac temu cudownemu Panu ycia, znajdziecie w Nim wszystko,

czego wam potrzeba”.

Czesto mawiał: „Nigdy nie czytałem innej ksiaki oprócz Biblii”. Pewien krytyk, usłyszawszy te słowa,

pisał: „Jak to jest moliwe, eby człowiek, który mówi, e czytał jedynie Biblie, był w stanie napisac

ksiake? Widzimy przecie ogłoszenie dotyczace jego ksiaki „Ever Increasing Faith” (Zawsze

wzrastajaca wiara) w czasopismie „Pentecostal Evangel”. Odpisalismy temu krytykowi, e istotnie, Smith

Wigglesworth nie napisał tej ksiaki. Powstała ona w nastepujacy sposób. W 1923 roku, krótko po

powstaniu Centralnego Instytutu Biblijnego, Wigglesworth przybył do Springfield (USA). Codziennie w

godzinach porannych przemawiał do studentów, a kadego wieczoru do wielkiej rzeszy zgromadzonych

w Convention Hall. Kazania te spisalismy i ukazywały sie one w „Pentecostal Evangel”. Poniewa było

ich dostatecznie duo, zostały wydane w formie ksiaki. Smith Wigglesworth nie czytał tej ksiaki.

Jestesmy swiadomi zawartych w niej szorstkosci jezykowych, surowego stylu. Jednak Pan przyjał te

ksiake i uczynił ja błogosławienstwem dla zbawienia i ocalenia wielkiej rzeszy ludzi na całym swiecie.

Prorok Ezechiel otrzymał Słowo Panskie: „Otwórz swoje usta i zjedz, co ci podaje! A gdy spojrzałem, oto

reka była wyciagnieta do mnie, a w niej zwój ksiegi, I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Zjedz to, co masz

przed soba; zjedz ten zwój i idz, a mów do domu izraelskiego. A gdy otworzyłem usta, dał mi ten zwój do

zjedzenia, I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Nakarm swoje ciało i napełnij swoje wnetrznosci tym

zwojem, który ci daje! Wtedy zjadłem go, a on był w moich ustach słodki jak miód” (Ez 2,8-9; 3,1-3).

Wigglesworth nieprzerwanie spoywał te ksiegi. Stały sie one yciem jego wewnetrznej istoty tak, e

poszedł i pełen mocy i wiary mówił do tych, do których Bóg go posłał. Jego ziec, który czesto z nim

podróował, powiedział: „Wigglesworth był z gruntu człowiekiem Biblii. Nie uwaał sie nigdy za

kompletnie ubranego bez tej ksiegi w kieszeni. Nie tylko nosił ja przy sobie, lecz ustawicznie jej uywał.

W czasie, gdy inni pasaerowie w pociagu czytali powiesci lub gazety, on czytał Biblie. Tak samo w

czasie podróy morskich, jak i podczas wypoczynku nad morzem albo, gdy siedział na ulubionym

miejscu w parku koło domu – zawsze Nowy Testament był w jego rece. Nigdy nie wyszedł z przyjecia u

przyjaciół nie przeczytawszy uprzednio kilku wersetów Słowa Boego, a zwykle jego objasnienia były

lepsze ni jakakolwiek potrawa podana do stołu.

Jego stała rada dla młodych ludzi było: „Napełnij swoja głowe i serce Słowem Boym. Ucz sie na pamiec

wersetów z Biblii z nazwa ksiegi, rozdziału i wiersza tak, ebys mógł dokładnie przeczytac te miejsca w

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

39

kazaniach czy na zgromadzeniach otwartych. Jeeli to uczynisz, posiejesz w swoim sercu siew, któremu

Duch Boy pozwoli wschodzic. Od czasu do czasu przypomnij sobie, czegos sie nauczył na pamiec.

Musisz byc tak przesiakniety Słowem Boym, musisz byc tak nim napełniony, ebys sam był jak ywe

pismo, znane i czytane przez wszystkich ludzi. Wierzacy sa silni tylko wtedy, gdy mieszka w nich Słowo

Boe. Jest Ono duchem i yciem ludzi, którzy Je przyjmuja z wiara w pokorze, jest oywicielem dla

wszystkich, którzy uznaja Jego wielki wpływ. Znaj swoja Ksiege, przeywaj ja, wierz jej i słuchaj.

Zachowaj Słowo Boe w swoim sercu, zbawi Ono twoja dusze, oywi ciało i oswieci rozum. Słowo Boe

jest doskonałe i ostateczne, nieomylne, pewne i zawsze aktualne. Nasz stosunek do Niego musi cechowac

niekwestionowane posłuszenstwo. Jeeli jakas sprawa jest podana w Biblii, wówczas jest ona taka, jaka

jest. Nie trzeba sie ju o to modlic, tak naley ja przyjac i odpowiednio działac. Bezczynnosc wiary jest

jak złodziej, który kradnie błogosławienstwo. Wiara wzrasta przez działanie, przez wykorzystanie tego,

co posiadamy i umiemy. ycie twoje musi byc nieustannym przejsciem od wiary do wiary”.

Wigglesworth stale uczył, e Słowu Boemu naley okazywac bezwzgledne posłuszenstwo.

Niejednokrotnie przytaczał werset z Pisma Swietego: „Posłuszenstwo jest lepsze ni ofiara”. Dla niego

posłuszenstwo było normalnym owocem prawdziwej wiary. „Poniewa odwayłes sie wierzyc, działasz

w posłuszenstwie”.

Dla uzyskania czasu na czytanie Pisma Swietego, Wigglesworth czesto odchodził od tłumu. Czynił to

take po to, by sie skupic i w samotnosci łaczyc z Bogiem dla oywienia ducha. Zawarł znajomosc z

pewnym bardzo pobonym kaznodzieja, który swego czasu przybył do Anglii. Obecnosc Boga

promieniała z niego w niezwykłym stopniu. Jego kazania były proste i pozbawione wszelkiej przesady,

potrafił doprowadzic swoich słuchaczy do swiadomego łaczenia sie z Bogiem. Wiele gorliwych dusz

usiłowało sie dowiedziec tajemnicy jego mocy, jednak on nie chciał im tego objawic. Jednak po

modlitwie Pan pozwolił mu na objawienie tajemnicy głebi jego ycia duchowego tym, którzy o to pytali.

Powiedział: „Przed laty Duch Boy przemówił do mnie, byłem jednak zbyt zajety, aby usłyszec Jego

głos. On jednak czekał tak długo, dopóki nie zaczałem odchodzic w ustronne miejsce, gdy do mnie

mówił. W ten sposób mogłem usłyszec, co Pan miał mi do powiedzenia. Stało sie to podstawa mojego

ycia. Posłuchałem Jego głosu. Odtad – przy najlejszym tchnieniu Ducha – natychmiast zostawiam

wszystkich i wszystko, aby przebywac w Jego obecnosci, słuchac Jego Słowa i zastosowac sie do Niego.”

Wigglesworth wział sobie za wzór zwyczaj tego błogosławionego brata i ze Słowem Boym w reku

potrafił byc „w inny sposób zajety”, sam na sam z Bogiem, chocia nieraz bywał otoczony tłumem ludzi

czy towarzystwem. Jego tajemnica była nasladownictwem, lecz obecnie jest dostepna kademu

oddanemu Bogu słudze.

Pewnego dnia podróujac pociagiem, spotkał kobiete z córka, które nagle zachorowały. Wtedy

powiedział im, e w torbie podrónej ma lekarstwo na kade zmartwienie, które nawet w najgorszych

przypadkach nie zawiodło. Rzeczywiscie tak było, o ile zostały spełnione odpowiednie warunki. Mówił

tak duo o tym, co miał w swojej torbie, e poprosiły o dawke tego cudownego, uniwersalnego leku.

Wtedy otworzył torbe, wyjał z niej Biblie i odczytał nastepujacy fragment: „Ja jestem Pan, który cie

leczy”. Wigglesworth pomodlił sie, aby kobiety uwierzyły w tego cudownego Uzdrowiciela. Po krótkiej

chwili obie oswiadczyły, e sa uzdrowione.

W miescie Cardiff w Południowej Walii modlił sie o pewna kobiete, która została zupełnie uzdrowiona.

Przyszła na nastepne zgromadzenie i poswiadczyła z wielka radoscia, co Pan dla niej uczynił.

Powiedziała, e chciałaby te prawde, tak skuteczna dla niej, rozszerzac i prosiła Wiggleswortha o kilka

rozpraw na ten temat. Odpowiedział: „Najlepszymi traktatami o uzdrowieniu, jakie znam, sa Ewangelie

Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Sa one pełne wydarzen wskazujacych moc i działanie Jezusa

Chrystusa. On jest ten sam wczoraj, dzis i na wieki. Nie moecie miec nic lepszego”.

Kiedy modlił sie o chorego młodego człowieka młodzieniec ów powiedział: „Bracie, chciałbym miec

obietnice, na której mógłbym bazowac”. Wigglesworth połoył swoja Biblie na podłodze i rozkazał:

Wiec stan na tym”. Uczynił to, a Wigglesworth wyjasnił: „Teraz stoisz na całym stosie obietnic Boych.

Wierz kadej z nich”.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

40

Duch Swiety odgrywał w przeyciach i nauczaniu Wiggleswortha stale pewna role. Chrzest

zielonoswiatkowy, który przyjał w 1907 roku, rozpoczał nowy okres w jego yciu. Odtad zdał sie

całkowicie na Ducha Swietego w kadym okresie i sposobie słuby. Starał sie yc w Duchu i przez Niego

byc prowadzonym. Dar jezyków był dla niego nieoceniona wartoscia i wiele razy dziennie wznosiło sie

jego serce w miłosci i uwielbieniu do Boga, nie w splamionych jezykach tej ziemi, lecz w podanym przez

Ducha Swietego jezyku miłosci, którym Bóg łaskawie go obdarował. Doswiadczył tego, e modlitwa

innymi jezykami była zawsze zródłem duchowego wzniesienia. W swoim yciu stosował sie do

wskazówki zawartej w Pismie: „(...) najmilsi, budujcie siebie samych w oparciu o najswietsza wiare

wasza i módlcie sie w Duchu Swietym” (Judy 20). Praktykował take inna zasade: „W kadej modlitwie i

prosbie zanoscie o kadym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z cała wytrwałoscia i błaganiem za

wszystkich swietych” (Efez 6,18).

James Salter mówi o jego sposobie wygłaszania kazan: „Jake czesto, mówiac obrazowo, budował ołtarz

Boy i przygotowywał wszystko ku ofierze. Pózniej Bóg zsyłał ogien, który trawił ofiare i tym sposobem

spełniały sie jego starania”.

Wigglesworth wnikliwie badał Pismo Swiete i nieustannie modlił sie o to, aby stac sie „doswiadczonym

sługa Boga”, który nie potrzebuje wstydzic sie swego dzieła i który by prawidłowo dzielił Słowa prawdy.

Jednak to tchnienie Boga, namaszczenie z nieba, osoba i moc Ducha Swietego, uczyniły go tym, kim był.

Wiedział o tym i zazdrosnie strzegł tego powierzonego depozytu. Słyszelismy jego słowa: „Jestem

niczym bez Ducha Swietego”. I zapewne tak było w istocie.

Inna tajemnica jego siły było to, e stale był wiedziony litoscia. Wiedział, e zródłem najwspanialszych

cudów Chrystusa była litosc i miłosc. Łzy lały sie jego oczu, gdy widział napietnowane grzechem dusze i

zniszczone przez chorobe ciała. Płonał w swej gorliwosci, aby zburzyc dzieło szatana, stale atakował,

usiłujac w czynieniu dobra dorównac swojemu Mistrzowi: „(...) uzdrawiajac wszystkich opanowanych

przez diabła” (Dzieje 10,38).

Człowiek, który znał go bardzo dobrze, pisał o nim: „Gdy przyszła poczta i nadszedł czas otwierania

listów, musielismy wszyscy bez wzgledu na to, co robilismy, zostawic wszystko i zajac sie tym

obowiazkiem. Kady z domowników musiał brac udział w modlitwach i kłasc rece na chusteczki, które

były wysyłane do chorych. Traktowano je tak, jakby piszacy był osobiscie obecny. Do kadej prosby

ustosunkowywano sie oddzielnie i rzetelnie. Tysiace wdziecznych ludzi na całym swiecie składało

swiadectwo prawdzie o cudownych skutkach tego dzieła miłosierdzia.

Pewnego dnia poczta doreczyła mu bardzo długi list kobiety, która była powanie chora. Zawierał on

wiele szczegółów dotyczacych Boego uzdrowienia i był dowodem, e wszystko, co o tym przedmiocie

wiedziec mona, wiedziała. Czytał ten list kilkakrotnie, podał mi go mówiac: „Co o tym sadzisz?”.

Przeczytał go jeszcze raz i napisał pod tym listem: „Wierz swojemu własnemu listowi, połó go na swe

własne ciało, tak jakby był namaszczona chusteczka, a bedziesz uzdrowiona”. List posłał jej z powrotem.

Wkrótce otrzymał wiadomosc, e kobieta ta została całkowicie uzdrowiona”.

11. PROWOKATOR

Jest taki pociag, który codziennie jezdzi z Chicago do Kalifornii i nosi nazwe „Prowokator”. To zaiste

dobry przydomek dla Smitha Wiggleswortha.

Czesto zaczynał swoje kazanie rzucajac wyzwanie: „Czy jestes gotów? Do czego? Gotów, aby wierzyc

Bogu! Gotów zobaczyc, co Bóg dla ciebie przygotował! Gotów do podjecia sie dzieła przewidzianego dla

ciebie w planach Boych!”

Jesli chodzi o niego samego, był gotowy o kadej porze.

Apostoł Paweł przesłał list do siedziby cesarskiej w Rzymie, oswiadczajac: „Jestem gotów do

zwiastowania wam ewangelii, wam, którzy take jestescie w Rzymie” (Rz 1,15). Pewnego dnia

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

41

Wigglesworth odbył podró do Rzymu, gotów do wygłoszenia tam kazania. Na ulicy spotkał włoskiego

brata, który kiedys słuchał kazania Wiggleswortha w Kalifornii. Człowiek ten zaprowadził go do

rzymskich braci zielonoswiatkowców. Radoscia Smitha było to, e mógł słuyc Chrystusowi własnie tam.

Pózniej razem z córka i zieciem zwiedzili miasto z zamiarem odbycia kilku szczególnych spotkan.

Pewnego dnia postanowił zwiedzic katakumby. Na przewodnika wyznaczono im młodego kapłana,

mówiacego po angielsku. Kady otrzymał gruba, woskowa swiece do oswietlenia podziemnej drogi.

Kapłan – zdawało sie – zapomniał o reszcie towarzystwa i szczególnej zainteresował sie Smithem

Wigglesworthem, na którym katakumby zrobiły olbrzymie wraenie. Kapłan powiedział do niego

kilkakrotnie: „Z pana byłby dobry katolik. Powinien pan byc katolikiem”. Za kadym razem otrzymywał

odpowiedz: „Jestem katolikiem, ale nie wyznania rzymskokatolickiego”.

Kapłan kontynuował rozmowe z Wigglesworthem a do czasu, gdy trzeba było wyjsc po schodach na

góre i opuscic katakumby. Teraz Wigglesworth, wykorzystujac okazje, powiedział do kapłana: „Byłby

pan dobrym chrzescijaninem, gdyby pan był zbawiony. Niech pan tu zaraz ukleknie, a ja bede prosił

Boga, by pana zbawił”. Kapłan był wstrzasniety, łzy napłyneły mu do oczu, uklakł. Wigglesworth połoył

reke na jego głowie i modlił sie arliwie o zbawienie jego duszy. Kapłan goraco całował rece

Wiggleswortha, długo i serdecznie, go sciskał.

Któregos dnia pewien człowiek, który miał opinie wielkodusznego, zgromadził w Cardiff (Walia) dua

grupe wybitnych przywódców chrzescijanskich. Tematem tej konferencji były jednosc i zgoda, a

szczególny nacisk połoono na koniecznosc poddania sie Duchowi Swietemu i osobistego uswiecenia.

Jak to jest zwyczajem na wielu takich spotkaniach, tak i tu mówcy próbowali podejsc do tematu ogólnie,

uywajac słów, z których adne nie było na tyle kategoryczne, aby zranic czyjes uczucia. Wydawało sie,

e wszystko bardzo dobrze sie układa i organizator spotkania promieniał zadowoleniem. Jednak jednego

człowieka w tym wielkim zgromadzeniu przesladowała mysl: „Wszyscy obecni tu ludzie traca najlepsze

dobro, jakie Bóg dla nich przygotował. Czy wobec tego wolno mi nadal milczec? Czy nie naley im

powiedziec, e istnieje poteny chrzest w Duchu Swietym dla kadego z nich, taki, jaki otrzymali

uczniowie Pana w dniu Piecdziesiatnicy?”

Człowiek ten, a był nim nasz odwany Wigglesworth, spowodował niemałe poruszenie, gdy wstał, zdjał

marynarke, wystapił do przodu i z estrady rzucił im swoje wyzwanie: „Gdybym miał to wszystko, co wy

teraz posiadacie, zanim otrzymałem „to cos” – to co wtedy dostałem? I co miałem, zanim posiadłem to,

co wy macie?”

I ciagnał dalej: „Zostałem – gdy miałem osiem lat – zbawiony wsród metodystów. Pózniej zostałem

konfirmowany przez biskupa anglikanskiego. Nastepnie naleałem do baptystów. Podstawe nauki

biblijnej otrzymałem wsród „Braci Otwartych”. Maszerowałem pod sztandarem krwi i ognia Armii

Zbawienia i uczyłem sie pozyskiwac dusze na wolnych zgromadzeniach. Otrzymałem drugie

błogosławienstwo uswiecenia i czystosci serca pod kierunkiem Readera Harrisa i Ligi

Zielonoswiatkowej. Domagałem sie daru Ducha Swietego czekajac pełen wiary dziesiec dni na Pana. W

1907 roku w Sunderland, gdy kleczałem przed Bogiem, dostapiłem przeycia opisanego w Dziejach

Apostolskich 2,4. Duch Swiety zstapił na mnie i mówiłem nowymi jezykami – jak niegdys zebrani w

Wieczerniku. Ten fakt sprawił, e doswiadczenie moje było poza dyskusja, lecz w zgodnosci ze swietym

Słowem Boym. Bóg dał mi Ducha Swietego tak, jak to uczynił na samym poczatku. Pragne zgody,

zjednoczenia i jednosci, lecz tylko na drodze Boej. W Dziejach Apostolskich mówienie nowymi

jezykami było uzewnetrznieniem zstapienia Ducha Swietego. Nie wierze, eby Bóg zmienił swoje

metody”.

Gmach napełniła napieta atmosfera i przewodniczacy szybko zakonczył konferencje. Jednak Smith

Wigglesworth ju rzucił swoje wyzwanie. Czuł, e swiadectwo zielonoswiatkowe jest godne, by za nie

reczyc i e tak jak zawsze, staczał dobry bój, bój o uznanie wzniosłosci swiadectwa wiernych

zielonoswiatkowców. Czuł, e ich dziedzictwo nie moe byc zamienione na miske soczewicy. Wtedy, jak

zawsze odwanie, stwierdził, e pełnemu chrztowi zielonoswiatkowemu w Duchu niezmiennie

towarzyszy mówienie jezykami wymawianymi według Ducha.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

42

Wigglesworth nieprzerwanie rzucał wyzwanie: „yj w gotowosci. Jesli nadejdzie okazja, a ty dopiero

bedziesz sie musiał przygotowac, ju bedziesz spózniony. Okazja nie czeka, nawet gdy sie modlisz. Nie

masz sie dopiero przygotowywac, lecz masz yc stale w gotowosci”.

Podczas pierwszych odwiedzin Stanów Zjednoczonych, usłyszał o zgromadzeniu obozowym, które

odbywało sie w Cazadero, w Kalifornii, i chciał wziac w nim udział. Kiedy tam przybylismy, powiedział

bratu i siostrze Montgomery, organizatorom tego zgromadzenia, kim jest. Pierwszego wieczoru, po

przemówieniach kilku kaznodziejów, brat przewodniczacy popatrzył krytycznie na Wiggleswortha i

powiedział: „Teraz kolej na pana, czy jest pan gotowy?” Wigglesworth usmiechnał sie i odpowiedział:

Zawsze”. Zdjał marynarke, wszedł na estrade i nie mówiac długo, porwał słuchaczy tego wielkiego

zgromadzenia swoim jedynym i niezrównanym oredziem. Poczawszy od tego dnia proszono go, aby

przez pozostałe trzy tygodnie trwania zgromadzenia obozowego przemawiał codziennie rano i

wieczorem. yczenia takie wyrazili inni zaproszeni mówcy: „Człowiek ten głosi wyjatkowe oredzie

wiary, chcemy go słuchac”. Po tym spotkaniu Wigglesworth otrzymywał zaproszenie za zaproszeniem,

aby przybył i działał w wielu miastach Kalifornii.

Smith Wigglesworth miał zwyczaj wzywania swoich słuchaczy słowami: „Wszyscy, którzy wierza w

modlitwe, niech podniosa jedna reke. Wszyscy, którzy wierza w głosna modlitwe, niech podniosa obie

rece. Teraz niech kady powstanie i uczyni to. Osiagnijcie to, czego yczy sobie wasze serce!” Metoda ta

spotykała sie na poczatku z mieszanymi uczuciami. Niektórzy tolerowali ja, inni jawnie sprzeciwiali sie.

Na ogół jednak ludzie byli posłuszni i osiagali wielki poytek. W konserwatywnej Anglii nierzadko

ganiono jego sposób postepowania. On jednak był przekonany, e działa zgodnie z wierzacymi

pierwszego zboru, którzy społecznie podnosili głos do Pana. Mawiał wtedy: „To podnoszenie rak nie jest

niczym nowym, nie jest czyms, co wynalazł Wigglesworth. Znajdujemy to w pierwszej ksiedze Biblii.

Czynił to Abraham. A w ostatniej ksiedze Biblii czytamy o aniołach, którzy to równie czynia. Mojesz,

Aaron, Dawid, Jeremiasz, Ezechiel – wszyscy. Był to znak wygrywania lub przegrywania bitwy, kiedy

Mojesz podnosił rece do Boga, walczac przeciw Amelekitom. W liscie do Hebrajczyków czytamy:

Osłabłe rece wyprostujcie’. W Psalmie 134 psalmista nakazuje wszystkim sługom Panskim: ‘Podnoscie

rece swoje ku swiatyni i uwielbiajcie Pana!’ Paweł daje temu wyraz w Pierwszym liscie do Tymoteusza

2,8, gdzie pisze: ‘Chce tedy, aby sie meowie modlili na kadym miejscu, wznoszac czyste rece bez

gniewu i bez swaru’. W ksiedze Nehemiasza mamy przykład: ‘(...) I błogosławił Ezdrasz Panu, Bogu

wielkiemu, a wszystek lud odpowiadał: Amen! Amen! podnoszac rece swoje; a nachyliwszy głowy,

kłaniali sie Panu twarza ku ziemi’. Widzicie wiec, e spokojnie moemy zrobic krok naprzód i mimo to

jeszcze bedziemy biblijni”.

Wigglesworth czesto konczył swoje zgromadzenia przemawiajac do obecnych nastepujaco: „A wiec – kto

z was chciałby byc bliej Boga? Kto chciałby otrzymac szczególne błogosławienstwo? Niech kady,

który jest łaknacy, łaknacy Boga, wstanie. Kady, kto traktuje te prawde powanie, niech wystapi do

przodu. Jesli zrobisz tylko jeden krok, bedzie wiadomo, e tak te myslisz. Jesli przyjdziesz do przodu,

bedziemy sie z toba modlic i Bóg spotka sie z toba”. Ludzie szli tłumnie do przodu. Zachecał ich: „Kto

podniesie z wiara swoje rece do Boga, aby Go o cos prosic? Teraz dziekujcie Bogu za to. Teraz poproscie

Boga jeszcze raz o cokolwiek. Teraz dziekujcie Bogu”. To cwiczenie wiary dało odpowiedz setkom ludzi,

wielu zostało ochrzczonych w Duchu, gdy podnosili rece i głosy do Boga.

W tych spotkaniach kierował sie stanowczoscia i zwiezłoscia, co ludziom w jednej chwili pozwoliło

osiagnac wiecej, ni niektórzy kaznodzieje osiagneli w ciagu lat. Uczył ich, e prawdziwa wiara daje

autentyczne przeycia i jasno okresla postawe wierzacego. Pokazywał słuchaczom, jak pomimo

przeszkód i trudnosci szybko i skutecznie moga osiagnac swój cel i uzyskac spełnienie prosby wyraonej

w modlitwie.

Jego nauki udzielone poszukujacym były zazwyczaj jasne i zwiezłe: „Proscie o to, czego potrzebujecie,

wierzcie, przyjmijcie od Boga i podziekujcie Mu za to”. „Jeeli prosiliscie Boga siedem razy o to samo,

to szesc razy czyniliscie to bez wiary” – była to jedna z jego czestych wypowiedzi. Jakkolwiek byscie sie

czuli lub pragneli czuc – wiedzcie, e uczucia sa zawodne. Niewidomy Izaak dotykał Jakuba, a mimo to

został oszukany. Wiara jest lepsza ni czucie. Jeeli macie wiare, wtedy macie wszystkie uczucia i

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

43

odczucia, jakich mona doznac. Gdy kobieta z krwotokiem dotkneła z wiara skraja Jego szat, wtedy

doznała wielu uczuc. W całym ciele czuła, e została uzdrowiona i pozbyła sie swojego utrapienia”.

Chocia ycie Wiggleswortha było połaczeniem nieustannej modlitwy i wysławiania Pana, a kady czyn i

kade słowo – aktem uwielbienia, to jednak nie rezygnował z postu i modlitwy. Nie ustawał w

cwiczeniach duchowych. Zachecał swoich słuchaczy, eby yli całkowicie ufajac Bogu, aby zawsze byli

gotowi i by adne niespodziewane zdarzenia ich nie zaskoczyły. Dla niego słowo Chrystusa: „Tylko

wierz!” znaczyło oczywiscie „tylko wierzyc!”. Według niego inne metody zblienia sie do Boga i

otrzymania darów od Niego były drugorzedne. Jednak mimo to szczerze doceniał fakt, e jego owocna

posługa była stale wspierana przez wielu ludzi, którzy oddali sie słubie modlitwy. We wszystkich

swoich listach do nich prosił o dalsze trwanie w modlitwie i dalsze wspieranie jego działalnosci.

Kaznodzieja nie musi mówic swoim słuchaczom tego, co mysli, lecz to, co wie, a myslenie pozostawic

im” – zwykł mówic. Niewatpliwie zawsze, gdy zaczynał wygłaszac kazanie, zmuszał wielu ludzi do

myslenia. Nie zawsze udawało mu sie w sposób zrozumiały przekazac słuchaczom zastosowanie przez

niego słów Biblii. Dlatego bywały przypadki, e został posadzony o głoszenie nauk, które mogły byc

kwestionowane. Uywane przez niego słowo „smiertelnosc” doprowadzało niektórych chrzescijan do

przekonania, e Wigglesworth naucza teorii, i nie istnieje koniecznosc umierania. Faktycznie obroncy tej

tezy nie mieli adnego mocniejszego argumentu ni ten, i Wigglesworth twierdzi, e według Rzymian

(8,11) jest moliwe, by zmartwychwstałe ycie Chrystusa było ju teraz w naszym smiertelnym ciele. A

przecie wtedy jego organizm był w takim stanie, e a za dobrze wiedział, i „zewnetrzny” człowiek

umiera. Prawdopodobnie mówił zbyt skrótowo i dlatego nie był własciwie rozumiany.

Mona było zauwayc, e jego ukazanie sie w jakims zgromadzeniu wprowadzało zwykle nowe

elementy. Jakby poziom temperatury duchowej podnosił sie, a pomieszczenie napełniała atmosfera

oczekiwania na cos odmiennego ni zazwyczaj. Mawiał: „Kady moe byc niezwykły, lecz człowiek

napełniony Duchem Swietym musi byc nadzwyczajny”. Ludzie patrzyli na niego oczekujac czegos

nowego, czegos niezwykłego – i zazwyczaj sie nie rozczarowali.

Wigglesworth stale mówił o mocy wiary w Boga. Mawiał: „Strach spoglada na siebie, ale wiara wzrasta”.

Wiara nigdy nie chybia swego celu. Jesli ciebie tak pozostawie, jak cie zastałem, to nie jestem

posłancem Boym. Nie jestem tutaj dla twojej rozrywki, lecz aby doprowadzic ciebie do takiego stanu,

bys mógł smiac sie z rzeczy niemoliwych, abys wierzył i widział dobroc Pana na tej ziemi”. „Ludzie

wielkiej wiary maja zawsze dobre wiesci”. „Jestem zadowolony z niezadowolenia, które sie nie konczy,

dopóki nie zostanie całkowicie usuniete. Musimy wyzbyc sie mierzenia wszystkiego nasza miara,

poniewa Boa miara jest o wiele wieksza ni nasza – jest to miara niezmierzona”.

Ulubione wypowiedzi Wiggleswortha:

Zbyt wielu z nas yje na nizinie odkupienia. Czy nie moesz usłyszec głosów wołajacych ciebie na

wyyny łaski Boej? Chodzenie po górach jest pełne przygód! Daleje z doliny w góre! Wzgórza

Hebronu sa przed nami! Zbadajmy nasze dziedzictwo w niebianskich miejscach, do którego nie

roscilismy dotad praw! Badz napełniony Duchem Swietym! Innymi słowy: Badz napełniony Duchem

Swietym i tak nim przesiakniety, eby kada nitka w tkaninie twojego ycia przyjeła wymagane

zabarwienie Ducha. Jesli sie pózniej z toba zle obejda i zostaniesz przycisniety do sciany, wtedy

wszystko, co z ciebie wycieknie, bedzie Jezusowa natura.

Słudzy Piecdziesiatnicy – Duchem napełnieni słudzy – wszyscy oni szukaja miejsca słuby i nie dbaja o

to, czy jest to miejsce zaszczytne. Podaaja raczej za cieka praca, anieli za uznaniem. A jesli sa lubiani

przez najwysze władze swego stowarzyszenia (Koscioła – przyp. red.), wtedy istnieje

niebezpieczenstwo, e nie beda pragnac niczego wiecej.

Powinnismy wiecej staran przyłoyc do wzbogacania i uszlachetniania charakteru, anieli do zdobycia

rozgłosu. Popularnosc moe byc prawie kadego dnia kupiona za byle piosenke i zostac sprzedana za

wróble, lecz szlachetny charakter jest wynikiem długoletniego Boego wychowania i karnosci.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

44

Nie na ubóstwo cierpia chrzescijanie, lecz na chorobe skapstwa i samolubstwa. Z tego powodu – podczas

gdy posiadaja wystarczajaco duo na oszczedzanie dla siebie, swoich dzieci i na swoje przyjemnosci –

nie starcza im serca na ofiarnosc dla chwały Boej i dla dobra swoich bliznich.

Za duo ludzi spedza całe ycie jedynie na zdobyciu srodków utrzymania. Jest to mały, niski, doczesny

cel, który przeszkadza rozwojowi duchowemu i go osłabia.

Przeniknac ze smierci do ycia to królewskie, sprawiedliwe i swiete przeznaczenie kadego człowieka.

Jeden yje w ciasnym, podobnym do wiezienia zakresie swego „ja”, drugi w takim zakresie, który tylko

wówczas byłby ograniczony, gdyby nieskonczonosc i wiecznosc miały granice.

Małe dusze rozkoszuja sie szukaniem błedów, ale wielkie doceniaja wartosc kadej duszy. Ludzie

przecietni nie znacza wiele. Tylko ludzie o wielkim sercu sa najbardziej pozytywni. Pomagaja nam yc i

czynia nasze ycie bogatszym. Potrafia wydobyc z nas wszystko, co najlepsze dzieki temu, e

opromieniaja nasze ycie swoim szacunkiem.

Patrz, aby zawsze cie napełniało ycie; sprawnosc zewnetrzna zniknie, jesli wewnetrzne siły nie zostana

odnowione.

Wiele naszych widowiskowych organizacji zielonoswiatkowych jest niczym wiecej, jak wspaniała

prónoscia. Bywaja natomiast spokojne i skromne wspólnoty wyjatkowo dobrze obdarzone Boa chwała.

Dotknelismy dopiero zewnetrznego zakresu wielkiego strumienia ycia w Duchu; tam – w nietknietym

Królestwie Boej miłosci – ukryte cuda, tam – czekaja nowe scieki, które dzieki tropikalnej bujnosci

zbawiajacej łaski maja byc tak dostepne jak próg własnego domu.

Badz napełniony Duchem Swietym! Innymi słowy: badz „naładowany” Duchem Swietym, tak

napełniony, eby na nic innego nie zostało ju miejsca. Co jest zaleta takiego ycia? Moemy odczuwac i

spostrzegac tylko to, co dosiega centralnego zakresu swiadomosci. Jesli nie wpuscimy zła do srodka, do

wewnatrz, zniszczymy jego jadowitosc. Jesli wiec nasza swiadomosc jest napełniona obecnoscia chwały

Boej, nie bedzie nawet miejsca dla atakujacych błedów niszczycielskiej krytyki czy gorzkiego

rozczarowania. Nie bedziesz sie tym zajmował, gdy nie znajduje to w tobie miejsca.

Nikt nie moe mówic o zwyciestwie nad pokusa, jesli tego nie przeył. Wszystkie zwyciestwa bywaja

zdobyczne, zdobywane w walkach.

Musisz kadego dnia wzniesc sie na wyszy poziom. Musisz zaprzec sie samego siebie, aby isc z Bogiem

naprzód. Musisz odrzucac wszystko, co nie jest czyste i swiete. Bóg chce, aby twoje serce było czyste.

Bóg chce, abys usilnie pragnał uswiecenia siebie.

To nastapi, jeeli bedziemy wierzyc, e to sie zdarzy.

Słowo Boe nie wyda owocu, jeeli nie jest połaczone z wiara słuchajacego.

Bóg chce, ebys był całkowicie napełniony Duchem tak, aby twoje ycie stało sie chwała ku czci Pana.

Najwiekszym dziełem, jakie Chrystus zwiastował, było słuenie. Gdy dojdziemy do tego, e usługujemy

z czystej miłosci, reka Boskiego Mistrza spocznie na nas i nie zgrzeszymy wiecej.

Lojalnosc wobec Boga zobowiazuje nas do baczenia, aby aden rozdzwiek nie wkradł sie do organizmu

Koscioła.

Dwie rzeczy uwolnia cie od siebie samego, abys posiadł wielkie obietnice Boe. Jedna jest czystosc, a

druga wiara, która coraz bardziej bedzie przepojona czystoscia.

Bóg nie ma miejsca dla człowieka, który oglada sie wstecz, wstecznie mysli i wstecznie postepuje.

Słowo Boe nie jest po to, aby sie nad nim modlono. Słowo Boe jest po to, aby je przyjac i stosowac sie

do niego.

Tam, gdzie jest zgoda, jest zawsze błogosławienstwo. „Jednomyslnie” – jest znakiem kluczowym do

zwyciestwa. Zwaaj na to, eby nigdy nie przeszło przez twoje wargi cos, co mogłoby zakłócic jednosc.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

45

yj raczej tak, ebys mógł kademu pomóc, kadego podniesc na duchu, kadego doprowadzic do

doskonałej harmonii.

Nie bój sie zwrócic do Pana z prosba, gdy Bóg na wysokosci jest zawsze gotów do odpowiedzi.

Zawsze bedziesz poraony przygnebieniem, jesli yjesz tylko swoimi uczuciami. Pamietaj o tym, e Bóg

w Chrystusie wyniósł nas daleko ponad wszystkie rzeczy. On mówi: Wszystko jest wasze. Jestesmy

Boymi dziedzicami i współdziedzicami Jezusa Chrystusa.

***

Pewnej niedzieli Smith Wigglesworth znalazł sie w obcym miescie. Kiedy szukał miejsca modlitwy,

dostał sie do domu zgromadzen kwakrów. Usiadł spokojnie, tak samo jak oni. Po pewnym czasie

doswiadczył tego samego, co psalmista: „Kiedy rozmyslałem, palił sie ogien, pózniej mówiłem jezykiem

moim”. Jego dusza płoneła, gdy opuscił własnie poranna godzine modlitwy Armii Zbawienia i płynny

ogien wylewał sie z jego warg. Na koncu zgromadzenia przełoeni otoczyli go wykrzykujac: „Jake

szybko zostajesz pobudzony przez Ducha! Co jest twoja tajemnica? Prosimy, powiedz nam”. Odpowiedz

jego była nieco prostacka, co zdziwiło pytajacych. „Chetnie odpowiem! Widzicie, to jest tak. Jesli Duch

mnie nie pobudzi, to ja Go pobudze”. Był to niewatpliwie niezgrabny sposób wyraania sie, jednak czesto

słyszelismy go mówiacego: „Gdy zaczynam mówic zwyczajnie, ale robie to z wiara, zawsze na przeciw

wychodzi Duch Boy i oswieca mnie tak, e chocia zaczałem mówic tylko zwyczajnie, kontynuuje

nadzwyczajnie w Duchu”.

O Wigglesworthcie mona powiedziec, e był jedyny w swoi rodzaju, oryginalny i nie pozwalajacy sie

ograniczac. Był zbyt rzetelny i zbyt przejrzysty, aby mona go było podrobic. Bywali tacy, którzy

próbowali przyswoic sobie jego innowacje, jednak doswiadczali, e próby te były tak nie przystajace do

nich, jak zbroja Saula dla Dawida, tak nieuyteczne, jak laska Elizeusza dla Giezego i tak oczywiste, jak

to dramatyczne przeycie siedmiu synów arcykapłana Scewy, którzy próbowali w imieniu Jezusa,

głoszonego przez Pawła, wyganiac demony.

12. WOLNY OD CHCIWOSCI

Niech ycie wasze bedzie wolne od chciwosci, poprzestancie na tym, co posiadacie” – tak napisano w

liscie do Hebrajczyków 13,15. Wigglesworth wierzył i stosował sie do tego fragmentu Pisma tak, jak

starał sie wierzyc i stosowac do kadego innego Słowa Pisma Swietego.

Kiedys był gosciem pewnego znanego milionera w Londynie. Wczesnym rankiem udali sie na

przechadzke do Hyde Parku. Wigglesworth zauwaył: „Bracie, nie mam adnej troski na swiecie. Jestem

tak szczesliwy, jak ptaki, i równie wolny”. A przecie w miał w kieszeni listy z domu, których tresc

napełniłaby wiekszosc ludzi zgryzota i niepokojem.

Co mówisz? Powtórz to jeszcze raz” – poprosił milioner. Uczynił to, a jego przyjaciel powiedział:

Dałbym wszystko, co posiadam, aby móc te tak powiedziec”. Gdyby Wigglesworth tylko wspomniał

temu człowiekowi o swoich wielkich kłopotach finansowych, otrzymałby tyle pieniedzy, ile by tylko

potrzebował. Ten zamony człowiek uwaałby za zaszczyt móc pokryc wszystkie palace potrzeby

wymienione w listach. Jednake podobanie sie Bogu i osobista wolnosc były zdaniem Wiggleswortha o

wiele wiecej warte, ni pozostawanie w zalenosci finansowej od kogokolwiek.

Nie przyjmuj podarków, gdy podarek zaslepia madrych i przekreca słowo sprawiedliwego” – jest

powiedziane w Pismie, które Wigglesworth znał na pamiec. Do konca ycia pozostał niesplamiony w

sprawach pienienych i mógł szczerze powiedziec: „Srebra i złota nie poadałem”. Potrafił zamknac

swoje usta, zapieczetowac rece, usmiechac sie do publicznosci i równoczesnie nosic brzemie, pod którym

ugiełyby sie plecy olbrzyma. Miał zwyczaj składac wszystko przed Bogiem i błagac tak długo, a

przyszło spełnienie prosby i mógł zaspokoic wszystkie potrzeby.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

46

Jesli jakikolwiek zbór prosił go na kampanie ewangelizacyjna, to jednym z jego warunków było, aby w

czasie kampanii urzadzono jedna lub kilka zbiórek na cele misyjne. Nigdy nie prosił o nic dla siebie

samego, lecz potrafił prosic dla tych, którzy w dalekich krajach głosili ewangelie. Kiedys powiedział

nam: „Chciałbym byc sfotografowany w chwili wypisywania czeku dla misji, bo wtedy wygladam

szczesliwie”.

W czasie jednej z kampanii wcisnieto mu do reki czek opiewajacy na znaczna sume. Wtedy zasiegnał

opinii o dawcy tego daru. Zapewniono go, e osoba, która dała te pieniadze, jest zamona i e ten dar nie

zawiera adnych warunków. Wigglesworth wysłał te pieniadze do pewnego zwiazku misyjnego. Pózniej

dowiedział sie, e w yciu ofiarodawcy zaszły zmiany, których nie mógłby pochwalic. Wtedy ratami

odesłał temu człowiekowi cała sume.

Nienawidził ekstrawagancji i marnotrawstwa. W latach wojny, gdy dochody były małe, a wydatki due i

ceny szybko szły w góre, czyniono madrze, nie zaznajamiajac go ze sprawami gospodarstwa domowego.

Gdyby na przykład dowiedział sie, ile kosztowało jedzenie na stole, a cena wydawałaby mu sie zbyt

wygórowana, mogło sie zdarzyc, e by go nie tknał. W stosunku do siebie samego był bardzo skapy. Lecz

w stosunku do innych, szczególnie jesli pracowali dla Boga, był hojny. Nigdy nie był skapy w

wydawaniu pieniedzy, stał jednak na stanowisku, e pieniadze nie maja nami rzadzic, lecz tylko nam

słuyc. Mawiał: „Madry człowiek nie wyda ostatniego grosza. Tak czyni głupiec i potem ebrze”.

Pod koniec pewnej wielkiej kampanii ewangelizacyjnej otrzymał jako ofiare znaczna sume pieniedzy.

Wtedy poznał dwóch misjonarzy dunskich, którzy bardzo potrzebowali pieniedzy, aby dojechac do

miejsca swego przeznaczenia. Dowiedziawszy sie o tym, Wigglesworth wreczył im otrzymany czek,

stanowiacy wynagrodzenie za miesiac ciekiej pracy. Tak postepował bardzo czesto.

Przez wiele lat poswiecał wszystkie dochody ze sprzeday swojej ksiaki „Zawsze wzrastajaca wiara” dla

pracy misyjnej i misjonarzy w wielu krajach. Otrzymywał zewszad listy z prosbami o pomoc i jeeli to

było w jego mocy, pomagał.

Bywali te tacy, którzy naduywali jego szczodrosci. Pewnego razu Wigglesworth udał sie znowu w

podró do Australii i Nowej Zelandii. Przejedajac przez Stany Zjednoczone, zawarł umowy na odbycie

tam kampanii ewangelizacyjnej w drodze powrotnej. Bóg pobłogosławił cudownie w Nowej Zelandii,

Duch Boy zstapił na wiernych, cały kraj był poruszony. Przebudzenie osiagneło własnie swój punkt

kulminacyjny, gdy nadszedł czas wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, zgodnie z zawartymi

porozumieniami. Wigglesworth próbował tłumaczyc swoim kontrahentom w Ameryce, e w obliczu

wielkich błogosławienstw Boych, nie moe dotrzymac umówionych terminów. Telegramy szły tam i z

powrotem. Ostatecznie przerwał swoja prace i pojechał tam. Trzy tygodnie trwała podró. Zbór, który tak

obstawał przy dotrzymaniu terminu, obiecał nie tylko zapłacic za droge powrotna, lecz take ofiarowac

mu danine za jednomiesieczna kampanie. Podczas trwajacych tam zgromadzen, ludzie składali hojne

ofiary. Ponadto sprzedawano stenogramy kazan Wiggleswortha. Zebrano take wysokie datki na budowe

nowej szkoły biblijnej. I własnie wtedy kierownictwo zboru zwróciło sie do niego z prosba o zrzeczenie

sie kwoty obiecanej na podró powrotna! Wigglesworth tłumaczył im, e w tej chwili bardzo potrzebuje

pieniedzy, poniewa na ich adanie opuscił Nowa Zelandie w chwili najwiekszego powodzenia.

Ostatecznie uległ presji i zwolnił ich z dotrzymywania obietnic. Biorac pod uwage strone finansowa,

opuscił to miasto uboszy ni przyjechał. Był jednak bogatszy w doswiadczenie.

Wigglesworth usługiwał w pewnej miejscowosci przez trzy miesiace. Poniewa i tu skutki jego pracy

były owocne, pastor tego zboru chciał go za wszelka cene zatrzymac. Wymienił nawet ogromna sume za

dalsze pełnienie słuby w tym zborze. Mimo to Wigglesworth powiedział: „Uczyniłem wszystko, czego

Bóg adał ode mnie w tym miejscu. Nawet wszystkie pieniadze tego swiata nie sa w stanie mnie teraz

zatrzymac! Zgromadz starszych zboru! Bede sie jeszcze raz o nich modlił, a potem was poegnam”.

Bracia stali ze łzami w oczach i prosili go o zmiana powzietej decyzji. On jednak pozostał przy swoim

postanowieniu. Pomodlił sie z nimi i o nich i opuscił ich mówiac: „Mam w sobie spokój Boy, który nie

jest do kupienia za pieniadze. Mam usmiech nieba i to jest warte wiecej ni miliony dolarów. Bóg

pobłogosławił moje dzieło, a tego nie moge oddac za całe złoto swiata. Przebywanie chocia jedna

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

47

minute pod namaszczeniem Boga jest cenniejsze ni całe swiaty. Dobra wola Pana spoczywajaca nad

moja głowa i sercem jest bezcennym skarbem. Czy mógłbym to wszystko porzucic za ziemskie złoto?

Nigdy! Przenigdy!”

Wigglesworth miał wielu bogatych przyjaciół w rónych czesciach swiata; jednak nie był ich

niewolnikiem – nie uzaleniał sie od nich. Gdyby był chciwy, to mógłby stac sie bogatym człowiekiem.

Jednak kierował sie słowami Pisma (2 Królewska 5,26), gdy Elizeusz powiedział do swego sługi: „Czy to

była odpowiednia pora przyjmowac pieniadze...”.

Przychodziły do niego oferty w rodzaju: Pewien piwowar, milioner, miał chora one. Najlepsi specjalisci

nie mogli jej pomóc. Słyszał on o Wigglesworthcie. Zwrócił sie wiec do niego z prosba, aby nie szczedził

czasu ani pieniedzy i jak najpredzej przybył z pomoca. Nie uczynił tego. Inni, np. rodzice, których dzieci

były niedorozwiniete umysłowo, byli gotowi płacic kada cene za ich wyleczenie. Ludzie bogaci,

rozpustni, fizycznie zrujnowani szukali jego pomocy. Telegrafowali i pisali do niego: „Przyjdz, przylec –

pieniadze nie odgrywaja roli”. Wigglesworth był głuchy na podobne wezwania, gdy chciał działac

zgodnie z wola Boa. Jeeli byc czystym oznacza byc biednym, to on taki był.

Chocia Wigglesworth znał wartosc pieniedzy, nie były one jednak najwaniejsze, gdy układał swoje

plany, podróe i kampanie. Wiedział, e jesli pierwsze miejsce przyznaje sie Bogu, wówczas do Jego

dyspozycji stoja wszystkie zródła.

Zawsze zachował w sercu słowa: „A dobroczynnosci i udzielania nie zapominajcie, albowiem takie ofiary

podobaja sie Bogu” (Hebrajczyków 13,16). W 1923 roku w czasie pobytu w miescie Springfield,

Missouri, zatrzymał sie w moim (tj. piszacego te słowa) domu. W owym czasie nie powodziło sie nam

dobrze. Od razu wział moja one i mnie do miasta, kupił nowe ubranie i kapelusz, na jej wyprawe. Jakos

musiał zauwayc, e moje ubranie było bardzo znoszone. Był tak tym głeboko poruszony, e dwojgu

ludziom, których kochał, mógł udzielic pomocy, a odszedł na bok, aby obecni nie widzieli, jak ociera łzy

napływajace do oczu.

Wigglesworth wykorzystywał kada okazje, aby pobudzac ludzi do dobroczynnosci, do dobrowolnych

ofiar. Zdarzyło sie to w czasie pewnej konferencji w Londynie. Wstał i powiedział: „Dzisiaj mam

urodziny. Wiem, e mnie lubicie i chcielibyscie dac mi prezent urodzinowy. Wy, miłe siostry, macie o

wiele za duo szat i nie potrzebujecie przez pewien czas kupowac nowych; wy bracia podobnie. Wiec

teraz zbierzemy ofiare dla misjonarzy na całym swiecie. Niech to bedzie prawdziwa ofiara urodzinowa ku

Boej czci”. Rzeczywiscie, zebrali bardzo wielka ofiare. Dla Wiggleswortha dawanie było zawsze

bardziej błogosławione anieli otrzymywanie, dlatego praktykował sztuke odkładania skarbów w niebie.

Po jego smierci napisał jeden z przyjaciół z Melbourne (Australia): „Nigdy nie zapomne pierwszej

konferencji wiary w Sunderland w roku 1908. Zbierano ofiare misyjna. Kiedy podano, e zebrano 70

funtów, niektórzy klaskali. Lecz Wigglesworth był rozczarowany, gdy jemu ta ofiara wydawała sie za

mała. Wstał i powiedział ze łzami: „Doznalismy Piecdziesiatnicy... i tylko 70 funtów? Mniej wiecej 26 lat

temu byłem na konferencji w Bradford i wtedy zbiórka misyjna wyniosła około 1200 funtów (6000

dolarów). Nastepnego dnia zebrano 1350 funtów.

13. WIELKI BÓJ WIARY

W drugiej ksiedze Samuela 23,8-10 mamy krótki przeglad czynów trzech najwaleczniejszych rycerzy

Dawida. Joszeb dzielnie rzucił sie z włócznia na 800 walczacych, których zgładził. Eleazar wyszydzał

Filistynów i walczył mieczem, a jego reka zmeczyła sie i zdretwiała. W wyniku tych działan Izrael

odniósł wielkie zwyciestwo, które przyniosło im wielkie korzysci. Szamma obronił olbrzymie połacie

pola zasiane soczewica. Dzieki jego odwadze i nieustepliwosci atakujacy Filistynowie zostali pobici i Pan

dał wielkie zwyciestwo. Podobnie jak ci trzej, nasz Wigglesworth prowadził wspaniały bój wiary.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

48

Na czesto zadawane pytanie: „Jak moemy osiagnac wielka wiare?”, odpowiadał: „Wielka wiara jest

wynikiem wielkich walk. Wielkie swiadectwa sa nastepstwem przejscia przez wielkie próby. Wielkie

triumfy sa wynikiem wielkich doswiadczen”.

Jest wielu ludzi, którzy zaprzeczaja prawdzie, e Jezus Chrystus dzis jeszcze uzdrawia chorych. Lecz

Wigglesworth opierał swoje postepowanie na prawdzie, e Chrystus zawsze jest ten sam i e Pan, który

sie nie zmienia, wcia jeszcze do kadego chorego i potrzebujacego mówi: „Jam Pan, twój lekarz” (2 Moj

15,26). Jeden z jego przyjaciół, Thomas Myerscough, powiedział: „Ten, kto ma osobiste doznanie, nie

jest na łasce człowieka, który ma jedynie argument”. Jeeli chodzi o Boe uzdrowienia, Wigglesworth

stał niewzruszenie na podstawie trwalszej ni skała, gdy było nia jego wieloletnie osobiste

doswiadczenie. Widział, jak cudowne uzdrowienie płyneło od Pana ku tysiacom, którym usługiwał.

Musiał przejsc przez wiele prób, które Pan na niego zesłał, lecz Wigglesworth czesto mawiał: „Bóg

niejednokrotnie posłał swoje parowe walce na mnie i przygniatał mnie, jednak nie zostawił mnie nigdy

powalonego na ziemi”.

Na poczatku tej ksiaki opowiedzielismy, jak Bóg uratował go od zapalenia wyrostka robaczkowego,

powstałego w wyniku uderzenia piescia w brzuch przez młodego człowieka, który pózniej wyprosił

uzdrowienie dla umierajacego. Opowiedzielismy take o uwolnieniu go od długotrwałego, powanego

cierpienia na hemoroidy. Przy tej sposobnosci Pan dał mu słowa z Pisma: „Od dni Jana Chrzciciela,

Królestwo Boe gwałt cierpi, a gwałtownicy porywaja je” (Mateusz 11,12). Zrozumiał to jako wezwanie

do cwiczenia nieustepliwej, gwałtownej wiary ze swej strony, w celu przezwycieenia słabosci swego

ciała. W tym czasie dosłownie szturmował tron łaski i wział Królestwo Niebios przemoca. W

pózniejszych dniach jego modlitwa o ludzi zniewalanych przez złe duchy była nacechowana swieta

gwałtownoscia. Wtedy starał sie wypełnic warunki postu okreslone w ksiedze Izajasza 58: „(...) rozwia

zwiazki niezbonosci, rozwia brzemiona ciekie i wolno pusc skruszonych”. Jego postawa nie była

nigdy taka, jak u dziecka głaszczacego kota, lecz raczej u meczyzny, który wydziera łup z paszczy

smoka.

W ostatnim okresie swojego ycia Wigglesworth musiał przejsc przez trzy straszne próby, dotyczacego

jego zdrowia. Pierwsza miała miejsce 15 lat przed smiercia. Przezwycieył ja dzieki niezwykłej sile wiary

i niebywałemu hartowi ducha. Wigglesworth udał sie do znajomego lekarza, który mu powiedział: „Panie

Wigglesworth, otrzymałem zdjecia rentgenowskie, z których wynika, e pana stan jest bardzo powany.

Zauwaone kamienie nerkowe sa w stadium postepujacym. Jesli zastosuje sie pan do mojej rady, to jak

najpredzej podda sie pan operacji. Jedynie to moe uratowac pana od przeciagajacej sie i bolesnej

choroby. Te kamienie moga take stac sie przyczyna smierci. Jeeli pan pozwoli, zatelefonuje do szpitala

i zamówie łóko dla pana”.

Patrzac na zatroskana twarz lekarza, odpowiedział: „Doktorze, Bóg, który stworzył to ciało, moe je

take uzdrowic. Dopóki yje, aden nó nie moe je dotknac”. „A co bedzie z kamieniami?” – zapytał

lekarz. „Bóg sobie z nimi poradzi” – odpowiedział. Lekarz mówił: „Jesli On to kiedykolwiek uczyni,

chciałbym o tym wiedziec”. „Dowie sie pan” – odpowiedział Wigglesworth opuszczajac gabinet przyjec.

Dzien i noc cierpiał wsród wzmagajacych sie bolesci. W odpowiednim miejscu postawiono naczynie do

jego dyspozycji. Któregos dnia miał niezwykle bolesne ataki. Jego córka, która opróniała to naczynie,

zauwayła na dnie gruby, szary osad. Była w nim pewna substancja podobna do łupiny orzecha.

Oczywiscie wydalenie takiego kamienia musiało wywoływac meczace bóle. Kiedy mu to pokazano,

zauwaył: „To jest poczatek konca. Pan operował”. To był dopiero poczatek, a koniec był jeszcze daleko.

Musiało minac wiele lat najwyszej meki, zanim wydalił ostatni kamien.

Gdy pokazał lekarzowi, co z niego wyszło, ten przyznał, e to był cud, i zdołał wydalic z nerek taka

zawartosc. Dla tych, którzy byli swiadkami jego straszliwej walki, było to wstrzasajacym przeyciem.

Mimo swojego cierpienia nie ustawał w posługiwaniu, lecz wytrwale je kontynuował.

Pewnego dnia postanowił udac sie w podró na wyspe Man, gdzie chciał sie modlic o kilku chorych. Była

to daleka droga, trzy godziny jazdy pociagiem i kilka godzin eglugi statkiem przy zimowej pogodzie. Po

przybyciu na wyspe spotkała go pewna pielegniarka, która była z nim spokrewniona, i błagała go, aby

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

49

natychmiast kładł sie do łóka i obłoył butelkami z goraca woda, gdy jest bardzo chory. Lecz on został

na wyspie tak długo, a skonczył swoja słube uzdrawiania. a chorzy zostali uwolnieni od dolegliwosci.

Sam strasznie cierpiał, gdy w tym samym czasie kamienie nerkowe przesuwały sie w dół. W drodze

powrotnej stracił tak duo krwi, e jego policzki mocno zbladły i aby go rozgrzac trzeba go było otulic

kołdrami.

Nastepnie w towarzystwie swego ziecia pojechał ze spózniona ju wizyta do Szwecji i Norwegii. Cierpiał

bardzo. Cała noc tarzał sie w bólu, niekiedy po podłodze, aby wydalic przemieszczajace sie kamienie.

Mimo to dwa razy dziennie pełnił swoja słube. Posługa przy chorych była nadzwyczaj ucialiwa,

szczególnie w wielkim zborze „Filadelfia” w Sztokholmie. Pewnego dnia po zakonczeniu wieczornego

naboenstwa Lewi Pethrus, tamtejszy pastor, oswiadczył, e modliło sie przeszło 800 ludzi. Gdy

usługiwał chorym w imieniu Jezusa Chrystusa, działy sie cuda uzdrowienia i chocia on w tym czasie

cierpiał bardziej ni ci ludzie, o których sie modlił, nie otrzymał adnej pomocy dla siebie. Doprawdy

mona powiedziec, e usługiwał w słabosci ciała.

W Szwajcarii przeszedł przez zbory jak pochodnia. W wyniku jego działalnosci nastapiło wielkie

duchowe odrodzenie, dusze zostały zbawione i wielu ludzi uzdrowionych. Wielkie sale napełniały sie

wiernymi, ludzie zostali pobłogosławieni. Niewiele osób wiedziało o strasznej próbie, jakiej w tym czasie

on sam był poddany. Panował jednak nad słaboscia ciała i trwał na stanowisku niewzruszenie jak skała.

Podczas pobytu w Ameryce, Wigglesworth modlił sie o tysiace ludzi. Tłumy wypełniały najwieksze sale.

Niestety nadal bardzo cierpiał. Jego ziec i córka czesto musieli zostawiac go w łóku. Jednak zanim sami

rozpoczeli naboenstwo, wstawał, szedł do koscioła, wygłaszał kazanie i modlił sie o chorych, a potem

wracał do łóka. Jesli usługiwał w zgromadzeniu, to znosił te meczarnie tak długo, jak tylko mógł

wytrzymac. Gdy ból był szczególnie ostry, szybko opuszczał podium, chwileczke odpoczywał w ukryciu

i za chwile wracał na miejsce, aby kontynuowac posługe.

James Salter swiadczy: „Poniewa czesto w podróy razem bylismy przez dłuszy czas, a take

dzielilismy z nim pokój, dziwilismy sie nieraz jego nadzwyczajnej gorliwosci w słueniu chorym i

ogromnej litosci w stosunku do nich, mimo nekajacych go nieustannych bólów. Nie pamietam, aby

kiedykolwiek w tym okresie opuscił zgromadzenie, chyba jedynie wtedy, kiedy inny kaznodzieja musiał

wygłosic kazanie. Znajac go jak chyba nikt inny i bedac z nim razem w rónych warunkach, znałem take

jego tajemnice. Miałem wtedy dosyc okazji, aby ocenic go fizycznie i duchowo. Nie mogłem jednak

znalezc odpowiedzi na pytanie, czy cieka walka, która prowadził przez wiele dni i lat, była moliwa

dlatego, e miał elazna odpornosc fizyczna i stalowa wole. Z obserwacji wiem, e cechy te czesto

szybko znikaja pod wpływem o wiele lejszych cierpien. Lecz on zniósł te meki w swiadomosci, e

słuyły one Boemu celowi i triumfował w nich i nad nimi.

Miał szklana butelke, w której przechowywał wydalone przez siebie kamienie. W koncu było ich kilkaset.

Po tym ciekim doswiadczeniu z ostatnich lat był bardziej utwierdzony w przekonaniu o swojej,

wypróbowanej w ogniu wierze ni kiedykolwiek. Jego ufnosc w Boga była odrodzona i niezachwiana.

Chciał upodobnic sie do Hioba, tj. do kogos, w kim Bóg triumfował nad szatanem. Jego ufnosc podczas

całego okresu choroby wyraona była w słowach Hioba: „Gdy On zna droge moja; Gdyby mnie

wypróbował, wyszedłbym czysty jak złoto. Moja noga trzymała sie mocno jego sladu; jego droga

szedłem i z niej nie zbaczałem” (23,10.11).

W 1937 roku Wigglesworth odwiedził południe Afryki. Czesto wspominał, e była to najtrudniejsza,

najbardziej meczaca podró całego ycia. Nie czuł sie ju dobrze opuszczajac Anglie i wsiadł na statek

majac silne bolesci. Prawie przez cała podró morska bardzo cierpiał na artretyzm, który czasami

usztywniał jego nogi i czynił chodzenie nadzwyczaj bolesnym. Mimo to Bóg obficie pobłogosławił

odbyte kampanie, a skutki jego słuby ratujacej dusze i uzdrawiajacej ciała jeszcze dzisiaj stoja przed

naszymi oczami.

Pewien człowiek, który na skutek przeczytania ksiaki Wiggleswortha pt. „Zawsze wzrastajaca wiara”

odniósł wielkie korzysci duchowe, kupił przestronny samochód i woził go podczas jego pobytu na

południu Afryki. Ziec i córka towarzyszyli mu w tej podróy. Pewnego wieczoru, po szczególnie ciekim

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

50

posługiwaniu, zamknał drzwi sypialni i ujawnił bratu Salterowi, e nabawił sie ciekiej przepukliny.

Sadził, e powstało to przez wsiadanie i wysiadanie z auta. Moliwe, e to take przyczyniło sie w

pewien sposób, jednak podczas swojej posługi zeskoczył z kilku wysokich podestów, co dla 78-letniego

człowieka było niewatpliwie niebezpieczne. Mimo to nie przerwał podróy, a o jego dolegliwosciach

wiedział tylko ziec. W tej podróy zgromadzenia odbywały sie w duych salach. Jechał tysiace mil po

złych i niebezpiecznych drogach, wygłaszał kazania, modlił sie o chorych, czarnych i białych, jadł

potrawy, do których nie był przyzwyczajony, pocił sie w arze słonecznym i nigdy sie nie oszczedzał. Tu

ujawniła sie jeszcze jedna tajemnica, która znał tylko Bóg i on.

Jesienia 1944 roku znowu nawiedziła go cieka choroba. Miał wtedy 85 lat Zazwyczaj spedzał czas

siedzac na ławce w parku, który znajdował sie w pobliu jego mieszkania. Gdy wrócił do domu

zauwaono, e jego twarz była mocno zniekształcona i e jedna połowa ciała była czesciowo

sparaliowana. Usmiechał sie, lecz nie mógł mówic. Dano mu jesc i zaprowadzono do łóka. Przez

pozostała czesc dnia nie był całkiem przytomny. Wieczorem syn sprowadził lekarza. Był to ten sam

lekarz, który swego czasu radził mu przeprowadzenie operacji. Jednak Wigglesworth prosił, eby

zostawiono go samego. Lekarz stwierdził udar słoneczny i sadził, e pacjent jest bardzo chory. Jednak po

dwóch dniach Wigglesworth przyszedł do siebie. Wzmocnił sie, wstał, upadł dwa razy, chwiał sie, ale

chodził. Jego najblisi pielegnowali go pieczołowicie przez cała zime. Na poczatku nastepnego roku

doznał nadzwyczajnego wzmocnienia ducha i ciała. Zaczał znowu prowadzic korespondencje i jak

dawniej wychodził z domu. W tym czasie Pan pobudził go słowem: „A jesli Duch tego, który Jezusa

wzbudził z martwych, mieszka w was, ten tedy, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, oywi i

wasze smiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was” (Rzymian 8,11). Jego listy i mowy

były pełne tej tresci. Był odmłodzony i do publicznej wiadomosci przekazał pisemne swiadectwo swego

uzdrowienia. W czasie Wielkanocy znów zajał swoje miejsce przewodniczacego konferencji prestonskiej.

Ledwie sie mógł doczekac, a odspiewane zostana piesni na zgromadzeniu inauguracyjnym – tak bardzo

chciał złoyc swoje swiadectwo. Trescia wszystkich kazan były w dalszym ciagu słowa z listu do

Rzymian (8,11). Znów mona było usłyszec jego stara wypowiedz: „Wiec nie wiem, e mam ciało”. W

tym stanie duchowego i cielesnego blasku pozostał a do zgonu. Przeył 87 lat.

Jak opowiada jeden z jego przyjaciół, kilkanascie lat wstecz powiedział na pewnej konferencji, e prosi

Boga o dalsze pietnascie lat ycia. Pan darował mu je a do ostatniego tygodnia. Były to lata, w których

odwiedził kraje Europy, Afryki południowej i Stany Zjednoczone. Bóg potwierdził tam swoje Słowo

towarzyszacymi znakami i cudami.

14. YCIE W RADOSCI

Smith Wigglesworth mawiał czesto: „Nikt nie ma wiecej z ycia ni ja. Mam wiecej z jednej minuty ni

inni z jednego miesiaca”.

W swoich przyjemnosciach i radosciach przypominał duego chłopca. Lubił włóczyc sie po lasach, znał

wszystkie ptaki swojej rodzinnej krainy i odróniał ich głosy. Kiedy pewnego dnia jego najstarszy syn

powiedział: „Tato, znalezlismy młoda kukułke niedaleko stad, wprost przy drodze”, to zaraz chciał tam

isc, aby ja zobaczyc. Jake był wzruszony, gdy obserwował, jak mała ptaszyna przy najcichszym nawet

pisku otwierała dzióbek. To było dla niego wyjasnienie słów Psalmu 81,11: „Otwórz usta twoje, a

napełnie je”.

Wykrzykiwał z radosci, gdy ogladał kwiaty, lilie, fiołki, róe i gozdziki lub wrzosy w swojej ojczyznie.

James Salter opowiada o dniu, który spedzili razem na wsi. „Po długim spacerze doszlismy do krainy

wspaniałych bagien. Jak okiem siegnac – widac było tylko purpurowo kwitnacy wrzos, pokrywajacy ich

powierzchnie. Słonce swieciło pełnym blaskiem. Ptaki spiewały. Powietrze było jak balsam.

Wigglesworth – jak to zwykle czynił – podniósł ramiona, odrzucił barki w tył i wykrzykiwał z radosci:

To jest cud, to jest ycie i zdrowie!” Starszy człowiek, który własnie przechodził, zatrzymał sie

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

51

zdziwiony. Gdy Wigglesworth go spostrzegł, powiedział do niego: „Co za wspaniałe miejsce, co za

spokój! Z pewnoscia ludzie tu nie umieraja!” Rozsmieszyła go odpowiedz starego człowieka, który

powiedział z przymrueniem oka: „Tylko raz, panie, tylko raz”.

Cichy szum strumyka wydawał sie mu łagodnym spiewem. „Chciałbym przez cała noc przebywac tutaj!”

wykrzyknał. Zachowywał sie jak chłopiec, chwytał pstragi i ogladał je, spiewał i głosno radował sie z

ptakami idac z nimi w zawody, bo wykrzykiwał trele ze skowronkami albo szamotał sie z królikami.

Dni wakacyjne były dniami swietymi. Zapewne pozwolił sobie wtedy na pewien wypoczynek, lecz nie

zaniechał nigdy ukochanego zajecia. Take w tych dniach pozyskiwał dusze dla Pana. Kiedy jego ona i

on byli jeszcze młodzi, zrobili wycieczke rowerowa poprzez Szkocje. W jednym z miast natrafili na

odbywajace sie tzw. zgromadzenie placowe. Była to bardzo dobra sposobnosc dla Polly. Przyłaczyła sie

zaraz do zgromadzenia, wystapiła do przodu i wygłosiła krótkie przemówienie. Burmistrz miasta

dowiedziawszy sie, e jest ewangelistka, urzadził dla niej specjalny „tydzien zgromadzen”. Wieczory

spedzali na błogosławionej słubie zbawiania dusz. W dzien chodzili po górach, a Wigglesworth

korzystał z okazji i zdobył najwysze szczyty. Nawet schodzac po zboczach potrafił, zanim wrócił do

domu, przyprowadzic trzy dusze do Pana.

Wigglesworth szczególnie lubił północna Walie. Nawet ju w podeszłym wieku wchodził jeszcze na

szczyt góry Snowdon i z zachwytem ogladał wschód słonca. Zdobycie tej góry było sztuka take dla

młodych ludzi, jest to bowiem najwyszy szczyt Walii. Pewnego razu razem z córka postanowił spedzic

wakacje w północnej Walii. Było to w okresie odrodzenia religijnego Walii w 1905 roku. Kiedys zetknał

sie z wielkim tłumem, szukajacym poza miastem miejsca dla swojego zgromadzenia, gdy sale były za

małe. Spiewali, modlili sie i składali swiadectwa. Zgromadzenia te nie miały adnego konkretnego

przywódcy. Kady wielbił Pana jak umiał. Takie zgromadzenia wydawały sie nie miec poczatku ani

konca.

Wigglesworth cieszył sie atmosfera swietosci panujaca na tym spotkaniu, lecz potem powiedział do córki:

Teraz cos zjemy. Pójdziemy ta scieka, ju ona nas gdzies zaprowadzi”. Tak doszli na podwórze

wiejskiej zagrody. Wiesniaczka wyszła im na przeciw. Powiedział do niej: „Mamy cos do jedzenia, lecz

daj nam sie napic!” Wiesniaczka usprawiedliwiała sie ze swojego wygladu i nieporzadku dookoła.

Powiedziała, e bedzie w domu krótko, gdy prawie cały czas w tych dniach spedza na zgromadzeniach.

Przyszła tylko nakarmic i wydoic krowy. O jedzenie mało sie troszczy. Przygotowała im herbate.

Wigglesworth spytał: „Czy pani jest zbawiona?” „Nie – odpowiedziała – nie na sposób Evana Robertsa,

gdy jestem metodystka”. „Dobrze – odpowiedział Wigglesworth. – Moe pani zostac zbawiona jedynie

na sposób Pana Jezusa, przez wiare w Niego”. Otworzywszy Nowy Testament (Rzymian 10,9) przeczytał

jej głosno: „Bo jesli ustami swoimi wyznasz, e Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, e Bóg

wzbudził Go z martwych, zbawiony bedziesz”. „Tak mona byc zbawionym i na nowo sie narodzic” –

wyjasnił. Cieszył sie z całego serca, e doprowadził te kobiete do Jezusa.

Razem z córka opuscili północna Walie statkiem i udali sie do Liverpoolu. Oboje nie posiadali sie z

radosci, e pozyskali dwie dusze dla Zbawiciela.

Podczas pobytu w Kalifornii lubił zwiedzac Park Narodowy Yosemite Valley. Co wieczór przy udziale

tysiecy ludzi urzadzano tam ognisko. Dokładnie o godzinie 21.00 rozlegał sie głos wołajacy: „Spusccie

ogien!” Wtedy z wysokosci ponad 300 m zrzucano drewno palace sie jasnym płomieniem, co było

podobne do ognistego wodospadu. Take przy takich okazjach Wigglesworth głosił ewangelie. Kiedy

rozlegało sie wykrzykniete jego donosnym głosem „Alleluja!”, brzmiało ono echem przez cała długa

doline i wywierało ogromne wraenie na obecnych. Ten widok spadajacego ognia poruszył do głebi jego

dusze zielonoswiatkowca i nigdy tego nie zapomniał.

Innym razem był obecny na imprezie, podczas której wykonano mistrzowski utwór muzyczny Georga

Friedricha Händla „Mesjasz”. Oratorium to osiagneło swój punkt kulminacyjny owym wspaniałym

Hallelujah!”, na co obecni powstali z miejsc. Kiedy chór zamilkł, Wigglesworth potenym głosem

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

52

wykrzyknał „Hallelujah!”, co wstrzasneło zgromadzonymi. Sprawozdawca, który wspomniał o tym w

prasie, napisał miedzy innymi: „Takiego mocnego głosu w yciu nie słyszałem”.

Radosc, jaka czerpał z przyjaciół, pieknych miejscowosci i widoków, była niezmierzona. Podróujac

przez wiele krajów, nie omieszkał obejrzec najwspanialszych rzeczy godnych zobaczenia. Dwie z nich

były zawsze dla niego ogromnym natchnieniem duchowym: wodospad Niagara i wodospad Trummelbach

w Szwajcarii. Kiedy patrzył na spadajace potene strumienie wody, miał zwyczaj ze łzami w oczach

błagac Pana: „Boe mój, Boe mój, tak jak tym strumieniom, pozwól swojemu Słowu spłynac ze mnie

jak szeroka rzeka wody ycia”. Zazwyczaj po zwiedzeniu Niagary udawał sie do Nowego Jorku na

zakonczenie kampanii w Ameryce i niezmiennie słuchaczom opisywał otrzymane przy wodospadzie

błogosławienstwo.

Na widok tych majestatycznych dzieł stworzonych przez Boga, jego dusza była w zachwycie i uniesieniu,

wielbił i chwalił Stwórce. Widziałem, jak plasał z nadmiaru radosci, jak z podniesionymi rekami radował

sie w Panu, gdy równoczesnie łzy płyneły mu z oczu. Lubił pózniej mówic: „Bracie, módlmy sie!”

Chciał, aby kade miejsce stało sie Betlejem, a wszyscy ludzie wspólnota wielbiacych Pana.

Radosc yła w nim do konca jego dni. Zwykł mówic: „Niczego nie ałuje i nie ma na swiecie niczego, do

czego miałbym jeszcze raz powrócic”. Nadszedł dzien jego urodzin i zbliało sie Boe Narodzenie.

Zapytany, co yczy sobie w podarunku, odpowiadał: „Nie ma nic na swiecie, czego bym sobie yczył.

Mam wszystko, czego potrzebuje”.

Wiernie wykonywał obowiazki sługi Chrystusa, nie opuscił adnego punktu programu, ył jak pochodnia

ku chwale Pana i poruszał sie zgodnie z wola Boa tak, aby mógł wejsc do nieba jak załadowany po

brzegi statek do swojego portu. On, po prostu, „zakonczył swój rejs”.

Jak zazdrosnie strzegł wiary, która głosił i praktykował! Był zdania, e lepiej umierac w ufnosci anieli

yc w zwatpieniu. Nigdy nie aprobował takich swiadectw o uzdrowieniu chorego, w którym Bóg, lekarze,

technicy medyczni i inni mieli podzielic sie zasługami. Pod tym wzgledem jednoczył sie duchem z

wydarzeniem na Górze Przemienienia, gdzie trzej uczniowie chcieli rozstawic trzy namioty – dla Jezusa i

Jego dwóch rozmówców, zapominajac o sobie. Wtedy rozległ sie głos z obłoku: „To jest Syn mój

umiłowany... Jego słuchajcie”. Obejrzeli sie i widzieli tylko Jezusa i siebie.

Z wielka gorliwoscia zabiegał o to, aby tylko Bóg odbierał uwielbienie i chwałe. Dla Niego zachowywał

wiare w swoja spójnosc z Nim. ył jakby pod promieniami aprobujacego usmiechu swego Pana i wzorem

dla niego była postawa Hioba, który mówił: „Chocia On mnie zabija, mimo tego mam zaufanie do

Niego”, a take postawa trzech Hebrajczyków, którzy mówili do Nabuchodonozora: „Nie jestesmy w

stanie dac ci odpowiedzi w tej sprawie. Jeeli tak jest, nasz Bóg, któremu słuymy, jest w mocy uwolnic

nas z płomieni kotła. On take uwolni nas z twojej reki, królu. Lecz jesli tego nie zrobi, wiedz o tym,

królu, e nie bedziemy słuyc twoim bogom ani nie złoymy pokłonu złotemu obrazowi, który tu

postawiłes”. Woleli zginac w płomieniach anieli yc w niewoli. Jedno z jego haseł brzmiało: „Jeeli

chcesz byc ukoronowany sprawiedliwoscia, zachowaj swoja wiare”.

Dwa razy w yciu spotkało go wielkie nieszczescie. Jednym z nich była smierc ukochanej ony w roku

1913. Słuyła Panu do ostatniego tchnienia. Stało sie to wtedy, gdy wracała z misji na Bowland Street w

Bradford. Serce przestało bic. Tego wieczoru Smith Wigglesworth był w drodze do Szkocji. Ta smutna

wiesc dotarła do niego na krótko przed odjazdem pociagu. Natychmiast wrócił do domu. Oznajmił nam,

ze jej duch przebywa ju z Panem. Na krótko odzyskała przytomnosc. Pan przemówił do jego serca:

Nadszedł czas, ze chce ja wziac do siebie do domu”. Tak wiec, chocia jego serce łamało sie z bólu,

zwolnił najblisza osobe, która przez całe ycie kochał, aby mogła odejsc i przebywac z Chrystusem.

Pózniej odnieslismy wraenie, ze mimo smutku, jego słuba od tego momentu nabrała wiecej subtelnosci

i cechował ja nowy przypływ sił duchowych.

W roku 1915 odszedł do Pana jego najmłodszy syn. Smierc ta zostawiła w jego sercu głeboka rane. Z

listów, które pisał ju po smierci syna, wynika jednak, e wszedł na droge głebszego uswiecenia i nowej,

bardziej rozległej i jeszcze bardziej wraliwej słuby dla Pana i Mistrza.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

53

15. PEŁNE ZIARNO W KŁOSIE

Dobrze! A jak ona sie czuje?” Smith Wigglesworth czesto zadawał to pytanie. Słowa te były typowe dla

niego, czym ujawniał swoja swoje zainteresowanie ludzka słaboscia i współczuciem dla cierpiacych. Tym

razem jednak pytanie to zadał po raz ostatni. Były to ostatnie słowa, jakie Smith Wigglesworth

powiedział przed smiercia. A było to tak.

Kilka tygodni wczesniej odwiedził pewna bardzo chora kobiete w Wakefield. Od lat cierpiała na raka, jej

ciało było zniszczone i miewała dojmujace bóle. Z obiektywnego punktu widzenia przypadek ten był

beznadziejny. Podczas posługiwania jej przez Wiggleswortha i modlitwy o nia, zareagowała. Przejawiła

sie moc Pana, chora wstała z łóka i obeszła pokój z podniesionymi rekami. Zdawało sie wtedy, e Bóg ja

uzdrowił. Wigglesworth modlac sie przy niej przepełniony był błogosławienstwem Boym. Po jego

powrocie do Bradford córka jej napisała: „Dom był pełen niezwykłej atmosfery bliskosci Boga.

Naboenstwo było wspaniałe.” Wigglesworth modlił sie: „Panie, Ty wiesz, e nigdy nie odwracalismy sie

od Twojego Słowa, nawet na chwile. Twoje Słowo zawsze nam wystarczało. Ty wiesz, Panie, e nigdy

nie watpilismy w Twoje Słowo. Ty jestes uzdrowicielem, wyzwolicielem i wszystkim, czego nam

potrzeba”. Była to serdeczna, skromna, prawie dziecinna modlitwa.

Wkrótce po tym wydarzeniu udał sie z wizyta do pastora tej kobiety, Wilfreda Richardsona, który w tym

czasie został zabrany do szpitala. Uznano, e konieczna jest operacja. Gdy sciskali sie serdecznie, łzy

przyjazni i miłosci ukazały sie w ich oczach. „Co na to powiedza ludzie? – zawołał chory. – Co ja

powiem ludziom? Ja, który ponad 30 lat głosiłem prawde o Boym uzdrowieniu, a teraz sam jestem w

szpitalu i czeka mnie operacja?”

Mimo serdecznych rad, słów pociechy i pokrzepienia Wiggleswortha, pastor w dalszym ciagu robił sobie

zarzuty. „Nigdy sobie nie wybacze, nigdy!” Moliwe, e takie nastawienie do sprawy przyczyniło sie do

jego smierci, która nastapiła około 10 tygodni pózniej.

Miesiace zimowe w tym roku były mrozne, napadało duo sniegu, wiec Wigglesworth, który miał ju 87

lat, wiekszosc dnia spedzał w domu. Jednak usłyszawszy o smierci serdecznego przyjaciela, powiedział:

Musze pójsc na pogrzeb”.

Ubrał sie ciepło i powiedział towarzyszacym mu osobom, e czuje sie swietnie. Przyjaciele zawiezli go

do Wakefield samochodem. Stwierdzili, e był promienny jak nigdy. Mieli do przejechania 23 kilometry,

wiec pokazywał im po drodze koscioły, w których z ona posługiwali i opowiadał o zdarzeniach

zwiazanych z tymi zgromadzeniami. James Salter miał prowadzic kondukt ałobny, dlatego przybył do

koscioła jeszcze przed Wigglesworthem. Zaprosił go do zakrystii, gdzie palił sie ogien w kominku.

Wigglesworth wewnatrz zobaczył pana Hibberta, ojca tej chorej na raka kobiety, o której uzdrowienie

modlił sie wtedy. To własnie do niego było skierowane pytanie: „Dobrze! A jak ona sie czuje?”

Z niecierpliwoscia oczekiwał odpowiedzi. Spodziewał sie usłyszec, e została całkowicie uzdrowiona.

Jednak odpowiedz, która usłyszał po pewnym wahaniu, była nastepujaca: „Ona czuje sie troche lepiej, w

ostatnich dniach bóle sa jakby troche mniejsze”. Nie była to radosna wiadomosc, która sie spodziewał i

ból wywołany swiadomoscia, e nadal tak bardzo cierpi spowodował u niego wstrzas. Wydał głebokie

westchnienie, jakby współczucia i litosci. Podbródek opadł mu na piersi. Bezbolesnie odszedł do Pana,

którego tak bardzo ukochał i któremu starał sie wiernie słuyc od dziecinstwa. Kilka tygodni wczesniej

pisał do nas o odejsciu Henocha, który chodził z Bogiem i wszedł do Jego chwały. Czesto modlił sie o to,

aby mógł byc Henochem – i tak sie stało. Jego nagłe odejscie mona okreslic inaczej: nie odszedł, lecz

Bóg zabrał go do siebie.

Jak nam opowiadał jeden z jego przyjaciół, pietnascie lat wczesniej Wigglesworth prosił Boga o

udzielenie mu jeszcze pietnastu lat ycia i słuby dla Niego. Bóg wysłuchał go. Smierc nastapiła w

okreslonym terminie. W tych latach odwiedził wiekszosc krajów europejskich, Stany Zjednoczone i

południowe regiony Afryki. Doznał wiele radosci widzac, e Słowu Boemu towarzysza znaki

przynoszace chwałe Jezusowi.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

54

Gdy skonczył 80 lat, nieraz pytano go: „Ciekawe, kto dostanie w spadku twój płaszcz”. Odpowiadał

niezmiennie: „Jeszcze go potrzebuje”. Lecz zwykle mawiał do słuchaczy z całego swiata: „Bóg wszystko

dla ciebie przygotował. On nie pragnie by omineły cie Jego dary. Jedyna rzecza, jakiej ada – to wiara w

Niego”. Mawiał: „Wiecej uzyskasz od Boga przez jedna minute wiary w Niego anieli przez błaganie Go

przez cała noc. Jeeli otworzysz swoje serce dla łaski Boej, Bóg przyjdzie do ciebie i napełni cie

prawdziwa wiara”. Wszystko, co dotyczy swiata jego wiary, wyraało sie w tych skromnych słowach

piesni:

Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz.

Wszystko tak łatwym jest,

Tylko Mu wierz.

16. CZYNNA WIARA

Zamykamy te ksiaeczke jednym z kazan Smitha Wiggleswortha na temat wiary.

Przez wiare złoył Abel Bogu wartosciowsza ofiare ni Kain (...) przez wiare zabrany został Henoch,

aby nie ogladał smierci (...) przez wiara zbudował Noe arke dla ocalenia rodziny swojej (...) przez wiare

usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójsc (...)” (Hebrajczyków 11,4-8).

Jest tylko jedna droga do skarbów Pana – droga wiary. Dla tego, kto wierzy, wszystkie rzeczy i spełnienie

wszystkich obietnic jest moliwe. Kiedy Słowo doszło Zachariasza, był on pełny niewiary, a anioł

powiedział: „Oniemiejesz (...) dlatego, e nie uwierzyłes słowom moim” (Łukasz 1,20). I Panu sie

podobało, e wierzy w nadchodzacy cud. Gdy wierzymy Słowu Boemu, wtedy stanie sie cud. Spójrzcie

na ludzi, którzy modlili sie przez cała noc, aby Piotr wyszedł z wiezienia. Pomimo modlitwy zabrakło im

najwaniejszej rzeczy, zabrakło im silnej wiary. Rode miała wiecej wiary, ni wszyscy inni, którzy sie

modlili. Gdy zapukano do drzwi, podbiegła do nich, bo oczekiwała odpowiedzi na modlitwy; a w chwili,

gdy usłyszała głos Piotra, wróciła do modlacych sie i obwiesciła, e Piotr stoi za drzwiami. Ale ci ludzie

powiedzieli: „Oszalałas!”. To nie była wiara. Ona mimo to obstawała przy tym, e on tam jest, wiec

powiedzieli: „No, byc moe Bóg posłał swojego anioła”. Lecz Rode nadal zapewniała: „Tam jest Piotr!”.

A w tym czasie Piotr nadal kołatał w drzwi. Wreszcie poszli otworzyc i stwierdzili, e tak było na

prawde. To, w co Rode uwierzyła, stało sie rzeczywistoscia pełna chwały.

Umiłowani! Moemy sie duo modlic i błagac Pana, ale to nie dlatego Bóg nas wysłuchuje. Otrzymujemy

jedynie dlatego, e uwierzylismy. Człowiek, gdy trudzi sie w modlitwie, to jeczy i wzdycha, bo jest

obciaony grzechem, załamuje sie w Boej obecnosci. Natomiast, gdy jest dostatecznie skruszony i

całkowicie poddaje sie woli Boej, wtedy Bóg moe rozpoczac dzieło łaski. Nie mógł tego uczynic

wczesniej. Modlitwa zmienia nasze serca, lecz nigdy nie zmienia Boga. On jest i zostanie ten sam

wczoraj, dzis i na zawsze – pełen miłosci, litosci, miłosierdzia, łaski i gotów nam wszystko dac i

wszystkiego nam udzielic, gdy przyjdziemy do Niego z wiara.

Uwierz, e wtedy, gdy przyjdziesz do Pana, moesz miec wszystko, o co prosisz. Moesz to otrzymac i

uywac, gdy w odpowiedzi na twoja wiare wszelka moc Boa jest do twojej dyspozycji. Cena za

wszystko została zapłacona krwia Jezusa na Golgocie.

W liscie do Hebrajczyków czytamy: „Przez wiare zabrany został Henoch, aby nie ogladał smierci (...)

zanim jednak został zabrany, otrzymał swiadectwo, e sie podobał Bogu” (11,5). Jestesmy powołani do

tego, by poprzez Ducha przebywac z Panem. Radoscia napełnia nas swiadomosc, e moemy rozmawiac

z Bogiem i byc z Nim w kontakcie. Bóg daje nam nadzwyczajny chrzest w Duchu. Chrzest ten umoliwia

rozmowe z Nim w jezyku otrzymanym od Ducha i którego aden człowiek nie rozumie. Jest to jezyk

miłosci. O, jak jest wspaniale, gdy moemy mówic do Niego w Duchu, w tym czasie Duch podnosi nas

wyej i wyej, a doprowadza nas do pełniejszej obecnosci Boga! Modle sie o to, eby Bóg przez

swojego Ducha poruszył nas wszystkich, ebysmy chodzili z Bogiem tak, jak niegdys Henoch. Ale

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

55

umiłowani, jest to bieg, postepowanie przy pomocy wiary, a nie przy pomocy ogladania, postepowanie w

wierze w Słowo Boe.

Chciałbym wam pokazac rónice miedzy nasza wiara, a wiara Jezusa Chrystusa. Nasza wiara jest

ograniczona i w pewnym momencie sie konczy. Wiekszosc ludzi doszła do tego miejsca, w którym

musieli wyznac: „Panie, nie moge isc dalej. Tak daleko zaszedłem, ale dalej ju nie moge”. Lecz Bóg

moe nam pomóc i przeprowadzic przez najgorsze.

Przypominam sobie pewien wieczór, jaki spedziłem w północnej Anglii. Zaprowadzono mnie do domu,

gdzie leała chora młoda kobieta. Był to przypadek beznadziejny. Straciła rozum, a objawy wskazywały

na to, e jest zniewolona przez złego ducha. Była piekna, młoda kobieta. Jej ma te był jeszcze młody.

Wszedł do pokoju z niemowleciem na rekach, pochylił sie nad ona i ucałował ja. W chwili, gdy to

zrobił, rzuciła sie na druga strone łóka jak lunatyczka, zdawało sie, e nie jest swiadoma obecnosci

mea. Był to rozdzierajacy serce widok. Ma wział niemowle i przycisnał jego wargi do matki. Znowu

zaczeła sie rzucac. Spytałem siostre, która ja pielegnowała: „Czy masz cos, co by jej pomogło?”

Odpowiedziała: „Zrobilismy wszystko, co w naszej mocy”. Zapytałem: „Czy nie masz dla niej duchowej

pomocy?” Ma wtracił sie oburzony: „Duchowa pomoc? Czy myslisz, e po siedmiu strasznych

tygodniach bez snu, bez adnej poprawy w ciekim stanie, wierzymy jeszcze w Boga? Jeeli tak myslisz,

to sie mylisz. Przyszedłes nie pod ten adres”. Była tam jeszcze młoda, około 18-letnia kobieta, która

wychodzac z pokoju usmiechneła sie do mnie smutno, jakby chciała powiedziec: „Nie moesz tu nic

zdziałac”. Lecz to obudziło we mnie tym wieksze współczucie dla tej biednej chorej, i wtedy z ta wiara,

jaka wtedy miałem, zaczałem przenikac niebiosa. Szybko znalazłem sie na wyynach. Nigdy nie

widziałem człowieka, który odebrał cos od Boga, modlac sie tylko na poziomie ziemi. Jeeli chcesz cos

otrzymac od Boga, musisz przebic sie modlitwa wprost do nieba, gdy tam jest wszystko, czego

potrzebujesz. Gdy prowadzisz ycie wypełnione bez reszty sprawami materialnymi, a oczekujesz rzeczy z

niebios, to one nie przyjda. Bóg, który ma swoja siedzibe w niebie, pragnie, abysmy byli ludzmi

zapatrzonymi w niebiosa. Dla takich ludzi wszystko jest dostepne, wszystkie dary niebios sa do ich

dyspozycji.

W obecnosci tej młodej kobiety widziałem granice swojej wiary, lecz gdy sie modliłem, do mojego serca

wstapiła nowa wiara, której nie mona było odmówic. Wiara, która uczepiła sie obietnic Boga i bez

zastrzeen wierzyła w Słowo Boe.

Gdy powróciłem z wysokosci na ziemie, nie byłem ju tym samym człowiekiem. Zastałem wprawdzie te

sama sytuacje, ale zostałem ju wzmocniony imieniem Jezusa. Z wiara, która mogłaby wstrzasnac

piekłem i poruszyc swiaty, zawołałem na moc demoniczna, która te młoda kobiete uczyniła obłakana:

Wychodz z niej, w imieniu Jezusa!” Chora zwineła sie, zasneła i obudziła sie po 40 godzinach zupełnie

zdrowa i całkiem normalna.

Henoch przebywał z Bogiem. Chciałbym yc w ustawicznej obecnosci Boga! Jestem taki wdzieczny, e

Bóg dał mi od młodosci upodobanie do Biblii. Nazywam Biblie pokarmem mojej duszy. Ona jest siła

wierzacego. Buduje nasz charakter w Bogu. Poniewa przyjmujemy ze skromnoscia Słowo Boe,

bedziemy przez Ducha przemieniani z chwały w chwałe. Przez te ksiege przychodzi wiara, gdy wiara

przychodzi przez słuchanie, a słuchanie przez Słowo Boe. Sadze, e wszystkie nasze niepowodzenia

wynikaja z niedoskonałego zrozumienia Słowa Boego. Widze, e jest niemoliwe podobac sie Bogu

inaczej, ni przez wiare. Wszystko, co nie przychodzi z wiary, jest grzechem.

Mówisz: „Jak moge otrzymac taka wiare?” Zobaczysz te tajemnice w liscie do Hebrajczyków: „Patrzac

na Jezusa, sprawce i dokonczyciela wiary” (12,2). O, ta moc naszego Chrystusa, który stworzył

wszechswiaty i utrzymuje je przez moc swojej potegi! On, który uczynił ten ogromny wszechswiat, chce

przemienic nas w nowe stworzenia. Powiedział Słowo i powstały gwiazdy. Czy nie moe powiedziec

słowa, które wzbudzi w nas silna wiare? O, ten jedyny, który jest sprawca i wskrzesicielem naszej wiary,

przychodzi i zamieszkuje w nas, pokrzepia przez Swojego Ducha i nadaje kształt przez Swoja wole. I On,

który rozpoczał w nas dobre dzieło, uzupełnia je i dokonczy, gdy jest nie tylko sprawca, lecz twórca i

dokonczycielem naszej wiary.

Smith Wigglesworth – apostoł wiary, Stanley Frodsham

56

Bo Słowo Boe jest ywe i skuteczne, ostrzejsze ni wszelki miecz obosieczny, przenikajace a do

rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osadzic zamiary i mysli serca” (Hbr 4,12). Jak

rozwiazuje Słowo Boe dusze i ducha – dusze, która ma mnóstwo cielesnego, mnóstwo samolubstwa i zła

w sobie! Chwała Bogu! Pan moe uwolnic nas od tego wszystkiego, co jest ziemskie i cielesne, i uczynic

nas duchowym ludem. On moe zniweczyc całe nasze samolubstwo, a wprowadzic do naszej istoty ycie

Jezusa, aby ono zajeło miejsce wszystkiego, co ziemskie i cielesne, a co bedzie zburzone przez ywe

Słowo Boe. ywe Słowo przenika a do szpiku kosci.

W Australii przychodziło do mnie duo ludzi z podwójna krzywizna kregosłupa. Ale Słowo Boe

przenikneło w dół a do szpiku ich kregosłupów i gdy w imieniu Jezusa połoyłem na nich rece,

natychmiast zostali uzdrowieni i wyprostowani. Cudowny Syn Boy – ywe Słowo – przeszło w swojej

mocy na te skrzywienia kregosłupa i wyprostowało je. O, chwała Bogu za te potena moc Słowa! Bóg

przyszedł, aby wyprowadzic nas z nas samych do Niego, przeniesc nas ze zwyczajnego do

nadzwyczajnego, z ludzkiego do Boego i ukształtowac nas na podobienstwo swojego Syna. O, co za

Zbawiciel! Napisano: „Teraz dziecmi Boymi jestesmy, ale jeszcze sie nie objawiło, czym bedziemy.

Lecz wiemy, e gdy sie objawi, bedziemy do Niego podobni, gdy ujrzymy go takim, jakim jest” (l Jan

3,2). Lecz ju teraz chciałby Pan przemienic nas z chwały w chwałe przez Ducha Boga ywego. Miej

wiare w Boga, miej wiare w Syna, miej wiare w Ducha Swietego, a Trójjedyny Bóg bedzie pracował w

tobie, abys zechciał i wykonywał z radoscia Jego swieta wole.

____________________________________________________________________________________

Tytuł oryginału: Apostle of Faith, autor: Stanley Frodsham, tytuł polski: Smith Wigglesworth – apostoł wiary,

przekład: Maria Olszewska, wydawca: Towarzystwo Krzewienia Etyki Chrzescijanskiej, Kraków 1986.

Tekst zredagowany na nowo w pazdzierniku 2013.